W środę miłośników obserwacji nieba czeka nie jedna, a aż dwie atrakcje astronomiczne. Tuż po częściowym zaćmieniu Słońca odbędzie się nocne maksimum meteorów z roju Perseidów. Obserwatorzy będą mogli dostrzec nawet 100 zjawisk na godzinę.

- W środę 12 sierpnia odbędą się dwa zjawiska astronomiczne. Najpierw wystąpi częściowe zaćmienie Słońca, a nocą maksimum Perseidów.
- Podczas maksimum Perseidów pojawić się może do 100 meteorów na godzinę. Rój ten wykazuje aktywność od 17 lipca do 24 sierpnia.
- Księżyc w nowiu nie będzie przeszkadzał w obserwacjach. Najlepsze warunki zapewnią ciemne miejsca z dala od miejskich lamp.
Pierwszym ze środowych widowisk jest zaćmienie Słońca. O ile w pełnej krasie zjawisko to zobaczą mieszkańcy Hiszpanii oraz Islandii, o tyle na obszarze Polski zaprezentuje się ono w formie częściowej. Maksymalna faza tego zjawiska na terenie naszego kraju wyniesie od 85 proc. na Mazurach do 88 proc. w Dolinie Kłodzkiej.
Początek częściowego zaćmienia w Polsce nastąpi w zależności od konkretnej lokalizacji między ok. godz. 19:10 a ok. godz. 19:20. Słońce zajdzie w tym czasie w przedziale od ok. godz. 20 w Rzeszowie do ok. godz. 20:30 w Szczecinie.
W środę będziemy podziwiać nie tylko zaćmienie słońca
Zaledwie kilka godzin po zachodzie Słońca rozpocznie się druga atrakcja tej nocy, czyli maksimum meteorów z roju Perseidów, które w języku potocznym określa się mianem „spadających gwiazd”. To coroczne wydarzenie przyciąga uwagę wielu pasjonatów astronomii.
Tegoroczne warunki do obserwacji nocnego nieba są wyjątkowo sprzyjające pod względem oświetlenia. Księżyc znajduje się bowiem w nowiu, dzięki czemu jego blask nie będzie przeszkadzał w wypatrywaniu rozbłysków na nieboskłonie.
Sam rój Perseidów wykazuje aktywność przez dłuższy czas, przypadający na okres od 17 lipca do 24 sierpnia. Jednak to właśnie w noc maksimum, czyli 12 sierpnia, częstotliwość występowania zjawisk jest najwyższa i sięga do 100 przelotów w ciągu jednej godziny.
W trakcie trwania maksimum radiant tego roju przemieszcza się i znajduje się na tle konstelacji Perseusza. Aby móc w pełni cieszyć się tym widowiskiem i dostrzec jak największą liczbę meteorów, warto wybrać miejsce jak najbardziej zaciemnione, oddalone od miejskich lamp ulicznych.
Główną i w zasadzie jedyną istotną przeszkodą w przeprowadzeniu udanych obserwacji mogą okazać się chmury zasłaniające niebo. W przypadku bezchmurnej pogody dostrzegalne będą nie tylko najjaśniejsze obiekty, ale również te o mniejszej intensywności świecenia.
Czym tak naprawdę są spadające gwiazdy?
Warto wyjaśnić, czym w rzeczywistości są obiekty potocznie nazywane „spadającymi gwiazdami”. Wbrew obiegowej nazwie meteory nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi gwiazdami. Widoczne na niebie zjawisko jest w istocie efektem świetlnym powstałym na skutek przelotu drobnej skały z kosmosu, czyli meteoroidu, przez atmosferę Ziemi.
W zdecydowanej większości przypadków taka kosmiczna drobina ulega całkowitemu zniszczeniu i spaleniu w atmosferze, nie docierając w ogóle do powierzchni naszej planety. Jeżeli jednak drobina jest odpowiednio większa i przetrwa przejście przez gęste warstwy atmosferyczne, uderza w ciało niebieskie jako meteoryt. W miejscu takiego uderzenia może powstać krater, a w jego sąsiedztwie odnajdywane są niekiedy odłamki skalne.
Choć pojedyncze meteory pojawiają się na nieboskłonie w sposób całkowicie losowy przez cały rok, astronomowie wyróżniają ich szczególne zgrupowania widoczne w ściśle określonych przedziałach czasowych. Zgrupowania te noszą nazwę rojów meteorów.
Gdyby wirtualnie przedłużyć trasy przelotu poszczególnych meteorów należących do danego roju, sprawiają one wrażenie, jakby wybiegały z jednego punktu na niebie. Punkt ten nazywany jest radiantem. Nazwy poszczególnych rojów meteorów tworzy się bezpośrednio od nazw gwiazdozbiorów, na których tle zlokalizowane są ich radianty.