Reklama

Opisy na GG, płyty CD i śmiech Manueli. Alfabet nostalgii, czyli przeżyjmy to jeszcze raz

Reklama
TYLKO NA

Z jednej strony polski "Jestem, jaki jestem", z drugiej światowi Harry Potter i Władca Pierścieni. Gdy do tego dodamy erę napędów CD, raczkujące DVD oraz łączenie się z Internetem przez modem, można poczuć się jak w latach 90. ubiegłego wieku. Przeżyjmy to jeszcze raz!

Gadu-Gadu, Harry Potter logo, płyta CD
Gadu-Gadu, Harry Potter logo, płyta CD (fot. Zero.pl / Inne)

Profesor Swietłana Bojm, teoretyczka kultury z Uniwersytetu Harvarda, uważa, że nostalgia jest niejako „lustrzanym odbiciem” postępu. Etymologia słowa nawiązuje do greckich wyrazów „nostos” („powrót do domu”) oraz algia („tęsknota”). Bojm określa nostalgię jako „tęsknotę za domem, który już nie istnieje albo nigdy nie istniał”.


Reklama

Nostalgia nie jest jedynie trendem w social mediach, ale też dochodowym biznesem. Międzynarodowa agencja marketingowa Pulse Advertising w swoim artykule z 2025 r. zauważyła, że nostalgia w reklamach jest niezwykle pożądanym motywem, bowiem rezonuje nie tylko z Millenialsami i pokoleniem X, lecz także z pokoleniem Z, które z zapałem wraca do przeszłości dzięki serialom (netfliksowe „Stranger Things”), modzie (trend 2YK), czy kampaniom reklamowym (najnowsza kampania McDonald’s).

Jest to zjawisko tzw. nostalgii pośredniej; reprezentanci pokolenia Gen Z tęsknią bowiem za czymś, czego sami nie przeżyli, ale o czym dowiedzieli się za sprawą kultury i mediów społecznościowych. Nostalgia bezpośrednia jest z kolei nostalgią w wersji „klasycznej”, gdzie tęsknota dotyczy własnych przeżyć. 

Obu tym potrzebom odpowiada nostalgiczny alfabet, który ma za zadanie przenieść czytelnika, chociaż na chwilę, do „starych dobrych czasów”. 


Reklama

A – Akademia Pana Kleksa 


Reklama

Pierwsza (i jedyna słuszna) filmowa adaptacja książki Jana Brzechwy z Piotrem Fronczewskim w roli głównej. Mimo swojego rozrywkowego charakteru literatura Brzechwy miała w sobie pewną niepokojącą głębię. Być może dlatego, że powstawała w mrocznych okolicznościach II wojny światowej – adwokat i pisarz Jan Lesman, bo tak naprawdę nazywał się Brzechwa, napisał „Akademię Pana Kleksa”, ukrywając się dzięki polskim przyjaciołom poza gettem w Warszawie.

B – Big Brother

Któż z nas nie pamięta perlistego śmiechu Manueli? Wąsów Gulczasa? Pogody ducha Klaudiusza Sevkovicza? Wyprodukowany na holenderskiej licencji pierwszy reality show w Polsce był powiewem realizowanego z przepychem zachodniego świata rozrywki. Kto opływał w luksusy i miał kablówkę, ten oglądał w domu. A kto miał pięć kanałów, ten chodził oglądać do znajomych. Kim naprawdę był Wielki Brat niby już wiadomo. Ale odradzamy sprawdzać, jeśli ktoś nie wie. Świat z drobnymi tajemnicami jest lepszym miejscem do życia.


Reklama

 


Reklama

C – CD-ROM 

Futurystyczny, srebrny krążek, który swym holograficznym błyskiem zwiastował nadejście nowych czasów i z powodzeniem zastąpił kasety magnetofonowe. Pozwalał na tworzenie swoich własnych mix tape’ów, które następnie mogły być odtwarzane na iPodzie wczesnych lat dwutysięcznych, czyli na discmanie. 

