
W norweskim masywie Jotunheimen doszło do obrywu lodowca Gjertvassbreen. Masa lodu szeroka na niemal 400 metrów przemieściła się prawie kilometr w dół zbocza. Choć nikt nie ucierpiał, naukowcy ostrzegają: to wyraźny efekt globalnego ocieplenia, działający na podobnych zasadach co tragedia w Nepalu.
- W masywie Jotunheimen doszło do osunięcia się lodowca Gjertvassbreen. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
- Pod koniec sierpnia w Nepalu osunięcie skał i lodu z lodowca Langtang Lirung wywołało powódź. Zginęło ponad 1,4 tys. osób, a około 5,7 tys. uznaje się za zaginione.
- Geolog Jostein Bakke z Uniwersytetu w Bergen wskazuje, że u podstaw obu katastrof stoi globalne ocieplenie.
Co naprawdę doprowadziło do kataklizmu w Nepalu? Naukowcy wyjaśniają
Do zdarzenia doszło 9 września w rejonie masywu Jotunheimen, gdzie osunęła się znaczna część lodowca Gjertvassbreen. Czoło obrywu miało niemal 400 metrów szerokości, a ogromne masy lodu przemieściły się w dół zbocza o prawie kilometr. Nikt nie został ranny.
Gigantyczny obryw lodowca
Skalę zjawiska potwierdzają relacje świadków. Przewodnik górski Christian Nesset, który pojawił się na miejscu dzień po katastrofie, w rozmowie ze stacją NRK nie krył zaskoczenia rozmiarem zniszczeń.
– W Norwegii nigdy nie widziałem niczego choćby zbliżonego do tego. Wygląda na to, że przy ocenie zagrożeń lawinowych będę musiał sięgnąć po zasady, które stosuje się podczas wypraw w Himalaje – przyznał Nesset.
Arktyka zaskoczyła naukowców. „To nie może być poprawne”
Geolog z Uniwersytetu w Bergen, prof. Jostein Bakke, wyjaśnia, jak doszło do obrywu. Kluczową rolę odegrała utrata równowagi przez strukturę lodową. Dolny fragment masywu z upływem czasu w coraz mniejszym stopniu podtrzymywał ciągnące się wyżej partie. Dodatkowo proces rozmarzania wiecznej zmarzliny doprowadził do wniknięcia pod lód ciekłej wody, co znacząco zredukowało tarcie i przyspieszyło proces osuwania.
– W końcu górna część lodowca runęła – mówi geolog.
Globalne ocieplenie zmienia lodowce na całym świecie
Naukowiec dostrzega wyraźne analogie do tragicznych wydarzeń z końcówki sierpnia w Nepalu. Wówczas osunięcie się skał oraz mas lodu z lodowca Langtang Lirung wywołało niszczycielską powódź. W wyniku tamtej katastrofy życie straciło ponad 1,4 tys. osób, a los około 5,7 tys. mieszkańców regionu wciąż pozostaje nieznany.
Ekspert zaznacza przy tym, że dramatyczne wydarzenia w Himalajach miały podłoże bardziej złożone – na procesy topnienia i rozmarzania zmarzliny nałożyły się tam ekstremalne opady w okresie monsunowym, a potencjalnym czynnikiem destabilizującym mogło być również silne trzęsienie ziemi, które nawiedziło Nepal w 2015 r. Mimo różnic lokalnych, istota problemu pozostaje wspólna.
– Jednak oba zdarzenia miały niewątpliwie to samo podstawowe tło: globalne ocieplenie. To ono sprawia, że strome obszary górskie i lodowcowe na całym świecie stają się bardziej podatne na tego rodzaju zdarzenia. Lód i zmarzlina są stale osłabiane przez rosnące temperatury – powiedział Bakke.
Może zainteresuje Cię także: