
Wstrząsający materiał Moniki Krześniak o pośle Michale Kołodziejczaku wywołał burzę w Sejmie. Część parlamentarzystów domaga się konsekwencji, inni podkreślają, że sprawę muszą najpierw zbadać odpowiednie służby.
- Byłe współpracownice Michała Kołodziejczaka oskarżyły posła w materiale Kanału Zero. Kobiety mówią w nim o przemocy, poniżaniu i nakłanianiu do zażywania narkotyków.
- Autorka materiału, Monika Krześniak na sejmowych komentarzach zebrała komentarze polityków. Co mówią o zarzutach, jakie padły pod adresem Kołodziejczaka?
- Parlamentarzyści apelują o zawiadomienie prokuratury, weryfikację zarzutów i reakcję Koalicji Obywatelskiej.
Wracamy do reportażu Moniki Krześniak, w którym byłe współpracownice opowiadają, jak miał traktować je Michał Kołodziejczak. Dwie kobiety zgłosiły się do redakcji Kanału Zero, aby opowiedzieć o tym, co przeżyły. Mówiły o szarpaniu, o wyzywaniu, o poniżaniu, ale również o tym, że poseł Michał Kołodziejczak miał namawiać jedną z nich do zażycia narkotyków. Jedna z nich powiedziała, że narkotyki miał zażywać również sam poseł.
Wstrząsające nagrania
Na nagraniu telefonicznym, które zostało udostępnione słychać kobietę, która rozmawia z posłem Kołodziejczakiem o tym, że ten w przeszłości, miał namawiać ją do wzięcia narkotyków.
– Wiesz, co jest, k***a, przerażające? Jak proponowałeś mi narkotyki. Dziesięć razy mówiłam Ci, że nie chcę – mówi kobieta w nagranej w rozmowie telefonicznej z Michałem Kołodziejczakiem.
– Skończyłam przez ciebie na psychotropach. Mam zdiagnozowane PTSD – dodała.
– Mam sobie głowę odciąć? Co ja mam zrobić? – odpowiada jej roztrzęsionym głosem Kołodziejczak.
W drugim udostępnionym nagraniu kobieta, która zadzwoniła do Michała Kołodziejczaka, oskarża Kołodziejczaka, że ma on nagrania, na których uprawiają seks.
– Powiedziałeś, że masz nagrania scen seksu ze mną – mówi.
– Powiedz, co chcesz ode mnie – odpowiada Kołodziejczak, po czym proponuje kobiecie pieniądze.
– 10, 20, 30 tys. złotych, rano będę w Trójmieście.
Reakcje posłów
Po publikacji reportażu Monika Krześniak udała się do Sejmu, aby zapytać parlamentarzystów, jak oceniają przedstawione w nim relacje dwóch kobiet.
Czytaj także: Koalicja Obywatelska nie radzi sobie z kolejną aferą? „To nie strategia, to czysty chaos”
– Przede wszystkim musimy usłyszeć, jaka jest wersja pana posła Kołodziejczaka i na pewno o to zadbacie, żeby taką wersję usłyszeć – stwierdził Szymon Hołownia.
– Należy złożyć zawiadomienie do prokuratury i wtedy ona podejmuje czynności albo musi zostać złożone zawiadomienie do Komisji Etyki Poselskiej, żeby Komisja Etyki orzekła, czy to jest zachowanie licujące z godnością posła, czy też nie – dodał.
Najbardziej bulwersujący reportaż
– Dla mnie, ten reportaż był chyba najbardziej bulwersującym, jaki kiedykolwiek oglądałem, dotyczący polskich polityków – skomentował Piotr Uściński z Rozwoju Plus.
– Nie pamiętam takiego materiału, który pokazywałby polskiego parlamentarzystę jako – najprawdopodobniej – potwora. To po prostu jest okropne. Noga tego człowieka nie powinna więcej stanąć w parlamencie – dodał.
„Jeśli zarzuty się potwierdzą, sprawą powinna zająć się prokuratura”
Posłanka Polski 2050 Ewa Schadler zaznaczyła, że nie widziała reportażu i przed wydaniem oceny chciałaby się z nim zapoznać. – Natomiast jeżeli to, co te panie powiedziały, jest prawdą, powinny po prostu zgłosić te sprawy do prokuratury – dodała.
Do sprawy odniósł się także poseł Konfederacji Michał Wawer. Podkreślił, że postępowanie powinno przebiegać zgodnie z procedurami prawnymi.
– Procedura państwowa jest jasna, tą sprawą powinna się zająć prokuratura. Jeżeli prokuratura uzna, że są tutaj twarde dowody na popełnienie przestępstwa, to się wtedy zwraca o uchylenie immunitetu – powiedział.
Wawer zwrócił również uwagę na odpowiedzialność polityczną ugrupowania, do którego należy Kołodziejczak.
– Uważam, że na pewno powinna być reakcja macierzystego klubu posła Kołodziejczaka – Koalicji Obywatelskiej – zaznaczył.
„Najpierw trzeba sprawdzić doniesienia”
Wiceprzewodnicząca Lewicy Anna Maria Żukowska również wskazała na konieczność podjęcia działań prawnych. Podkreśliła, że osoby, które uważają się za pokrzywdzone, powinny zawiadomić prokuraturę lub policję.
– Jeżeli rzeczywiście są osoby, które zidentyfikowały się jako osoby będące ofiarami, to powinny złożyć zawiadomienie do prokuratury czy też na policję. To jest pierwszy krok, który powinny zrobić, także po to, żeby mieć status osoby pokrzywdzonej – powiedziała.
Czytaj także: Szef BBN reaguje na słowa Tuska. „Wykorzystywanie tragedii jest niedopuszczalne”
– Jeżeli zostało to zgłoszone odpowiednim służbom, to po pierwsze należy sprawdzić, czy jest to prawda. Jeżeli tak, powinny zostać wyciągnięte pełne konsekwencje prawne i polityczne. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek w taki sposób działał – zaznaczyła.
Do sprawy odniósł się również niezrzeszony poseł Marcin Józefaciuk. – Nikogo nie będę bronił. Jeżeli potwierdzą się zarzuty, to jak najbardziej trzeba zareagować z pełną siłą. Nie ma zgody na jakąkolwiek przemoc – dodał.