D – DVD


Reklama

Kiedy na przełomie milenium ktoś kupił sobie zestaw kina domowego z odtwarzaczem DVD, oznaczało to jedno: albo nakradł, albo (uczciwie) się dorobił. Lecz w obu przypadkach niezaprzeczalnie osiągnął sukces finansowy. Wówczas też powstały wypożyczalnie filmów DVD, w których można było dostać jeszcze ciepłą hollywoodzką lub rodzimą produkcję i delektować się nią w zaciszu domowym za pomocą nowoczesnej technologii odtwarzacza DVD.


Reklama

E – E=mc² 

Czy w Polsce we wczesnych latach dwutysięcznych można było sobie kupić tytuł magistra, a nawet stopień doktora? Można, a nawet trzeba było, jeśli po udanej karierze zawodowej pełnoetatowego gangstera ktoś chciał przedstawić warszawskim salonom bardziej wyrafinowaną wersję siebie – tak jak grany przez Cezarego Pazurę Ramzes, bohater filmu Olafa Lubaszenki E=mc².

F – Forrester


Reklama

Forrester. Stephanie Forrester. Matrona rodu potentatów modowych ze słonecznej Kalifornii, bohaterka opery mydlanej „Moda na sukces”. Ta amerykańska telenowela była wstydliwą przyjemnością wszystkich polskich babć. Zgodnie z zasadą „nikt nie ogląda, każdy zna” babcie nie przyznawały się publicznie, że z zapartym tchem śledzą perypetie Stephanie Forrester, Sally Spectry oraz ich niesfornych potomków.


Reklama

G – Głucha noc

Fenomen „Głuchej nocy” poznańskiego rapera Pei spowodował, że hip-hop wkroczył do polskiego mainstreamu muzycznego. Ku niezadowoleniu rodziców i nauczycieli. W dobrym tonie było noszenie smyczy (podobnej do tej, na której korporacje trzymają teraz pracowników, doczepiając do niej kartę dostępową), a szerokie spodnie i chodzenie na hip-hopowe koncerty stały się wyznacznikiem statusu społecznego.

H – Harry Potter 


Reklama

„Harry Potter i Kamień Filozoficzny” wstrząsnął światowym rynkiem wydawniczym. Okazało się bowiem, że na książkach można zarobić wielkie pieniądze, jak zrobiła to autorka sagi o Harrym Potterze, J.K. Rowling. Filmy będące adaptacją książek również okazały się hitem. Do dziś zdarza się, że dorosły fan Pottera próbuje znaleźć osławiony peron dziewięć i trzy czwarte na stacji King’s Cross w Londynie.


Reklama

Książki o przygodach Harry'ego Pottera stały się nawet w niektórych szkołach lekturami.

I  – Internet 

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, istniał świat bez Internetu. Czas wolny spędzało się na dworze, a najpopularniejszym kanałem komunikacji z osiedlowymi znajomymi był domofon. Kiedy Internet pojawił się w domach, służył głównie do siedzenia na komunikatorze Gadu-Gadu. Ustawienie właściwego opisu na Gadu-Gadu było niezwykle angażującym i strategicznym procesem – opis musiał być informacyjny, mieć emotikonki i oDpoWiEdni rOzMiAr LiTeR.


Reklama

J  – Jestem, jaki jestem 


Reklama

Nie sposób oddać nostalgicznego ducha Millenialsów bez wspomnienia największej gwiazdy tamtych lat, czyli zespołu Ich Troje oraz ich polaryzującego społeczeństwo lidera, Michała Wiśniewskiego. „Jestem, jaki jestem” był polską odpowiedzią na amerykański reality show „Rodzina Osbourne’ów”. Cała Polska przeżywała alkoholizm matki Wiśniewskiego, pasywno-agresywny konflikt Michała z prowadzącym Hubertem Urbańskim oraz kibicowała zawodowym aspiracjom Mandaryny.

