Reklama
Reklama
Reklama

Nie żyje najmłodszy profesor w historii Cambridge. Oskarżano go o zmyślenie osiągnięć

Zmarł Jason Arday, były profesor Uniwersytetu Cambridge, oskarżany o plagiat i niezgodne z prawdą twierdzenia, które wywołały poruszenie w świecie akademickim. Arday zasłynął jako najmłodszy czarnoskóry profesor w historii uniwersytetu – przekazała w sobotę agencja AP.

uniwersytet-w-cambridge
Uniwersytet Cambridge. Zdjęcie ilustracyjne (fot. Cambridge University / East News)
  • Arday, który miał 37 lat, gdy w 2023 r. został najmłodszym czarnoskórym profesorem Cambridge, zrezygnował ze stanowiska na uczelni po naciskach mediów.
  • Dziennikarze informowali o tym, że Arday jest oskarżany o plagiat. Podważali też jego twierdzenia o wyczynach sportowych i akcjach prospołecznych.
  • „Na razie jego śmierć jest traktowana jako nieoczekiwana, ale (jej przyczyn) nie uważa się za podejrzane” – poinformowała brytyjska policja.

Uniwersytet Cambridge, który początkowo reagował na doniesienia o plagiacie i nieprawdziwych sformułowaniach Ardaya oskarżeniami o rasizm, ogłosił na początku tygodnia, że przeanalizuje okoliczności zatrudnienia tego naukowca w 2022 r. i powierzenia mu stanowiska profesora socjologii edukacji.

Skandal związany z Ardayem rozwijał się od dłuższego czasu. Oliwy do ognia dolała informacja, że kiedy renomowany dziennikarz działu edukacji poważanego „The Times” poprosił Ardaya o skomentowanie artykułu o plagiacie, ten złożył skargę na policję, a funkcjonariusze wszczęli postępowanie.

Śledztwo w sprawie dziennikarza, który rzetelnie wykonywał swoją pracę, wywołało burzę w serwisach społecznościowych. Policja przyznała później, że powinna była odrzucić skargę.

Jason Arday zmyślił karierę naukową

Wiarygodności Ardayowi nie dodały też jego fantastyczne deklaracje. Twierdził m.in. że do osiemnastego roku życia nie umiał czytać ani pisać, choć - tak jak inni londyńscy uczniowie - zdał wcześniej egzamin GCSE. Mówił, że w celach charytatywnych przebiegł w ciągu 35 dni 30 maratonów – w tym dziewięć z pęknięciem kości strzałkowej.

Reklama
Reklama

Opowiadał, że został dwukrotnie zaatakowany na uczelni przez uzbrojonego, zamaskowanego sprawcę. Jednak dochodzenie dziennika „The Guardian” wykazało, że ani monitoring nie zarejestrował obecności podejrzanego napastnika, ani też żaden inny pracownik nie zgłosił, że widział tę postać. Arday twierdził również, że do domu jego rodziców przesłano głowę świni. Przekonywał, że policja zidentyfikowała sklep, w którym ją kupiono. Jednak „The Guardian” nie znalazł dowodów potwierdzających jego opowieści, a policja zaprzeczyła, jakoby wszczęto dochodzenie.

Na komentarze Arday reagował zarzutami o motywacje rasistowskie (zaledwie 1 proc. brytyjskich wykładowców to osoby czarnoskóre). Argumentował, że skupia się na nim krytyka tzw. polityki DEI - różnorodności, równości i integracji, wdrażanej na wielu czołowych uczelniach.

Rodzina broni Jasona Ardaya. „Padł ofiarą „kampanii nękania i dezinformacji”

Zdaniem wielu prawicowych komentatorów jej rezultatem jest promowanie osób, które nie dysponują odpowiednimi kwalifikacjami tylko dlatego, że mają różnorodne pochodzenie rasowe. W ocenie środowisk broniących DEI polityka ta jest mechanizmem pozwalającym mniejszościom na wejście do obszarów, które były przez lata zarezerwowane dla przedstawicieli białej, heteroseksualnej większości. Prawa strona sporu politycznego uważa, że zaburza to merytokrację, zgodnie z którą to najlepsi, najbardziej uzdolnieni powinni sięgać po najwyższe zaszczyty. Lewa odpowiada, że merytokracja jest złudzeniem wobec faktycznego promowania przez system nie osób najzdolniejszych, ale najbogatszych i najbardziej uprzywilejowanych.

Reklama
Reklama

Po śmierci Ardaya jego rodzina wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że ich bliski padł ofiarą „kampanii nękania i dezinformacji”. 

 

 

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama