
Kara pozbawienia wolności do dwóch lat grozi Mirosławowi Minkinie, który do maja 2026 r. był rektorem Uniwersytetu w Siedlcach. Tamtejsza prokuratura chce mu postawić zarzut bezprawnego uzyskania informacji. Dotychczas tego nie zrobiła, bo Minkina przedstawił zwolnienie lekarskie.
- Mirosław Minkina to były rektor Uniwersytetu w Siedlcach. Stracił stanowisko wskutek ujawnionego skandalu – Minkina wysyłał wulgarne wiadomości podwładnym oraz wykorzystywał uniwersytecki majątek do utrzymania władzy na uczelni.
- Minkina twierdzi, że wszystkie działania przeciwko niemu są inspirowane przez niezadowolonych pracowników uczelni. Na jednym z posiedzeń Senatu uczelni opublikował nagranie z prywatnymi rozmowami części tych pracowników.
- Siedlecka prokuratura uznała, że Minkina nie powinien w ogóle wejść w posiadanie tych nagrań, a następnie nie miał prawa ich zaprezentować szerszemu audytorium. W związku z tym śledczy niebawem postawią byłemu rektorowi zarzuty.
Śledztwo przeciwko Mirosławowi Minkinie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Siedlcach. Prokuratura podaje, że sprawa dotyczy ujawnienia przez Minkinę uczestnikom nadzwyczajnego posiedzenia senatu siedleckiej uczelni fragmentu prywatnych rozmów. Śledczy utrzymują, że Mirosław Minkina nie miał prawa ich posiadać.
Chcą postawić odwołanemu rektorowi UwS zarzut z art. 267 kodeksu karnego, który dotyczy uzyskania dostępu do informacji bez uprawnień. Mirosławowi Minkinie grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
– W przedmiotowej sprawie zostało wydane postanowienie o przedstawieniu zarzutów Mirosławowi M. i został wezwany na przesłuchanie w charakterze podejrzanego. Do chwili obecnej przedmiotowa czynność nie została wykonana z uwagi na przedstawione zwolnienie lekarskie – przekazuje Bartłomiej Świderski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Fragmenty rozmów pracowników uczelni
Na Uniwersytecie w Siedlcach ustaliliśmy okoliczności ewentualnego popełnienia przestępstwa przez Mirosława Minkinę.
– Na posiedzeniu senatu rektor odtworzył publicznie kompilację nagrań zawierających fragmenty rozmów pracowników uczelni. Wielokrotnie zmieniał zdanie co do źródła, z którego pochodzą materiały, które udostępnił. Materiał audio został zmontowany w ten sposób, aby wykazać krótkie fragmenty rozmów pracowników, w których omawiali nieprawidłowości, jakich dopuścił się Minkina. Liczył na to, że członkowie Senatu uwierzą, że całość działań medialnych, które miały miejsce, to spisek przeciwko niemu – słyszymy od jednego z pracowników uczelni.
Mirosław Minkina nie był uczestnikiem odtworzonych rozmów. Nie wiadomo zatem, w jaki sposób wszedł w ich posiadanie. Jak ustaliliśmy, materiał od Minkiny miał być też udostępniany dziennikarzom.
Ujawnienie skandalu i reakcje odwetowe
Mirosław Minkina ze stanowiskiem rektora pożegnał się w maju 2026 r., rok po ujawnieniu dowodów na molestowanie podwładnej i składanie propozycji korupcyjnych. W kwietniu 2025 r. aferę opisała Wirtualna Polska w artykule „Ujawniamy. Próba korupcji i obrzydliwe SMS‑y rektora do podwładnych”. Autorami publikacji byli Patryk Słowik i Paweł Figurski (autor tego tekstu), obecnie dziennikarze portalu Zero.pl.
SMS-y, o których mowa, Minkina wysyłał m.in. do swojej podwładnej, która informowała rektora o złym samopoczuciu po szczepieniu. Ten odpowiedział wiadomością, w której zaproponował „wylizanie ci...”, by się jej poprawiło. W rozmowie z WP Mirosław Minkina stwierdził, że kobieta nie powinna czuć się urażona jego reakcją.
Artykuł przedstawił również dowody na propozycję korupcyjną, którą rektor złożył pracownikowi uczelni, by ten poparł go w wyborach na rektora uczelni.
Ta sprawa była przedmiotem postępowania rzecznika dyscyplinarnego powołanego przez ministerstwo nauki. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że sprawa trafiła już do ministerialnej komisji dyscyplinarnej. Śledztwo w tych wątkach prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu.