K  – Klan

Gdy było już po Teleekspresie, a w telewizji zawodził rzewnie Ryszard Rynkowski, oznaczało to jedno: pora na „Klan”. Ta kultowa polska telenowela przedstawiała archetypy, jakie można było znaleźć w każdej rodzinie: poczciwy Rysiek, nieudolny biznesowo Jerzy, światowa Monika, przebiegły Rafalski, czy niemoralna Beata. Trzeba też przyznać rację naszemu narodowemu tekściarzowi Jackowi Cyganowi, że życie naprawdę jest nowelą. 


Reklama

L  – Lista 30 ton


Reklama

Lista trzydziestu najważniejszych przebojów muzyki rozrywkowej, która co tydzień pojawiała się na TVP2 przedstawiała zarówno polskich, jak i zagranicznych wykonawców. „Lista 30 ton” wyznaczała trendy i dyktowała, czego należy słuchać, żeby być modnym. Była to trochę polska wersja programów muzycznych MTV, na którym w tamtych czasach naprawdę leciała muzyka. 

M  – McDonald’s

Dwa złote łuki mieniące się w słońcu widziane z okna autokaru na szkolnej wycieczce były wyczekiwaną atrakcją oraz niezwykle ważnym momentem całej wyprawy (o ile nie ważniejszym niż dotarciem do celu). Pierwszą restaurację w Polsce amerykańska sieć otworzyła w 1992 r., a wstęgę przecinał wówczas sam minister pracy i polityki społecznej Jacek Kuroń w ramach wdzięczności za finansowe wsparcie potrzebujących dzieci, jakiego udzielił McDonald’s. 


Reklama

N  –  Na dobre i na złe


Reklama

Intrygi, romanse oraz dramaty lekarzy ze szpitala w Leśnej Górze pochłaniały czas wielu Polek i Polaków. Serial cieszył się również popularnością wśród prawdziwych lekarzy, którzy cieszyli się, że ich zawód przedstawiany jest w korzystniejszym świetle, niż miała widzieć ich część społeczeństwa: jako przekupnych i wyzbytych moralności liczygroszy. „Na dobre i na złe” wystawiało wyidealizowaną laurkę praktykom medycyny.

O   – “Ogniem i mieczem”

Kinowa “superprodukcja” w reżyserii Jerzego Hoffmana przenosząca powieść Henryka Sienkiewicza na duży ekran dla jednych była kiczowata, dla drugich zasługiwała na status arcydzieła. Niezależnie od oceny artystycznych walorów, wszyscy Polacy “w ciemnym kinie, po kryjomu, ocierali łzę” słuchając Dumki na dwa serca Edyty Górniak i Mietka Szcześniaka, ekscytowali się miłosnymi rozterkami Heleny, Bohuna i Skrzetuskiego, bali się Horpyny i z dumą wspominali ostatnie lata wolnej, sarmackiej Rzeczpospolitej.


Reklama

P  – Pizza 


Reklama

Dziś jest absolutnie wszędzie, ale to w latach dziewięćdziesiątych do polskich domów zawitała pizza w takiej formie, w jakiej znamy ją dzisiaj. Wizyta całą rodziną w lokalnej pizzerii (lub w wersji na bogato w Pizzy Hut) było wielkim świętem, tak samo, jak zamawianie pizzy do domu. Niektórzy porywali się również na pizzę domowej produkcji, ale często przypominała ona bardziej ciasto drożdżowe z pomidorami niż włoski przysmak.

R  – Randka w ciemno 

Zanim świat oszalał na punkcie „Love is blind” Netflixa, polska telewizja miała „Randkę w ciemno”, bazującą na amerykańskim formacie ‘The Dating Game”. Jak wielkie było napięcie, gdy następowało losowanie nagrody – można było bowiem wylądować w ekskluzywnym resorcie na Dominikanie, ale i w skromnym hotelu na Mazurach. Miny rozczarowanych par tą drugą opcją były bezcenne. 


