Reklama
Reklama
Reklama

Lewandowski bohaterem w doliczonym czasie. Chicago Fire odwraca losy meczu

Chicago Fire przegrywało z Santos Laguna po golu Ezequiela Bullaude, ale w drugiej połowie odwróciło losy spotkania. Po trafieniach Philipa Zinckernagela i Antona Salétrosa do siatki w doliczonym czasie trafił Robert Lewandowski, pieczętując wynik 3:1 dla ekipy z Chicago.

Robert Lewandowski podczas meczu Chicago Fire
Robert Lewandowski podczas meczu Chicago Fire (fot. CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH / PAP)
  • Santos Laguna objęło prowadzenie w 20. minucie po indywidualnej akcji Ezequiela Bullaude, a gol został potwierdzony przez VAR.
  • Chicago Fire odrobiło straty w drugiej połowie – najpierw wyrównał Philip Zinckernagel (72. min), a po rykoszecie od Robina Loda na 2:1 trafił Anton Salétros (90. min).
  • O ostatecznym wyniku 3:1 zdecydował Robert Lewandowski, który w doliczonym czasie dobił obroniony strzał Zinckernagela, a chwilę później pomógł też w defensywie.

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej gry, w której obie drużyny szukały sposobu na przełamanie defensywy rywala. Groźniej wyglądały jednak akcje Santos Laguna, a przełom nastąpił w 20. minucie. Bramkarz Chris Brady źle wyszedł przed pole karne, co bezbłędnie wykorzystał Ezequiel Bullaude, mijając golkipera i huknym strzałem z około 25 metrów pokonując go po raz pierwszy. Gol został poddany analizie systemu VAR, ale sędziowie ostatecznie uznali trafienie.

Lewandowski blisko wyrównania jeszcze przed przerwą

Chicago Fire starało się reagować, a najbliżej strzelenia gola przed przerwą był Robert Lewandowski, którego uderzenie głową w doliczonym czasie pierwszej połowy efektownie obronił Carlos Acevedo. Do szatni drużyny schodziły przy prowadzeniu Meksykanów 1:0, choć amerykański zespół pokazywał, że stać go na więcej. Trener gospodarzy zdecydował się na odważne roszady – po przerwie na boisku pojawili się Sergio Oregel, Philip Zinckernagel i Andrew Gutman.

Reklama
Reklama

Zmiany przynoszą efekt – wyrównanie Zinckernagela

Zmiany szybko dały efekt. W 72. minucie Philip Zinckernagel zmieścił piłkę przy bliższym słupku, doprowadzając do wyrównania.

Od tego momentu inicjatywa należała już głównie do Chicago Fire, choć Lewandowski chwilę wcześniej nie wykorzystał znakomitej okazji, strzelając niecelnie z pięciu metrów po dogodnym podaniu. Gra toczyła się w coraz szybszym tempie, a obie strony miały świadomość, że o wyniku zdecyduje końcówka.

Szalona końcówka i show Lewandowskiego

W 90. minucie Chicago Fire wyszło na prowadzenie – dośrodkowanie Puso Dithejane trafiło do Antona Salétrosa, który uderzył z woleja, a piłka po rykoszecie od Robina Loda wpadła do siatki, dając wynik 2:1.

To jednak nie był koniec emocji. W doliczonym czasie gry Philip Zinckernagel oddał strzał, który obronił bramkarz Santosu, jednak przy dobitce czuwał Robert Lewandowski – Polak z zaledwie trzech metrów nie dał żadnych szans golkiperowi, ustalając wynik na 3:1.

Lewandowski pomógł też w obronie

Kapitan reprezentacji Polski pokazał w tym meczu pełny wymiar swojej gry – nie tylko wykończył akcję bramką, ale chwilę później wrócił pod własne pole karne, by skutecznie wybić niebezpieczną wrzutkę z rzutu wolnego. Ostatecznie Chicago Fire dopisało do swojego dorobku kolejne trzy punkty, a bohaterem spotkania został właśnie Robert Lewandowski.

Reklama
Reklama