Reklama
Reklama
Reklama

Sędzia podsumował Żaka. „Co trzeba mieć w głowie?”

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności za spowodowanie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. O przedterminowe zwolnienie skazany będzie mógł ubiegać się po 15 latach. – Testował pan moją cierpliwość wiele razy – mówił do skazanego sędzia w uzasadnieniu. Publikujemy jego najmocniejszy fragment.

Wyrok w procesie ?ukasza ?aka
Wyrok w procesie Łukasza Żaka oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w 2024 roku (fot. Filip Naumienko / East News / Reporter)
  • Łukasz Żak został nieprawomocnie skazany na karę 20 lat pozbawienia wolności. Sąd zezwolił mu na ubieganie się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu 15 lat kary.
  • Tragiczne zdarzenie miało miejsce 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W zderzeniu zginął 37-letni mężczyzna, a cztery inne osoby odniosły bardzo poważne obrażenia.
  • – Zawsze na studiach, na aplikacji uczono, że należy szukać jakiegoś pierwiastka czy coś. Nie wiem, może mnie poprawi wyższa instancja. Nie znalazłem, proszę mi wierzyć, nie znalazłem – mówił sędzia Maciej Mitera, uzasadniając wyrok.

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście wydał nieprawomocny wyrok skazujący Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności. O wcześniejsze zwolnienie mężczyzna może ubiegać się po 15 latach.

Poniżej publikujemy fragment uzasadnienia wygłoszonego przez sędziego Macieja Miterę:

„Materiał dowodowy nie pozostawia mi wątpliwości. Popełnił pan, tu się zgodzę, występek. Ten występek z art. 177 § 1 Kodeksu karnego. Z woli ustawodawcy on był i na razie jest nieumyślny, nie można go inaczej popełnić, taka jest konstrukcja. Natomiast, tak jak trafnie urząd prokuratorski zakwalifikował, naruszenie ruchu drogowego było umyślne.

Reklama
Reklama

Pani mecenas mówiła, że jej klient błądził, że to był błąd. Jak ten błąd definiujemy? Jeżeli sobie popatrzymy, ja błąd definiuję jako mylne wyobrażenie o istniejącym stanie rzeczy. Czy pan Łukasz Żak miał mylne wyobrażenie? Nie, nie miał mylnego wyobrażenia o istniejącym stanie rzeczy.

Będąc pod wpływem alkoholu – nie używam pojęć kodeksowych: stan nietrzeźwości czy stan po użyciu – i rozpoczynając zabawę na terenie miasta Warszawy z grupą swoich przyjaciółmi pił, w lokalu Ćma pił, a później z pełną premedytacją wsiadł.

Codziennie przemierzam Trasę Łazienkowską i myślę, co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona – to jest mały czołg – do prędkości ponad 200 km/h. Nie ma szans, naprawdę nie ma nawet szans reakcji. To jest tak, jak zawsze mówiłem, że w latach, powiedzmy, 50. czy 60. nasi kierowcy by też motocyklisty nie zauważyli, bo nie byli przyzwyczajeni.

Reklama
Reklama

Nikt by nie miał szans z tym Arteonem. Rozpędził pan do tej prędkości mały czołg i z premedytacją pan to zrobił.

Nagrywanie... Chciał pan komuś zaimponować? Przecież to groziło katastrofą. To groziło katastrofą i tak się skończyło. Panie Żak, powiem tak, może na wyrok nie, ale na tą karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa pana całej działalności, naprawdę.

Urząd prokuratorski mówił, że nie widzieli przesłanek (łagodzących – red.). Ja tak obserwowałem pana podczas tego procesu i też nie widziałem. Bowiem wszystko pana interesowało, łącznie w tym koszulki – Vuitonny , Balenciagi – ale nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji.

Reklama
Reklama

Zawsze na studiach, na aplikacji uczono, że należy szukać jakiegoś pierwiastka czy coś. Nie wiem, może mnie poprawi wyższa instancja. Nie znalazłem, proszę mi wierzyć, nie znalazłem. Uważam, że będzie to dla pana jakaś taka refleksja. Wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Ale mało tego, przykro mi jest to mówić, pana również powinni tam nauczyć zwykłej kindersztuby.

Testował pan moją cierpliwość wiele razy. Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe. Jeszcze raz podkreślę, to nie jest wina mediów, naprawdę. To nie jest zapotrzebowanie medialne. Panie Żak, dlaczego ta kara? Nie chcę już, żeby były Julię, Jakuby, Pauliny, Anię, Kasię na drodze. I uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan.

Oczywiście, to, co jest u pana w głowie… Nikt do tego nie dojdzie, jaki był pana zamiar. Zgadzam się z obrońcą. Natomiast ja bazowałem li tylko na faktach i na tym, co miałem w tych aktach. Kara w mojej ocenie uwzględniła pana motywację, pobudki, natężenie złej woli, stopień winy, społeczną szkodliwość tych czynów. I to jest po prostu wypadkowa, tak mi wyszło. Nie jest to zapotrzebowanie społeczne. Po prostu tak czuję. Być może się mylę.

Reklama
Reklama

Mam nadzieję, że będzie jakaś refleksja. Naprawdę tego panu życzę. Ale Kodeks karny jest także po to, żeby chronić poszczególne jednostki i tym wyrokiem chronię mieszkańców Warszawy i nie tylko przed panem”.

Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej

Do katastrofy doszło 15 września 2024 r. podczas szaleńczej jazdy wypożyczonym Volkswagenem Arteonem. Śledczy ustalili, że kierujący pojazdem 29-letni Łukasz Żak znajdował się pod wpływem alkoholu. Monitoring z lokalu, w którym przebywał przed wypadkiem, zarejestrował, że wypił co najmniej osiem kieliszków wódki. Badanie laboratoryjne wykazało ponad promil alkoholu w jego krwi.

Biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków ocenili, że auto Żaka pędziło z prędkością ok. 226 km/h w terenie zabudowanym, a sam kierowca miał w tym czasie nagrywać swoją jazdę telefonem komórkowym.

Reklama
Reklama

W wyniku potężnego uderzenia w prawidłowo jadący samochód śmierć poniósł 37-letni Rafał, a jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli bardzo poważne obrażenia. Ciężko ranna została również partnerka Żaka, Paulina, która podróżowała razem z nim.

Bezpośrednio po zderzeniu sprawca nie udzielił pomocy rannym i uciekł z miejsca wypadku. Wyjechał do Niemiec, gdzie po pewnym czasie został zatrzymany przez tamtejsze służby i przekazany stronie polskiej na mocy procedur ekstradycyjnych. Dodatkowo w momencie zdarzenia obowiązywał go dożywotni, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który wcześniej wielokrotnie ignorował.

Reklama
Reklama