Reklama

S  –  Szansa na sukces  


Reklama

Program typu „talent show”, w którym udział przysporzył sławy największym polskim artystom popularnym, takim jak Justyna Steczkowska czy Kasia Stankiewicz. Prowadzący Wojciech Mann zawsze dawał wybór uczestnikom pomiędzy taśmą profesjonalną a nieprofesjonalną (amatorską) – i szczerze mówiąc taki wybór przydałby się każdemu na co dzień w pracy, bo czasem nie ma się po prostu siły na taśmę profesjonalną.

T  – Tata, a Marcin powiedział

Gdyby dziś zapytano millennialsa, o co chodziło w serialu satyrycznym „Tata, a Marcin powiedział”, odpowiedziałby, że do dziś nie do końca wie, ale oczywiście oglądał. Nie wszystko musi być zawsze takie oczywiste, zatem oddajmy hołd temu oryginalnemu dziełu oraz artystycznemu kunsztowi występujących w nim aktorów. O, właśnie Piotr Fronczewski pojawił się w naszym alfabecie po raz drugi.


Reklama

U  – UFO


Reklama

Rewolucja technologiczna, którą spowodował Internet, obawy o koniec świata w Nowy Rok 1999/2000 oraz pęd do przyszłości spowodowały, że tematyka kosmosu oraz ich domniemanych mieszkańców (poza tymi ziemskimi) rozgrzewała opinię publiczną. Co jakiś czas pojawiały się raporty informujące o rzekomym kontakcie istot pozaziemskim z naszą planetą, a trend ten miał swoje odbicie w futurystycznej estetyce i modzie.

W  – Władca Pierścieni 

Kto nie próbował uczyć się języka elfów, niech pierwszy rzuci kamieniem. Filmowe produkcje Petera Jacksona zawładnęły zbiorową wyobraźnią całego świata i spopularyzowały książki J.R.R. Tolkiena, brytyjskiego pisarza, który „Władcę Pierścieni” pisał przez dwanaście lat, od 1937 do 1949 r. Kiedy reżim Hitlera próbował wykorzystać powieść do swoich celów marketingowych, Tolkien odmówił i w mocnych słowach skrytykował nazistowską doktrynę. 


Reklama

"Władca pierścieni" Tolkiena stał się jedną z najpopularniejszych książek, a także przyczynkiem do ekranizacji. Filmy okazały się kasowymi hitami.


Reklama

X  – Archiwum X

„Z Archiwum X” pokazywało pracę agentów specjalnych FBI, Muldera i Scully, którzy skupiali się głównie na badaniu zjawisk paranormalnych. Tajne amerykańskie archiwa ukrywające dane o kosmitach odwiedzających i kontrolujących Ziemian do dziś intrygują fanów spiskowych teorii. Każdy chyba pamięta dreszczyk emocji, jaki zapewniała muzyczna wejściówka tego serialu.

Y  – Yattaman


Reklama

Ach, czy był ktokolwiek, kto na początku lat 90. był dzieckiem, nie oglądał bajek emitowanych przez Polonię 1? Yattaman, przygody Gigiego, mecze Tsubasy, walki Tygrysiej Maski oraz starcia Generała Daimosa. Całe pokolenie wychowało się na dość dziwnych, raczej niezbyt wychowawczych bajkach, wśród których nie brakowało hitów wyświetlanych w Japonii skromne 15 lat wcześniej.


Reklama

Z  – Zonk

Znany i nieco enigmatyczny kot z teleturnieju „Idź na całość”. Zanim Filip Chajzer zrobił inbę w Internecie z powodu źle założonych licówek, mediami rozrywkowymi lat dziewięćdziesiątych rządził jego ojciec, Zygmunt Chajzer – charyzmatyczny prowadzący „Idź na całość”, programu budzącego duże emocje podczas wieczorów spędzanych u dziadków.  


Reklama