Sygnaliści i odwet
Po ujawnieniu skandalu sygnaliści, którzy przekazali swoje relacje Wirtualnej Polsce, spotkali się z odwetem Mirosława Minkiny. Opowiedział o tym w rozmowie z Zero.pl Marcin Chrząścik, pracownik naukowy Uniwersytetu w Siedlcach.
– Gdy zgłosiłem ministerstwu nieprawidłowości dotyczące rektora Mirosława Minkiny, zostałem oskarżony o kradzież, donoszono na mnie do prokuratury, skarbówki i ZUS-u, a także wynajęto detektywów, którzy mnie śledzili – ujawniał Chrząścik.
Mówił wówczas o odtworzeniu nagrań przez Mirosława Minkinę. – Ujawnił na Senacie jakieś nagrania prywatnych rozmów pracowników, w tym moich. Kto nagrywał, nie wiadomo. Rektor powiedział, że ktoś mu podrzucił pendrive’a z nagraniem.
Teraz Marcin Chrząścik nie kryje zadowolenia w związku z działaniami prokuratury. – Znając rozległe znajomości, nonszalancję i pewność siebie byłego rektora z pewnym zaskoczeniem przyjmuję informację o zamiarze przedstawienia mu zarzutów. Jednak towarzyszy temu również poczucie dużego zadowolenia. Organy nie pozostały bierne na zgłoszenie faktu publicznego odtworzenia przez niego zmanipulowanych, poddanych wcześniejszej edycji treści multimedialnych, na których było słychać między innymi mój głos. Sposób prowadzenia postępowania przygotowawczego, o którym mowa, napawa mnie wielkim optymizmem. Wraca mi wiara w prawidłowe funkcjonowanie naszego państwa – mówi Marcin Chrząścik.
– Liczymy, że wszystkie postępowania związane z osobą byłego rektora potoczą się równie sprawnie i niebawem będziemy mogli już zamknąć ten trudny dla nas wszystkich i całej naszej społeczności akademickiej rozdział i skupić się na tym, co dla nas jest najważniejsze – czyli nauczaniu studentów i pracy naukowej – wtóruje mu prof. Barbara Biesiada-Drzazga z Uniwersytetu w Siedlcach.
Minkina: Stałem się ofiarą bezprawnych działań
Mirosław Minkina w rozmowie z portalem Zero.pl stwierdził, że „absolutnie nie przyznaje się do winy” i wyraził zgodę na prezentowanie jego wizerunku bez anonimizacji. Poprosił również o przesłanie pytań drogą mailową. Odpowiedź Minkiny publikujemy w całości:
„W sprawie, o którą Pan pyta czuję się poszkodowanym. Stałem się ofiarą bezprawnych działań, wymierzonych w moje dobre imię – zarówno jako osoby prywatnej, jak i jako rektor Uniwersytetu w Siedlcach. Jak wynika z dotychczas zebranych przeze mnie informacji i dowodów, dyskredytujące mnie działania bezwzględnie zrealizowano według z góry założonego planu. Wiedzę tę, a także materiały świadczące o popełnionych przestępstwach przekazałem właściwej instytucji państwa i prokuraturze, składając oficjalne zawiadomienie o tychże przestępstwach. Wśród wspomnianych materiałów są dwa nośniki danych zawierające kilkanaście godzin nagrań rozmów z różnymi osobami. Wśród nich są m.in. pracownicy uczelni, samorządowcy, politycy, dziennikarze.
Zależy mi bardzo na tym, aby w ramach działań obu tych instytucji szczegółowo wyjaśnić każdy, najdrobniejszy wątek tej sprawy. Tylko to pozwoli na oczyszczenie mojego dobrego imienia. Zarówno w mojej ocenie, jak i ocenie prawników, których zaangażowałem, udzielenie odpowiedzi na skierowane do mnie pytania mogłoby skutkować szkodą dla prowadzonego postępowania, a sprawcy przestępstw dostarczyć wiedzy, której nie powinien zdobyć z mediów. Podkreślę to wyraźnie, że zależy mi bardzo na wyjaśnieniu całej tej sytuacji i ukaraniu winnego bądź winnych.
Liczę, że już w najbliższym czasie, po rekonwalescencji będącej efektem wypadku drogowego, w którym uczestniczyłem, będę mógł znowu całe swoje zaangażowanie skierować na pomoc organom prowadzącym postępowania w tej sprawie”.



