Reklama

W Domu „Światełko” miało dochodzić do przemocy wobec dzieci. Dyrekcja i personel tracą pracę

Reklama

W Domu Pieczy Zastępczej „Światełko” – według relacji osób, do których dotarł Kanał Zero – miało dochodzić do przemocy fizycznej i psychicznej wobec podopiecznych. Interwencja Moniki Krześniak przyniosła błyskawiczny skutek: dyrekcja placówki została odwołana, a poszczególni pracownicy zwolnieni.

Dom Pieczy Zastępczej „Światełko” w Godynicach
Dom Pieczy Zastępczej „Światełko” w Godynicach (fot. Kanał Zero)
  • W placówce opiekuńczo-wychowawczej „Światełko” w Godynicach – według relacji wychowanków – dochodzić miało do aktów przemocy wobec dzieci, zarówno fizycznej, jak i psychicznej.
  • Zgłoszenie do właściwych organów wpłynęło rok temu. Przez ten czas nie podjęto jednak konkretnych działań zmierzających do wyjaśnienia sprawy i poprawy losu dzieci.
  • Dopiero wizyta u wicestarosty sieradzkiego reporterki Kanału Zero, Moniki Krześniak, przyniosła przełom w sprawie. Osoby, wobec których pojawiły się zastrzeżenia, nie pracują już w „Światełku”. 

Reklama

Ośrodek pieczy zastępczej „Światełko” w Godynicach w powiecie sieradzkim funkcjonuje od ponad 25 lat. Według rozmówców reporterki Kanału Zero, Moniki Krześniak, w placówce tej – prowadzonej przez byłą zakonnicę Elżbietę K. – dochodzić miało do aktów przemocy fizycznej i psychicznej wobec dzieci.

Wstrząsające relacje z domu pieczy zastępczej

– To było wykręcanie uszu. Jak było uczenie się tabliczki mnożenia, to, jak się jej nie nauczyło, to też było targanie za włosy. (…) Małe dzieci były zamykane w kotłowni – opowiadała w rozmowie z Moniką Krześniak była wychowanka Domu „Światełko”.

 


Reklama

„Ile drzew zmarnowałaś, kobieto?”. Mazurek musiał uciszać Stanowskiego


Reklama

Z relacji byłej wychowanki placówki wyłania się też obraz zachowań personelu noszących znamiona przemocy psychicznej. Rozmówczyni reporterki Kanału Zero przyznała, iż słyszała o sobie, że „nic nie osiągnie” i „jest beznadziejna”.

Była wychowanka Domu „Światełko” wyraziła swój żal wobec byłej zakonnicy, która stworzyła placówkę w Godynicach. Jak wskazała, przyzwalała ona na przemoc wobec dzieci, podczas gdy powinna być za nie odpowiedzialna.

Wizyta Moniki Krześniak w Godynicach, podczas której reporterka podjęła próbę skonfrontowania tych relacji z pracownikami ośrodka i mieszkańcami, pokazała, że lokalna społeczność reaguje bardzo emocjonalnie na doniesienia dotyczące Domu „Światełko”.


Reklama


Reklama

Na rozmowę nie zgodziła się wychowawczyni z Domu „Światełko”. Zaprzeczyła ona zarzutom pod swoim adresem. Wyjaśnień nie chciała też udzielać Elżbieta K., była już dyrektorka placówki.

– Będąc na miejscu, doświadczyliśmy tego, że sąsiedzi kompletnie nie wierzą w to, że w tej placówce może dochodzić do przemocy fizycznej i psychicznej. Wręcz usłyszeliśmy, że jej tam po prostu nie ma. Wszyscy stoją murem za byłą siostrą zakonną – stwierdziła na antenie Kanału Zero Monika Krześniak.

Zmiany kadrowe w Domu „Światełko”

Sprawa została zgłoszona już rok temu, ale mijały miesiące i nie podjęto żadnych konkretnych działań. Dopiero interwencja Moniki Krześniak u wicestarosty sieradzkiego i dyrektorki Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie odniosła skutek.


Reklama

Donald Tusk twierdzi, że rząd nie zamknął porodówki. Media: Oddział nie działa


Reklama

Już następnego dnia po wizycie reporterki Kanału Zero w starostwie dokonano zmian kadrowych w placówce. W oświadczeniu lokalnych władz czytamy, że z dniem 19 marca 2026 r. „pracownicy oraz Dyrektor przedmiotowej placówki, wobec których formułowane były zastrzeżenia, zaprzestali świadczenia pracy na jej terenie”.

W sprawie trwa też postępowanie prokuratorskie.


Reklama