Po tym, jak ujawniliśmy bulwersujący sposób działania Moniki Szpoczek, dyrektorki Ośrodka Pomocy Społecznej w Świętochłowicach, kobieta złożyła rezygnację i została natychmiastowo odwołana ze stanowiska. Konsekwencje poniosą też inni pracownicy.

Monika Szpoczek nie jest już dyrektorką OPS
Wiceprezydent Świętochłowic Tomasz Kaczmarek potwierdza nam, że urząd rozwiązał umowę z dyrektorką OPS.
– Po tym, jak zapoznaliśmy się z pełnym raportem, który dotyczy kontroli doraźnej przeprowadzonej przez urząd wojewódzki i po tym, jak pani dyrektor złożyła wyjaśnienia, nie pozostało nic innego jak tylko i wyłącznie rozwiązać umowę o pracę. I to się dziś stało – mówi.
Kaczmarek zapowiedział, że w piątek zbierze się zespół, który zorganizuje konkurs na nowego dyrektora placówki. Do czasu wyłonienia nowego zarządcy OPS będzie kierował dotychczasowy zastępca Moniki Szpoczek.
Kaczmarek zapowiada też utworzenie specjalnego gremium, które będzie badać przyczyny nieprawidłowości wskazanych w kontroli urzędu wojewódzkiego oraz który przedstawi działania naprawcze.
Pytany, czy ktoś jeszcze poniesie konsekwencje, przyznaje, że tak właśnie będzie, bo raport nie pozostawia żadnych złudzeń. – Jeszcze musimy wyciągnąć konsekwencje w stosunku do pracowników. To będzie się dziać w najbliższym czasie – mówi.
Pytany, jaka była reakcja odwołanej dyrektor, mówi, że bezpośrednio z nią nie rozmawiał. Dodał, że „nie ma takiej informacji, żeby pani dyrektor w jakichś innych naszych placówkach miała się odnaleźć”.
Komunikat w tej sprawie wydało również biuro prezydenta miasta. „Pani Monika Szpoczek sprawująca do tej pory obowiązki dyrektora Ośrodka Pomocy Społecznej w Świętochłowicach złożyła dziś rezygnację z pełnionej funkcji. Rezygnacja została przyjęta przez Prezydenta Miasta Świętochłowice. Stosunek pracy został rozwiązany ze skutkiem natychmiastowym” – napisano w mediach społecznościowych.
Sprawa Mirelli i Fabiana
W ostatnich miesiącach Ośrodek Pomocy Społecznej w Świętochłowicach znalazł się w centrum uwagi opinii publicznej w całym kraju. To właśnie w obszarze jego działania doszło do dwóch tragedii.
Dziennikarze Kanału Zero i Zero.pl ujawnili wstrząsające historie 43-letniej Mirelli, przez 27 lat izolowanej przez rodzinę, oraz ośmioletniego Fabiana, który doświadczał przemocy w rodzinie zastępczej, nadzorowanej przez świętochłowicki OPS.
W centrum kontrowersji znalazła się dyrektorka OPS w Świętochłowicach, Monika Szpoczek. Kobieta nie miała sobie nic do zarzucenia w sprawie pani Mirelli i uważała, że jako dyrektorka ośrodka działała właściwie. O sytuacji Fabiana dowiedziała się... z mediów.
RPO jest bezradny? Wiącek: To poczucie wpisane jest w istotę mojego urzędu
Nasi dziennikarze dotarli do wiadomości, w których Monika Szpoczek kpiła z ofiar przemocy znajdujących się pod jej opieką. Kobieta – jak wynika z tych wiadomości – udzielała porad studentom, w jaki sposób w przyszłości powinni unikać kontroli – m.in. co robić, żeby „do pracy nie dopier… się urząd wojewódzki”. Sama Szpoczek zaprzeczała tym doniesieniom, jednak autentyczność wiadomości została przez nas potwierdzona.
Sprawa wywołała rozbieżne reakcje. Uniwersytet Śląski – na którym Szpoczek uczy studentów podstaw pracy socjalnej – wszczął postępowanie wyjaśniające wobec swojej pracowniczki, natomiast prezydent Świętochłowic bronił dyrektorki, określając jej wypowiedzi jako „sarkazm”, który ma wynikać z wykonywanej przez wiele lat ciężkiej pracy.
Kanał Zero i Zero.pl dotarły również do niektórych pracowników ośrodka pomocy społecznej w Świętochłowicach. Część z nich utyskuje na atmosferę w ośrodku. Wiedzą, że dyrektorka źle się o nich wypowiada do studentów, a niekiedy wprost wskazuje, że będzie chciała wymienić kadrę na swoich podopiecznych z uczelni, gdy ci tylko ukończą studia.
Dziennikarka: Zawiódł system
Monika Krześniak, autorka reportaży o dramacie Mirelli mówi, jak w tej sprawie zawiódł system. Podkreśla, że dopiero po tym, jak sprawę nagłośnił Kanał Zero, doszło do interwencji na szczeblu władz samorządowych; po przedstawieniu nagrania (ukazującego przemoc wobec Mirelli) wiceprezydent Świętochłowic złożył zawiadomienia na policji, co uruchomiło dalsze procedury.
– Publikacja materiału przyniosła efekt, który, choć spóźniony, pokazuje siłę dziennikarskiej interwencji. Sprawą zainteresowały się instytucje centralne: prokuratura krajowa, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a także posłowie – mówi.
Podkreśla, że kluczową rolę odegrał jednak Śląski Urząd Wojewódzki, którego kontrola wykazała szereg poważnych nieprawidłowości w OPS. – Ich konsekwencją były decyzje personalne, w tym zwolnienie dyrektorki ośrodka Moniki Szpoczek oraz dalsze działania wobec innych pracowników – dodaje Krześniak.
Sygnalistka z Dino została zwolniona. Wcześniej informowała o nieprawidłowościach
Stwierdza, że to jednak wciąż nie jest zakończenie tej historii. 31 marca br. odbędzie się rozprawa sądowa dotycząca przymusowego umieszczenia pani Mirelli w Domu Pomocy Społecznej.
– Pozostaje pytanie, które jako dziennikarka zadaję sobie nieustannie: ile jeszcze musi się wydarzyć, aby system zaczął działać wtedy, kiedy jest naprawdę potrzebny? – dodaje Krześniak.
Mówi, że mimo ujawnienia prawdy, udokumentowania przemocy i uruchomienia mechanizmów kontroli pozostaje w niej poczucie bezsilności, bo bohaterka tej historii wciąż przebywa w miejscu, które nigdy nie powinno być jej domem.

