MG HS w 2025 r. był najchętniej kupowanym w Polsce chińskim autem – z faktami się nie polemizuje. Jednocześnie jest to dość nudny pojazd, który służy w zasadzie wyłącznie jako transport z punktu A do B. Tymczasem Tede i WuWunio z „Zera Absolutnego” postanowili coś z tym zrobić. Przed państwem absolutnie najfajniejszy samochód marki MG w Polsce, a może i na świecie.

- Tak wygląda MG HS zaprojektowany przez Tedego i WuWunia z Zera Absolutnego. Samochód powstał także przy pomocy pomysłowych widzów programu.
- Na liście dodatkowego wyposażenia jest m.in. kula dyskotekowa czy aktywny wydech z głośników. Ten samochód potrafi udawać Chervroleta Camaro z silnikiem V8.
- Cena naszych modyfikacji to niemal 50 tys. zł. Oczywiście mamy tajny plan na ten samochód.
Jak w ogóle doszło do tego, że po Warszawie grasuje wściekle różowy chiński SUV z gigantycznym spojlerem zamontowanym na dachu? To pomysł wspomnianych już Tedego i WuWunia, którzy razem z naszym partnerem – firmą Vehis – wzięli na warsztat rzeczonego SUV-a.
Co to za samochód?
Za bazę do tego projektu posłużył MG HS w wersji PHEV. Samochód na papierze całkiem żwawy, bo o mocy systemowej aż 272 koni mechanicznych. Składa się na to 1,5-litrowy turbodoładowany silnik o mocy 143 koni mechanicznych oraz silnik elektryczny o mocy 183 koni mechanicznych. Tak, te dwie wartości nie sumują się na 272 konie mechaniczne, ale mocy systemowej nie wylicza się poprzez po prostu dodanie obu wartości. Niemniej jednak 6,9 sekundy do 100 km/h to więcej niż trzeba w takim aucie.
A ponieważ to hybryda plug-in, samochód może poruszać się również w trybie czysto elektrycznym. Producent deklaruje zasięg 100 km, ale realnie jak ktoś pokona na prądzie jakieś 80 km w tym aucie, to naprawdę umie w eco-driving.
A poza tym – jak to w Chińczyku. Czyli producent postawił na komfort jazdy. Układ napędowy działa wręcz aksamitnie, a inżynierowie odpowiedzialni za zawieszenie mieli jeden cel: uczynić jazdę wygodną, a nie sportową.















I jak to w chińskim aucie, czasami coś tu nie styka. A to coś w menu jest źle przetłumaczone (praktycznie standard w chińskich autach dostępnych w Polsce niezależnie od marki), a to coś po prostu nie działa. W naszym firmowym MG HS co chwilę kamery zaliczają jakiś dziwaczny blackout. Mam na to nawet świadka.
Pomijając już to wszystko to po prostu pakowny, rodzinny SUV, który rywalizuje o miejsce na rynku z takimi autami jak Toyota RAV4 czy Skoda Kodiaq.
A co tu się pozmieniało?
Widzowie Kanału Zero, którzy co niedzielę śledzą „Zero Absolutne”, dobrze wiedzą, że finalny kształt tego samochodu to właściwie nawet nie jest wymysł szalonej wyobraźni redaktorów Granieckiego i Sprusińskiego, a rodzaj umowy z widzami. Bo to oni zgłaszali, co chcieliby zobaczyć w tym aucie.
Trudno w ogóle uwierzyć, że ten samochód – tak, ten ze zdjęć – kiedyś był srebrny. Naprawdę.
Lista modyfikacji jest naprawdę długa. Przy czym są to modyfikacje optyczne, że tak skorzystam z nomenklatury spopularyzowanej w Polsce dzięki grze Need For Speed: Underground. Ktoś to jeszcze pamięta?
W każdym razie to, co pierwsze rzuca się w oczy – poza różową okleiną – to oczywiście kula dyskotekowa wewnątrz auta. Świeci się i naturalnie ma swoje własne zasilanie, nie jest podpięta do akumulatora. Pożar nam nie grozi. Razem z kulą dyskotekową na podsufitce pojawił się gwiezdny motyw rodem z aut marki Rolls-Royce. Tak, tam też to mają. I nasz gwiezdny sufit też był wyszywany ręcznie. Ba – zamówiliśmy pod niego nową podsufitkę. Jak szaleć, to szaleć.

MG HS WuWunia i Tedego. (fot. Piotr Rodzik / Zero.pl)
Świetne wrażenie robią też zagłówki z ręcznie wyszytym logotypem Zero, ale tak naprawdę robotę robi tu LED-owe podświetlenie całego nadwozia. Wiemy oczywiście, że w Polsce jest to nielegalne w ruchu drogowym. To opcja, którą chwalimy się tylko w firmowym garażu, a w przyszłości zapewne na eventach Kanału Zero.
Uzupełnieniem wyglądu zewnętrznego są splittery, nowe koła i gigantyczny spojler
Splittery od Maxtona otaczają całe nadwozie i nadają mu zdecydowanie bardziej sportowego wyglądu. Spojler to – nazwijmy rzeczy po imieniu – czyste szaleństwo. Trochę strach wjeżdżać na parkingi podziemne, ale póki co nikt go nie urwał. Wreszcie wpadły tu 20-calowe koła Japan Racing, które ubraliśmy w opony Uniroyal. I to duża różnica, bo MG HS standardowo trafia do klientów na chińskich oponach. A te z jakości nie słyną.

MG HS WuWunia i Tedego. (fot. Piotr Rodzik / Zero.pl)
W środku mamy jeszcze coś w stylu fejkowego wydechu i jest to przednia zabawka. Z głośników podczas jazdy może się w naszym MG HS sączyć np. dźwięk silnika V8 rodem z Chevroleta Camaro. Ale to tylko jedna z opcji – równie dobrze może to być Batmobil.
Ile to kosztuje?
Powiedziałbym, że za dużo, ale na ten samochód mamy plan. Szczegółów na razie zdradzić nie mogę, ale możemy porozmawiać o kosztach tej zabawy.
MG HS w wersji PHEV to koszt co najmniej 150 500 zł (według oficjalnego konfiguratora), a wersja Excellence, którą my tuningowaliśmy, to co najmniej 159 500 zł.
Natomiast nasze modyfikacje kosztowały niespełna 50 tys. zł. Tylko zauważę na koniec, że razem to nadal taniej, niż w przypadku wielu europejskich marek i porównywalnych aut. Ale dyskusja o tym, czy warto kupić chińskie auto (na przykład u naszego partnera Vehis), to dyskusja na w ogóle inną okazję.
