Reklama
Reklama
Reklama

Kierwiński ściął się z Republiką. Poszło o dynię i krwawy piątek

Podsumowanie dzia?a? Policji w zwi?zku z wydarzeniami w szko?ach
Konferencja prasowa ministra Marcina Kierwińskiego, podsumująca akcje policji w piątek (fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER / East News)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

– Obserwujemy uważnie, co robicie. W wielu kwestiach szerzycie dezinformację – stwierdził Marcin Kierwiński, szef MSWiA, w odpowiedzi na pytanie, które zadał mu na konferencji przedstawiciel TV Republika. Minister dodał też, że póki co nie odwiedził miejsc, w których doszło do ataków. – Udali się tam przedstawiciele odpowiednich służb – zapewnił.

  • W trakcie konferencji Marcina Kierwińskiego i Barbary Nowackiej doszło do sprzeczki między szefami resortów oraz przedstawicielami TV Republika oraz WPolsce24.
  • Obecni na konferencji dziennikarze tych stacji zarzucali szefowi MSWiA „manipulację” informacjami, które są przekazywane odnośnie do ataków.
  • – Proszę zwrócić się do szefów, by nie szerzyć dezinformacji. To nieobywatelska postawa – stwierdził w odpowiedzi Marcin Kierwiński. 

Niepotwierdzone informacje zalewają sieć. Kto próbuje siać panikę?

Na konferencji Marcina Kierwińskiego i Barbary Nowackiej przedstawiciel TV Republika pytał m.in. o to, czy do ataków w szkołach doszło w ramach internetowego challenge'u.

– Państwo dziś to zdementowaliście, ale ta informacja wywołała niepokój społeczny. Jeśli go nie ma, jak łączą państwo to z dużą liczbą zatrzymań osób, które miały przy sobie noże? To oficjalne komunikaty od służb. Jeśli nie ma challenge'u, dlaczego 45 szkół w regionie warszawskim zostało zamkniętych? Z powodu dyni tańczącej na Tik Toku? – pytał przedstawiciel Republiki Marcina Kierwińskiego.

Reklama
Reklama

Szef MSWiA wcześniej podkreślił, że służby przeanalizowały wszystkie nośniki elektroniczne, które mieli przy sobie napastnicy ze szkół. Jak dodał, nie potwierdziły one, że do ataków dochodziło z powodu challenge'u czy wyzwania.

– Kwestia challenge'u była sprawdzana od pierwszych minut po tych strasznych wydarzeniach. Na dzień dzisiejszy nie jest to potwierdzone, czynności trwają. Wszelkie hipotezy są weryfikowane – odpowiedział Kierwiński na konferencji. 

Potem dodał, że teza o tym, że szkoły zamknięto z powodu nagrania z dynią, jest „nieodpowiedzialna”.  – Obserwujemy uważnie, co robicie. W wielu kwestiach szerzycie dezinformację – kontynuował wątek Kierwiński.

– Jakieś przykłady? – odparł mu dziennikarz Republiki. 

– Już podaję. Proszę zwrócić się do kierownictwa, że jeśli w tak ważnych sprawach stawiacie tezy lub przekazujecie informacje, współpracowali ze służbami. Wczoraj przekazywaliście na pasku o liście szkół, w których może dojść do ataków. Policja kontaktowała się z wami, by zapytać, które to szkoły. Nie chcieliście współpracować i nie odpowiedzieliście na oficjalne listy policji. Rozumiem, że macie określony profil, co nie jest niczym nadzwyczajnym. Proszę zwrócić się do szefów, by nie szerzyć dezinformacje. Jeśli macie listę szkół współpracujcie z policją. To nieobywatelska postawa – stwierdził.

Reklama
Reklama

Gdy przedstawiciel Republiki odparł, że przez dynię 50 szkół zostało zamkniętych, szef MSWiA odparł: „Celowo nie chce pan mnie zrozumieć”.

W czwartek wieczorem na belce Telewizji Republika pojawił się napis: „Nie posyłaj jutro swoich dzieci do szkół – zamachowcy grożą, że zabiją jutro 60 dzieci”. Komunikat był dodatkowo wzmacniany przekazem politycznym, np.: „Tragiczne żniwo lewackiej ideologii w szkołach Tuska i Nowackiej”.

Ministrowie nie byli na miejscu ataków. „Wysłaliśmy przedstawicieli odpowiednich służb”

Pytania na konferencji zadał też przedstawiciel WPolsce24.pl. – Dlaczego państwo szerzycie dezinformację? – zwrócił się do Barbary Nowackiej i Marcina Kierwińskiego. – Tak należy odczytywać słowa pani i pana ministra, którzy mówili, że przez decyzję pana prezydenta o wecie wobec ustawy o usługach cyfrowych służby nie mają odpowiednich narzędzi, by odbierać dzieciom niebezpiecznych narzędzi. To można robić m.in. na podstawie statusu w szkole. Pytanie, dlaczego w tej drażliwej sytuacji manipulujecie? – pytał dziennikarz WPolsce24.pl.

Reklama
Reklama

– Rozmawiam regularnie z dyrektorami szkół, którzy wskazują potrzebne im przepisy. Czasem skarga rodziców powodowała, że po odebraniu niebezpiecznych przedmiotów uczniom, to dyrektorzy mieli kłopoty – tłumaczyła minister Barbara Nowacka. 

Kolejne zatrzymanie nastolatka. Komunikat warszawskiej policji

– Państwo udajecie, że nie rozumiecie, o co chodzi – odpowiedział z kolei Marcin Kierwiński. 

– W Wyszkowie sprawca zabójstwa miał na sobie kask z kamerą. Nagrywał to. Jeżeli stream szedłby online na jakąś platformę, to mimo zatrzymania sprawcy, proces zdejmowania filmu z internetu byłby trudny. Taki proces jest niebezpieczny. Państwo powinno mieć narzędzia, by taki film zablokować. Ta ustawa jest o tym, by wyeliminować z obiegu publicznego filmów, do których mają dostęp. Polskie służby wiedzą dobrze, jakich narzędzi potrzebują. W tych dyskusjach za dużo jest polityki. Prezydent Nawrocki w tej sprawie popełnił błąd i mówię to z perspektywy człowieka, który nadzoruje policję – tłumaczył szef MSWiA.

Czy państwo pojawili się na miejscu zdarzeń? Gdzie doszło do ataku? – kontynuował temat dziennikarz WPolsce24.pl.

– Nie, byłem tu na miejscu. Razem z komendantami pracujemy, by zabezpieczyć szkoły – mówił Kierwiński, a Nowacka dodała: – Na miejscu była mazowiecka kurator oświaty oraz wojewoda. Przedstawiciele odpowiednich służb. To kurator oświaty ma narzędzia do interwencji w szkołach – stwierdziła. 

Reklama
Reklama