Finał Eurowizji 2026 wywołał duże kontrowersje w kraju. Polskie jury jako jedyne przyznało Izraelowi maksymalną notę 12 punktów. Decyzja ta spotkała się z podziękowaniami izraelskiej ambasady, ale wywołała też oburzenie internautów. Członek komisji Filip Kuncewicz odpiera zarzuty i tłumaczy system głosowania.

- Bułgaria wygrała Eurowizję 2026 z dorobkiem 516 punktów. Izrael zajął drugie miejsce, a podium zamknęła Rumunia.
- Polskie jury jako jedyne na świecie przyznało Izraelowi maksymalną notę 12 punktów. Decyzja ta wywołała duże kontrowersje.
- Ambasada Izraela oficjalnie podziękowała na platformie X za głosy z Polski. Dyplomaci nazwali występ Polki fenomenalnym.
- Filip Kuncewicz, jeden z członków jury, wyjaśnił, że nota 12 punktów to wynik algorytmu EBU. Jurorzy głosowali indywidualnie oraz w tajemnicy.
Tegoroczny konkurs wygrała Dara z Bułgarii, wykonująca utwór „Bangaranga”, która zdobyła 516 punktów. Na drugim miejscu uplasował się reprezentant Izraela No’am Bettan z piosenką „Michelle”, gromadząc 343 punkty. Podium zamknęła Rumunia z wynikiem 296 punktów. Polska reprezentantka Alicja Szemplińska zajęła 12. miejsce. Jej utwór „Pray” zdobył 150 punktów, w tym maksymalne noty od jury z Niemiec, Belgii, Mołdawii i Austrii.
Po ogłoszeniu wyników oficjalne podziękowania opublikowała w mediach społecznościowych ambasada Izraela w Polsce, którą kieruje dyplomata Jakow Finkelstein. Na platformie X pojawił się komunikat doceniający polską komisję oraz polską piosenkarkę „Nasz No’am Bettan zajął drugie miejsce na Eurowizji 2026. To ogromne osiągnięcie wśród tylu utalentowanych artystów i wyjątkowych występów” – przekazali dyplomaci.
„Szczególne podziękowania dla polskiego jury za uznanie i ciepłe przyjęcie. Dziękujemy, Polsko, za «douze points»” – dodano w komunikacie placówki. Izraelska dyplomacja pogratulowała także Alicji Szemplińskiej, określając jej występ jako „fenomenalny performance”. W głosowaniu Izrael przyznał Polsce dwa punkty.
Przedstawiciel jury odpowiada na krytykę
Decyzja polskich jurorów wzbudziła jednak oburzenie części opinii publicznej i internautów. Ma to związek z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie i działaniami wojennymi prowadzonymi przez Izrael w Strefie Gazy. Konflikt sprawił, że z udziału w tegorocznej Eurowizji w ramach protestu zrezygnowały m.in. Irlandia oraz Hiszpania.
Do fali krytyki pod adresem sędziów odniósł się na Instagramie kompozytor i realizator dźwięku Filip Kuncewicz, który zasiadał w polskim jury. Wyjaśnił on, że regulamin Europejskiej Unii Nadawców (EBU) uniemożliwia celowe pominięcie wykonawcy lub wstrzymanie się od głosu. Każdy oceniający musi stworzyć pełny ranking od najlepszego do najgorszego utworu.
„Wynik głosowania polskiego jury w finale Eurowizji 2026 nie jest wspólną decyzją siedmiu jurorów. Każdy juror głosuje indywidualnie i w tajemnicy. Końcowy wynik to efekt działania algorytmu EBU, który łączy siedem niezależnych list w jeden ranking” – napisał Filip Kuncewicz. Muzyk podkreślił, że system sumowania punktów mógł wskazać Izrael na pierwszym miejscu, nawet jeśli żaden z jurorów nie postawił tego kraju na najwyższej pozycji, ale wszyscy ocenili go wysoko.
„Przyznanie 12 punktów nie oznacza, że jurorzy wybrali daną piosenkę jako numer 1. Zasady działania algorytmu EBU są publicznie dostępne. Każda osoba, która wysłała w ostatnich godzinach groźby lub hejt, mogła je sprawdzić w minutę. Nie zrobiła tego” – podsumował członek komisji. Oprócz niego w polskim składzie jurorskim znaleźli się Eliza Orzechowska, Viki Gabor, Staś Kukulski, Wiktoria Kida, Jasiek Piwowarczyk oraz Maurycy Żółtański.