Premier Donald Tusk zapowiedział, że w Warszawie stanie Mur Pamięci poświęcony ofiarom wojen XX wieku na Ukrainie, w tym zamordowanym w trakcie Rzezi Wołyńskiej.

- Premier zapowiedział, że pod Murem Pamięci, który powstanie w stolicy, zapłonie wieczny ogień.
- Na monumencie znajdą się nazwiska „każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary wojen XX wieku w Ukrainie”.
- „Rzeczpospolita nie zapomni o żadnej z nich” – zapowiedział Tusk.
„11 lipca przypada rocznica Krwawej Niedzieli, czyli apogeum zbrodni wołyńskiej. Było to ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach i obywatelach polskich innych narodowości w ziem wschodnich II Rzeczpospolitej. Naszym obowiązkiem wobec ofiar, ale też sposobem przezwyciężenia bolesnej przeszłości na rzecz lepszej przyszłości jest prawda” – powiedział Tusk w nagraniu, które opublikował na portalu X.
Premier zapowiedział, że w Warszawie powstanie mur, który upamiętni każdą polską zidentyfikowaną ofiarę zbrodni, do których dochodziło w trakcie wojen na terenie Ukrainy.
„Chcemy ocalić pamięć o każdej z nich, z imienia i nazwiska. Dlatego w Warszawie stanie Mur Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary. Rzeczpospolita nie zapomni o żadnej z nich” – zapowiedział Tusk.
Mur Pamięci stanie w Warszawie
Tereny dzisiejszej Ukrainy w XX wieku były miejscem masowych zbrodni i represji, w których zginęły setki tysięcy Polaków. Sprawcami tych przestępstw był przede wszystkim sowiecki aparat terroru państwowego (NKWD) oraz ukraińskie organizacje nacjonalistyczne.
W latach 1943-45 na terenie Ukrainy UPA oraz organizacja nacjonalistów ukraińskich OUN-B dokonała na tych terenach zbrodni wołyńskiej oraz czystek w Galicji Wschodniej. Szacuje się, że w tym czasie zamordowano w bardzo brutalny sposób około 100 tysięcy Polaków (ok. 50–60 tys. na samym Wołyniu i ok. 30–40 tys. w Galicji Wschodniej i innych terenach).
W latach 1937-38 trwała też operacja polska NKWD. Sowieckie oddziały NKWD na rozkaz Józefa Stalina zabiło ponad 111 tys. Polaków, z czego ogromna część zgineła na terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (USRR), gdzie zamieszkiwała liczna mniejszość polska (tzw. Marchlewszczyzna i inne rejony). Polaków oskarżano masowo o "szpiegostwo na rzecz Warszawy". Rozstrzeliwano mężczyzn, a rodziny zsyłano do łagrów lub deportowano w głąb ZSRR.
W 1940 roku doszło też do zbrodni w Katyniu. Doszło do niej m.in. w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, ale jej istotna część miała miejsce bezpośrednio na terytorium dzisiejszej Ukrainy. Sowieckie NKWD zabiło ponad 3 tys. obywateli polskich (oficerów, policjantów, urzędników, prawników i ziemian) przetrzymywanych w więzieniach na tzw. Zachodniej Ukrainie.
W latach 1939-41, po agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 r., wschodnie województwa II RP (Kresy Wschodnie, stanowiące dziś zachodnią Ukrainę) znalazły się pod okupacją sowiecką. W czterech wielkich falach deportacyjnych (luty, kwiecień, czerwiec 1940 i czerwiec 1941) z terenu Ukrainy komuniści wywozili w bydlęcych wagonach całe rodziny na Syberię i do Kazachstanu. Tysiące ludzi, w tym dzieci i osoby starsze, zmarło z powodu głodu, mrozu i chorób podczas transportu i katorżniczej pracy na zesłaniu.