Obrończyni skazanego na 20 lat więzienia Łukasza Żaka, zapowiedziała złożenie apelacji od czwartkowego wyroku Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście. Zdaniem obrony wymierzona kara jest bardzo surowa, a oskarżony został niesprawiedliwie postawiony przez media na świeczniku. Wyrok w sprawie tragicznego wypadku na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej, do którego doszło we wrześniu 2024 r., jest nieprawomocny.

- Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał nieprawomocnie Łukasza Żaka na karę łączną 20 lat więzienia. O warunkowe zwolnienie będzie mógł się starać dopiero po odbyciu 15 lat kary.
- Sprawca w terenie zabudowanym jechał z prędkością około 226 km/h, mając ponad promil alkoholu we krwi. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, a cztery osoby odniosły rany.
- Obrona skazanego uważa karę za rażąco surową i zapowiedziała złożenie apelacji. Adwokat twierdzi, że jej klient został niesprawiedliwie postawiony na świeczniku przez media.
Mecenas Izabela Ławińska zapowiedziała w czwartek po rozprawie, że złoży apelację od wyroku skazującego. Wskazała przy tym, że jej klient przyjął decyzję sądu z pokorą, a fakt, iż ostatecznie sam zgłosił się na policję, powinien zostać uznany za okoliczność łagodzącą.
Zdaniem obrończyni wyrok zapadł pod silną presją opinii publicznej.
– Ten człowiek został wybitnie postawiony na świeczniku. Zapewne znacie państwo przypadki innych przestępstw, gdzie znacznie gorsze czyny zostały popełnione i nie widziałam wtedy, żeby pojawiały się komentarze czy sugestie co do wyroku. Uważam, że mój klient został tutaj wytypowany, nie wiem z jakich względów – powiedziała mec. Ławińska.
Na złożenie oficjalnej apelacji od czwartkowego wyroku obrona ma siedem dni.
Najwyższa kara dla Łukasza Żaka
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście wydał wyrok skazujący Łukasza Żaka na karę łączną 20 lat pozbawienia wolności, czyli maksymalny wymiar kary, o jaki wnosiła prokuratura. Sąd orzekł wobec niego także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. O przedterminowe zwolnienie warunkowe skazany będzie mógł ubiegać się najwcześniej po odbyciu 15 lat kary.
Wyrok nakłada na niego również obowiązek zapłaty zadośćuczynienia bliskim ofiary w kwocie 900 tys. zł, po 300 tys. zł dla każdego z członków rodziny zmarłego Rafała. Poszkodowanej Paulinie sprawca ma wypłacić 150 tys. zł. Sąd nakazał mu również uiścić 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
W procesie skazani zostali również pozostali oskarżeni, którzy pomagali Żakowi w ukrywaniu się lub utrudniali śledztwo. Sąd zaliczył im na poczet kar okres spędzony w tymczasowym areszcie. Odnosząc się do wysokości wymierzonych kar, sędzia podkreślił ich prewencyjny charakter. – Wiem, że wyroki są, na pewno w opinii naszych podsądnych, surowe, ale ktoś się dwa razy zastanowi zanim zdubluje to postępowanie – mówił sędzia w podsumowaniu wyroku.
Podczas ogłaszania wyroku sędzia odniósł się także bezpośrednio do skandalicznego zachowania Łukasza Żaka podczas trwania procesu na sali rozpraw. Oskarżony wielokrotnie zakłócał przebieg rozprawy, głośno komentował zeznania świadków, a nawet wdawał się w polemiki z sądem, co wymagało interwencji jego obrońcy.
– Testował pan moją cierpliwość wiele razy. Myślę, że wydałem tu oświadczenie sprawiedliwe – podkreślił sędzia, uzasadniając surowy wymiar kary.
Łukasz Żak był już wcześniej wielokrotnie karany przez sądy za jazdę pod wpływem alkoholu, łamanie zakazów prowadzenia pojazdów, przestępstwa narkotykowe, oszustwa, niszczenie mienia oraz groźby karalne. To jednak nie koniec jego problemów prawnych, ponieważ przed sądem odpowie w odrębnym procesie za udział w obrocie znaczną ilością narkotyków.
Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej
Do katastrofy doszło 15 września 2024 r. podczas szaleńczej jazdy wypożyczonym Volkswagenem Arteonem. Śledczy ustalili, że kierujący pojazdem 29-letni Łukasz Żak znajdował się pod wpływem alkoholu. Monitoring z lokalu, w którym przebywał przed wypadkiem, zarejestrował, że wypił co najmniej osiem kieliszków wódki. Badanie laboratoryjne wykazało ponad promil alkoholu w jego krwi.
Biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków ocenili, że auto Żaka pędziło z prędkością ok. 226 km/h w terenie zabudowanym, a sam kierowca miał w tym czasie nagrywać swoją jazdę telefonem komórkowym.
W wyniku potężnego uderzenia w prawidłowo jadący samochód śmierć poniósł 37-letni Rafał, a jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli bardzo poważne obrażenia. Ciężko ranna została również partnerka Żaka, Paulina, która podróżowała razem z nim.
Bezpośrednio po zderzeniu sprawca nie udzielił pomocy rannym i uciekł z miejsca wypadku. Wyjechał do Niemiec, gdzie po pewnym czasie został zatrzymany przez tamtejsze służby i przekazany stronie polskiej na mocy procedur ekstradycyjnych. Dodatkowo w momencie zdarzenia obowiązywał go dożywotni, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który wcześniej wielokrotnie ignorował.