Blisko połowa zarzutów przemocy w sprawach o władzę rodzicielską i kontakty z dzieckiem ma charakter instrumentalny. Zarzuty poparte dowodami i niebudzące wątpliwości stanowiły zaledwie 12,2 proc. – wynika z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, który przeanalizował 190 spraw sądowych dot. władzy rodzicielskiej i kontaktów.

- Raport pokazuje, że zarzuty przemocy pojawiają się w co czwartej sprawie o władzę rodzicielską, ale niemal połowa z nich ma charakter instrumentalny.
- Jednocześnie sądy często nie weryfikują tych oskarżeń w postępowaniu dowodowym, co budzi poważne wątpliwości z perspektywy ochrony dziecka.
- Autor wskazuje na konieczność ujednolicenia praktyki oraz bardziej zdecydowanej reakcji na bezzasadne zarzuty. – W sprawach oczywistych sąd powinien sięgać po dostępne instrumenty procesowe – komentuje dla Zero.pl
Instytut Wymiaru Sprawiedliwości opublikował raport autorstwa dr. Filipa Manikowskiego pt. „Oskarżenie rodzica o przemoc w postępowaniach o władzę rodzicielską i kontakty z dzieckiem”. Opracowanie obejmuje analizę 190 prawomocnie zakończonych spraw z lat 2023–2025 i rzuca nowe światło na rolę zarzutów przemocy w sporach rodzinnych.
Pełny raport jest dostępny tutaj.
Z raportu wynika, że zarzut przemocy pojawił się w 24,2 proc. badanych postępowań. W dwóch trzecich przypadków formułowały go matki. Mężczyźni przedstawiali tego rodzaju oskarżenia dwukrotnie rzadziej.
Struktura żądań różni się wyraźnie w zależności od płci. Matki najczęściej wnosiły o ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej albo ograniczenie kontaktów.
Ojcowie częściej domagali się rozszerzenia kontaktów lub zniesienia ograniczeń władzy rodzicielskiej. Jak podkreślono w opracowaniu, tendencja ta utrzymuje się niezależnie od tego, czy w sprawie pojawia się zarzut przemocy.
Autor raportu zwraca uwagę, że w ponad połowie postępowań, w których sformułowano zarzut przemocy, jako domniemaną ofiarę wskazywano dziecko.
„Jednak po zsumowaniu wszystkich konfiguracji obejmujących rodzica – zarówno jako wyłączną ofiarę, jak i współofiara razem z dzieckiem – to właśnie rodzic, w praktyce najczęściej matka, nieznacznie częściej występuje w roli deklarowanej ofiary przemocy niż samo dziecko” – podkreślił Manikowski.
Najczęściej: przemoc psychiczna
Dominującą formą wskazywanej przemocy była przemoc psychiczna – dotyczyła ok. 57 proc. zarzutów zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Na drugim miejscu znalazła się przemoc fizyczna (34 proc. zarzutów formułowanych przez kobiety i 38,5 proc. przez mężczyzn). Często obie formy występowały łącznie.
Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest sposób reakcji sądów. Dr. Manikowski zwraca uwagę, że zgłoszenie przez któregokolwiek z uczestników postępowania zarzutu stosowania przemocy wobec małoletniego „obliguje sąd do niezwłocznego podjęcia – także z urzędu – czynności zmierzających do jego zweryfikowania”.
Jednak, jak wskazuje w raporcie, „w większości analizowanych spraw zarzut przemocy nie był de facto przedmiotem postępowania dowodowego”.
W ponad 60 proc. przypadków przeprowadzone dowody – w tym opinie biegłych czy wywiady środowiskowe – w ogóle nie odnosiły się wprost do kwestii stosowania przemocy. Zdarzało się również, że zarzuty nie wywoływały żadnej widocznej reakcji sądu.
