Anglicy wciąż czekają na pierwszy wielki triumf od 1966 r., a porażka z Argentyną w półfinale bolała podwójnie – bo obie drużyny nie lecą jeszcze do domu. W sobotę o 23 zagrają z Francją o brązowy medal mundialu. – Choć to nie ten mecz, o którym marzyli kibice z wysp, warto go śledzić z kilku powodów – podaje BBC.

- Trwa walka o Złotego Buta – Mbappe i Messi mają po osiem goli, a Francuz może jeszcze wyprzedzić Argentyńczyka dzięki bramce lub dwóm asystom w meczu o trzecie miejsce.
- Zwycięstwo dałoby Anglii najlepszy wynik mundialowy od 60 lat, bo wcześniej drużyna dwukrotnie przegrywała mecz o brąz (1990 i 2018 r.).
- To także szansa dla rezerwowych, m.in. Kobbiego Mainoo i N'Golo Kantego, oraz ostatnia okazja na oglądanie na żywo ważnego meczu przed długą przerwą w rozgrywkach.
Po przegranych w półfinałach drużyny Thomasa Tuchela i Didiera Deschampsa wciąż nie mogą spakować walizek. Przed Anglikami i Francuzami sobotni mecz o trzecie miejsce (godz. 23), który dla wielu kibiców obu drużyn może wydawać się najmniej pożądanym punktem programu po bolesnej eliminacji. BBC podaje kilka powodów, by mimo wszystko włączyć telewizor.
Pierwszym z nich jest wciąż otwarta rywalizacja o Złotego Buta dla króla strzelców turnieju. Kapitan Francji Kylian Mbappe ma na koncie osiem trafień, tyle samo co Leo Messi, ale to Argentyńczyk prowadzi dzięki większej liczbie asyst (cztery wobec trzech). Gole strzelone w meczu o trzecie miejsce liczą się do klasyfikacji, więc Mbappe wciąż może wyprzedzić rywala, choć Messi będzie miał szansę odpowiedzieć w samym finale.
Mundial 2026. Historia i szansa na rekord
Gdyby Francuz trafił do siatki lub zaliczył dwie asysty, powtórzyłby wyczyn Włocha Salvatore Schillaciego, który w 1990 r. zdobył Złotego Buta właśnie dzięki bramce w meczu o trzecie miejsce – zresztą przeciwko Anglii. Nie można też całkowicie wykluczyć niespodzianki po stronie Anglików: Harry Kane i Jude Bellingham tracą do liderów tylko dwie bramki, choć przy mniejszym dorobku asyst potrzebowaliby raczej kompletu trafień.
Sama Anglia gra też o coś więcej niż honor. Zwycięstwo nad Francją oznaczałoby najlepszy wynik męskiej reprezentacji na mundialu od 1966 r. – wyżej w historii plasowałby się tylko triumf sprzed sześciu dekad. Wcześniej Anglicy dwukrotnie przegrywali mecz o trzecie miejsce: w 1990 r. z gospodarzami Włochami za kadencji Bobby'ego Robsona oraz w 2018 r. z Belgią za czasów Garetha Southgate'a.
Francja-Anglia. Szansa dla rezerwowych
Po wyczerpującym, wydłużonym turnieju obaj selekcjonerzy mogą też dać odpocząć gwiazdom i wystawić zawodników czekających dotąd na swoją szansę. Pomocnik Manchesteru United Kobbie Mainoo wciąż nie rozegrał ani minuty i to właśnie ten mecz może być okazją na jego mundialowy debiut, podczas gdy Declan Rice mógłby odpocząć po niedawnej chorobie. Więcej minut mogliby też dostać Ollie Watkins i Ivan Toney, jak dotąd wykorzystani śladowo.
Po stronie Francji podobna sytuacja dotyczy 35-letniego N'Golo Kantego, mistrza świata z 2018 r., dla którego może to być ostatnia okazja do gry na mundialu, a także Rayana Cherkiego z Manchesteru City, ograniczonego dotąd do zaledwie 85 minut na turnieju.
Mecz o trzecie miejsce. Ostatnia szansa przed długą przerwą
Jest jeszcze jeden, bardziej praktyczny powód. Sezon piłkarski nigdy się właściwie nie kończy, ale w Anglii po niedzielnym finale nastanie wyjątkowo długa przerwa w emocjach na najwyższym poziomie. Na start Pucharu Ligi kibice poczekają blisko dwa tygodnie, na powrót rozgrywek ligowych – prawie cztery tygodnie, a na Premier League – aż do 21 sierpnia. Ze względu na zmianę terminarza przerw reprezentacyjnych na kolejny mecz Anglii trzeba będzie czekać do końca września.
W tej perspektywie sobotni pojedynek o brąz, mimo że nie jest tym, o którym marzyli kibice, pozostaje ostatnią okazją, by na żywo obejrzeć mecz dwóch czołowych reprezentacji przed długim futbolowym postem.