Prezydent USA Donald Trump weźmie udział w niedzielnym finale piłkarskich mistrzostw świata pod Nowym Jorkiem i wręczy puchar zwycięzcom. Na stadionie zabraknie jednak prezydenta Argentyny, która o najwyższy laur walczyć będzie z Hiszpanią. Javier Milei mecz obejrzy w swojej rezydencji.

- Prezydent USA Donald Trump weźmie udział w niedzielnym finale mistrzostw świata pod Nowym Jorkiem. Amerykański przywódca wspólnie z szefem FIFA Giannim Infantino wręczy trofeum nowym mistrzom globu.
- Argentyński przywódca Javier Milei zrezygnował z podróży na mecz finałowy z powodów osobistych przesądów. Prezydent uważa, że jego obecność w rezydencji w Olivos oraz noszenie stałej kurtki zapewnią drużynie wygraną.
- Wielki finał zaplanowano na niedzielę na godz. 21 czasu polskiego na MetLife Stadium. Z kolei mecz o trzecie miejsce odbędzie się dzień wcześniej o godz. 23.
Prezydent USA Donald Trump weźmie udział w niedzielnym meczu finałowym piłkarskich mistrzostw świata, który zostanie rozegrany pod Nowym Jorkiem. Informację o obecności amerykańskiego przywódcy przekazała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Donald Trump wspólnie z szefem FIFA Giannim Infantino wręczy puchar nowym mistrzom globu.
Rzeczniczka Białego Domu podczas briefingu prasowego nie odpowiedziała wprost na pytania dziennikarzy dotyczące tego, komu będzie kibicował prezydent USA. Zasugerowała jedynie, aby przedstawiciele mediów zapytali o to bezpośrednio Donalda Trumpa. Poinformowała jednocześnie, że już w piątek amerykański prezydent weźmie udział w specjalnym przyjęciu federacji FIFA, które zostanie zorganizowane w wieżowcu Trump Tower w Nowym Jorku.
Czytaj też: Tuchel pod ostrzałem. Koniec snu Anglii o mistrzostwie
Obecność prezydenta USA na trybunach stadionu zapowiadana była już wcześniej. Szef FIFA Gianni Infantino w czerwcu ogłosił, że Donald Trump pojawi się na najważniejszym meczu turnieju. – Będziemy razem z prezydentem oglądać finał i oczywiście wspólnie wręczymy trofeum zwycięzcy – zadeklarował Infantino na antenie telewizji Fox News.
Javier Milei zostaje w domu i w kurtce
Zupełnie inną decyzję podjął prezydent Argentyny Javier Milei, uznawany za jednego z najbliższych sojuszników ideologicznych Donalda Trumpa. Argentyński przywódca oświadczył, że „w żadnym razie” nie uda się w podróż do Stanów Zjednoczonych na decydujący mecz swojej drużyny narodowej.
Javier Milei zamierza obejrzeć niedzielne starcie z Hiszpanią w oficjalnej rezydencji prezydenckiej w Olivos pod Buenos Aires. Jak sam tłumaczy, pozostanie w kraju to element kabały, która ma przynieść sportowe szczęście reprezentacji narodowej
Prezydent zapowiedział, że podczas oglądania transmisji nie zamierza zdejmować swojej charakterystycznej kurtki z logotypem koncernu naftowego YPF.
– Będziemy oglądać z Olivos, tam oglądałem wszystkie mecze – wyjaśnił prezydent Argentyny w rozmowie z Radiem Mitre. – Zawsze oglądam w kurtce firmy naftowej, którą znacie, i wygrywamy. Pocę się jak skazaniec, ale gdy raz ją zdjąłem, strzelili nam gola, więc już jej nie zdejmuję – dodał Javier Milei.
Wielkie emocje już w ten weekend
Niedzielny finał na MetLife Stadium rozpocznie się o godz. 21 czasu polskiego. Na boisku zmierzą się broniąca tytułu Argentyna oraz aktualni mistrzowie Europy z Hiszpanii. Dzień wcześniej, w sobotę o godz. 23, rozegrany zostanie mecz o trzecie miejsce, w którym Francja zmierzy się z Anglią.