Dr Filip Manikowski zwraca uwagę, że może to wynikać m.in. z faktu, że część zarzutów dotyczyła konfliktów między rodzicami, a nie bezpośrednio dziecka. Wskazuje także na możliwe „znieczulenie” sądów opiekuńczych na tego typu twierdzenia, wynikające z ich częstego wykorzystywania w taktyce procesowej.
„Każdy zarzut stosowania przemocy, w szczególności wobec dziecka, powinien zostać zweryfikowany przez sąd” – podkreśla.
Niemal połowa zarzutów ma charakter instrumentalny
W podsumowaniu raportu jego autor wprowadził trójstopniową klasyfikację zarzutów przemocy: o charakterze faktycznym, mieszanym i instrumentalnym.
Najliczniejszą grupę stanowią zarzuty instrumentalne – 46,9 proc. Są to twierdzenia niepotwierdzone dowodami, „których sposób podnoszenia – np. nagłe pojawienie się w odpowiedzi na wniosek drugiej strony, brak konsekwencji czy wycofanie się z nich na dalszym etapie – wskazuje na wykorzystanie narracji o przemocy głównie jako narzędzia walki procesowej”.
Co się dzieje w KPRM? „Zostałam odwołana, bo urodziłam dziecko”
Drugą kategorią są zarzuty mieszane (32,7 proc.), czyli oparte częściowo na rzeczywistych zdarzeniach, ale wyolbrzymiane lub zniekształcane na potrzeby taktyki procesowej.
Zaledwie 12,2 proc. zarzutów uznano za w pełni faktyczne, niebudzące wątpliwości co do intencji ochronnych i jednoznacznie potwierdzone materiałem dowodowym.
Dr Manikowski konkluduje: „Przewaga zarzutów instrumentalnych (blisko 50 proc.) sugeruje, że przemoc często wykorzystywana jest jako narzędzie taktyczne, mające na celu dyskredytację drugiej strony i uzyskanie korzystnego orzeczenia. Znaczny odsetek spraw o charakterze mieszanym (około ⅓) dowodzi, że konflikty te rzadko poddają się prostej ocenie w kategoriach »prawda-fałsz«. Z kolei niska liczba zarzutów jednoznacznie faktycznych (12,2 proc.) wynika często ze sposobu prowadzenia sporu: oskarżenia bywają formułowane ogólnikowo, nagle i bez odpowiedniej inicjatywy dowodowej”.
Wpływ zarzutów na wyroki
Analiza orzeczeń pokazuje, że samo postawienie zarzutu przemocy nie przesądza o wyniku sprawy.
W wielu przypadkach sądy utrzymywały dotychczasowy stan lub wprowadzały zmiany neutralne, a nawet liberalizowały kontakty z dzieckiem. Orzeczenia ograniczające władzę rodzicielską zapadały nawet częściej w sprawach bez zarzutu przemocy niż w tych, w których taki zarzut się pojawił.
Raport wskazuje również na pewną asymetrię: gdy zarzut formułował ojciec, częściej był on zbieżny z końcowym rozstrzygnięciem. W przypadku matek częściej dochodziło do rozstrzygnięć niezgodnych z ich żądaniami.
Braun znowu bez immunitetu? Chodzi o słowa na temat Auschwitz
Autor raportu zwraca uwagę na brak reakcji systemowej na nieuzasadnione zarzuty. Mimo że przepisy przewidują sankcje za nadużycie prawa procesowego, w analizowanych sprawach nie odnotowano ani jednego przypadku ich zastosowania. W ocenie autora oznacza to potrzebę częstszego sięgania przez sądy po dostępne instrumenty w sytuacjach oczywiście bezzasadnych oskarżeń.
Dr Filip Manikowski w rozmowie z Zero.pl mówi o wnioskach z przedstawionego raportu. Ocenia też, czy można dzisiaj w Polsce wygrać sprawę o dziecko, używając zarzutu przemocy jako narzędzia.
Zero.pl: Najbardziej zaskakujący wniosek z analizy?
