Wspomniałem we wstępie, że Chińczycy biją się sami ze sobą. I tak rzeczywiście jest, ponieważ Jetour X50 atakuje „segment”, który de facto w Polsce ma jednego przedstawiciela. I jest to MG ZS, który niby należy do segmentu B, ale przez swoje wymiary bardziej jest w pozycjonowany w segmencie C.
Dodaj do tego cenę z segmentu A i masz przepis na sukces. MG ZS sprzedaje się w Polsce jak świeże bułeczki, tylko w zeszłym roku sprzedano niemal 5 tys. egzemplarzy tego auta.
A konkurencja? Cóż, najbliżej tego wszystkiego jest Dacia z Dusterem, ale to jednak nieco droższe auto, zwłaszcza poza bazową wersją, która jest dość... oszczędnie wyposażona. Tak więc do tej pory MG ze swoim ZS było w zasadzie monopolistą w tym „segmencie” i stąd tak dobre wyniki sprzedaży.
Teraz o taki wynik będzie trudniej, bo Jetour X50 celuje w tego samego klienta
Czyli w klienta, który z różnych względów nie może sobie pozwolić na auto drogie, a jest zmęczony kupowaniem awaryjnych, używanych modeli. Przy czym nie twierdzę, że auta chińskie są bezobsługowe, ale jednak mają gwarancję. A bohater tego tekstu ma nawet siedem lat gwarancji.
Składowych, które mogą świadczyć o późniejszym sukcesie, jest kilka.
Nie, nowa Tesla Roadster nie będzie latać. To marketingowa papka
Po pierwsze: niska cena. To się zgadza, Jetour X50 startuje od 76 900 zł. Po drugie: praktyczność. To też się zgadza, to duży, odpowiadający segmentowi C crossover, do którego zmieści się nawet rodzina 2+2. Po trzecie: powinien to być nieskomplikowany pojazd. I tak też jest tutaj, ale o tym za chwilę.
Wsiadłem więc do Jetoura X50 na krótką przejażdżkę i mam kilka spostrzeżeń
Jak za tę cenę to naprawdę przyzwoicie wykonany samochód. O samym designie nie chcę się rozpisywać, należało oczekiwać, że ten samochód będzie wyglądał jak kolejny generyczny projekt z Chin. Myślę zresztą, że idziemy w kierunku, w którym hasło w stylu „pojazd zaprojektowany przez AI” będzie dla wielu zaletą, a nie wadą. Nie twierdzę, że tu tak jest, ale mam poczucie, że w przypadku prostszych aut tak właśnie się to skończy.
W każdym razie – materiały w środku nie są najgorsze, a całość jest całkiem przyzwoicie spasowana. Dramatu nie ma również po uruchomieniu silnika. Okej, półtoralitrowy silnik wolnossący nie powala kulturą pracy, a na jałowym biegu zdarza mu się wachlować obrotami, ale tutaj też nie ma dramatu. Układ kierowniczy... po prostu jest. Ale przy tej cenie to oczywistość.
A skoro już o silniku – najtańsza wersja jest dostępna tylko z wolnossącym 1.5, który jest połączony z pięciobiegową, manualną przekładnią. To oczywiście brzmi kompletnie przedpotopowo, ale według mnie to akurat plus. Na rynku jest wystarczająco dużo skomplikowanych aut, więc taka możliwość jest na swój sposób odświeżająca. W każdym razie to 113 KM, 143 niutonometry momentu obrotowego, raczej niepowalające przyspieszenie i prędkość maksymalna 160 km/h.
Ale tak jak mówię, to dla mnie zaleta. Co jednak nie znaczy, że wszystko jest idealnie. Przede wszystkim wolnossący Jetour X50 ma gigantyczny apetyt na paliwo. On nie jest wolnossący, tylko szybkossący. Taki żarcik.
W każdym razie po kilkudziesięciokilometrowej przejażdżce drogami lokalnymi (prędkość w przedziale 50-90 km/h) wyszło mi spalanie... 8,8 litra na 100 km. To bardzo, bardzo dużo. Producent nawet tego nie ukrywa zresztą, bo Jetour „w papierach” ma średnio 8,4 l/100 km.
Nowy polski autobus wygląda jak karton mleka. Internet się śmieje, ale czy jest z czego?
Wniosek jest prosty – Jetoura X50 trzeba koniecznie zagazować, chociaż importer na razie takiej możliwości fabrycznie nie przewiduje. Ale jestem przekonany, że to kwestia czasu.
Generalnie: to proste auto i to widać. Kamera cofania nie powala jakością, system multimedialny jest również ubogi. Ale w tej cenie to wszystko można wybaczyć, a i wiele osób dokładnie takiego auta będzie poszukiwać.
Z kronikarskiego obowiązku: Jetour X50 jest dostępny też z automatem oraz silnikiem turbo
To też półtora litra, ale ta jednostka rozwija 147 KM i 230 Nm. W tym przypadku standardem jest sześciobiegowa dwusprzęgłowa skrzynia. Prędkość maksymalna to 185 km/h.
Tym samochodem jednak jeszcze nie jeździłem, więc nie wypowiem się na temat jego dynamiki czy spalania.
Taka wersja jest też oczywiście droższa. Bo o ile bazowy samochód to – jak już wspomniałem tysiąc razy – 76 900 zł, o tyle wersja droższa to już 87 900 zł.
Dla kogo to samochód?
To akurat proste – dla tych, którzy potrzebują w miarę solidnego i przestronnego auta, które jednocześnie nie jest drogie. To raczej samochód na dojazdy do pracy, na takie 30-40 km dziennie, niż na podróż do Chorwacji.
Jetour X50 jest też propozycją dla osób szukających „więcej za mniej”. To jednak kawał auta – ten crossover ma niespełna 4,4 metra długości. Rozstaw osi to 2601 mm, minimalny prześwit to solidne 186 mm, więc samochód wjedzie do lasu. Bagażnik ma 398 l.
Przy tej cenie to jednak solidna opcja. Trzeba jednak pamiętać o kilku wspomnianych wadach, zwłaszcza o spalaniu. I jak to w przypadku chińskich marek dużym problemem będzie bardzo duża utrata wartości.
A czy wolę Jetoura X50 od MG ZS? Cóż, dla mnie te auta są praktycznie tożsame. Według mnie to więc kwestia gustu.
Może zainteresuje cię także:


