To, co wskazałem na końcu raportu, że w większości spraw brak było jakiejkolwiek reakcji na podniesienie tego zarzutu przemocy przez jednego z rodziców. Wydaje mi się, że to było takie największe zaskoczenie.
Zero.pl: Pisze pan w swoim raporcie, że niemal połowa zarzutów ma charakter instrumentalny. Czy to oznacza, że one są nadużywane?
W części przypadków na pewno tak. Z analizy akt sprawy, zgromadzonych dowodów, protokołów oraz momentu podniesienia zarzutu można było w poszczególnych przypadkach wyprowadzić wniosek, że zarzut ten miał charakter instrumentalny. Oznacza to, że był wykorzystywany jako element strategii procesowej, ukierunkowanej na uzyskanie określonego, korzystnego rozstrzygnięcia dla jednej ze stron.
Zero.pl: Podkreśla pan, że w wielu sprawach te zarzuty przemocy nie były w ogóle analizowane dowodowo. Jak to jest możliwe? Czy to oznacza jakiś problem systemowy, czy – w pana ocenie – to jakieś jednostkowe zaniedbanie?
Wpłynęło na to kilka czynników. Część tych zarzutów była związana z przemocą rodzica wobec drugiego rodzica, a nie wobec samego dziecka. To mogło sprawiać, że sądy postrzegały je raczej jako przejaw konfliktu między rodzicami niż jako okoliczność bezpośrednio dotyczącą dobra małoletniego.
Po drugie, nie można wykluczyć, że znaczenie miała także pewna praktyczna rutynizacja tego rodzaju twierdzeń w sprawach rodzinnych. Znaczenie mógł mieć również brak dalszej inicjatywy strony w tym zakresie, jeżeli po podniesieniu zarzutu nie był on następnie rozwijany ani należycie popierany materiałem dowodowym.
Zero.pl: Podnosi pan, że nie ma praktycznie konsekwencji za formułowanie fałszywych zarzutów. Czy sądy powinny częściej karać za takie instrumentalne oskarżenia?
W sprawach oczywistych sąd powinien sięgać po dostępne instrumenty procesowe. Dotyczy to jednak sytuacji skrajnych i jednoznacznych, a nie każdego przypadku, w którym pojawia się jedynie wątpliwość co do prawdziwości zarzutu.
W tego rodzaju sprawach należy zachować daleko idącą ostrożność – zbyt pochopne sięganie po sankcje mogłoby wywołać efekt mrożący wobec osób podnoszących rzeczywiste przypadki przemocy.
Zero.pl: Czy pana zdaniem można dzisiaj w Polsce wygrać sprawę o opiekę nad dzieckiem, używając zarzutu przemocy jako narzędzia?
Takie sytuacje na pewno się zdarzają, ale nie powiedziałbym, że to reguła. Z raportu wynika raczej, że samo podniesienie zarzutu przemocy nie przesądza jeszcze o wyniku sprawy. W wielu przypadkach sąd i tak nie orzekał tak, jak chciałaby tego jedna ze stron.
Dużo zależy od konkretnej sprawy i od tego, czy zarzut znajduje potwierdzenie w materiale sprawy. Nie jest więc tak, że samo oskarżenie automatycznie prowadzi do odebrania władzy rodzicielskiej czy ograniczenia kontaktów.
Zero.pl: Czy analiza tych 190 spraw pozwala wyciągnąć wnioski o całym systemie?
Ta analiza pozwala powiedzieć, w ilu sprawach pojawia się zarzut przemocy. Natomiast w kwestiach bardziej szczegółowych daje podstawę raczej do wskazania pewnych tendencji niż do formułowania kategorycznych wniosków.
Dodam, że badane akta zostały dobrane losowo, zgodnie z przyjętą metodą badawczą, i pochodziły z sądów z całej Polski. Przedmiotem badania nie były wszystkie sprawy rodzinne, lecz wyłącznie sprawy dotyczące zmiany kontaktów oraz władzy rodzicielskiej.
