Posłowie PiS zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących obowiązkowej edukacji zdrowotnej. Chcą uznania przepisów za niekonstytucyjne oraz wydania zabezpieczenia, które uniemożliwiłoby ich stosowanie od początku nowego roku szkolnego.

- PiS kieruje do TK wniosek dotyczący obowiązkowej edukacji zdrowotnej.
- Politycy chcą także zabezpieczenia, które miałoby wstrzymać stosowanie przepisów od 1 września.
- MEN przypomina, że obowiązkowy stanie się cały przedmiot, z wyjątkiem modułu dotyczącego zdrowia seksualnego.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli we wtorek złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów wprowadzających obowiązkową edukację zdrowotną od roku szkolnego 2026/2027. Zaskarżone mają zostać również regulacje dotyczące modułu poświęconego wiedzy o zdrowiu seksualnym.
– Dzisiaj składamy wniosek do TK o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów wprowadzających zarówno obowiązkowość edukacji zdrowotnej, jak i sposób traktowania tego komponentu edukacji dotyczącej zdrowia seksualnego – powiedział podczas konferencji prasowej przed siedzibą Trybunału wiceprezes PiS Przemysław Czarnek.
Politycy zapowiedzieli również złożenie wniosku o zabezpieczenie, które – w ich ocenie – powinno uniemożliwić stosowanie zaskarżonych przepisów od 1 września. Jak argumentował Czarnek, do rozpoczęcia nowego roku szkolnego pozostało zaledwie kilka tygodni, dlatego liczy na szybką reakcję Trybunału.
Zarzuty wobec zmian wprowadzonych przez MEN
Przemysław Czarnek ocenił, że obowiązujące wcześniej wychowanie do życia w rodzinie opierało się na rozwiązaniach wynikających z Konstytucji, w tym z art. 18 dotyczącego ochrony małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa.
Zdaniem byłego ministra edukacji przepisy wprowadzające edukację zdrowotną naruszają te zasady. Polityk stwierdził, że nowy przedmiot zawiera – jak mówił – „komponent bardzo twardej, demoralizującej i deprawującej edukacji seksualnej”, który odchodzi od konstytucyjnej ochrony rodziny.
Podobne stanowisko przedstawiła posłanka PiS Joanna Borowiak. Jej zdaniem wychowanie do życia w rodzinie stawiało w centrum rodzinę opartą na małżeństwie kobiety i mężczyzny, natomiast edukacja zdrowotna – jak oceniła – zrównuje z nią także związki nieformalne i jednopłciowe. Według Borowiak obowiązkowy charakter przedmiotu ogranicza również prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem.
Senator PiS Anna Bogucka przekonywała z kolei, że tak istotne zmiany organizacyjne w systemie oświaty powinny być wprowadzane ustawą, a nie rozporządzeniem ministra. Jej zdaniem rozwiązania te powinny przejść pełną ścieżkę legislacyjną i zostać poddane debacie parlamentarnej.
Co zmieniają przepisy MEN?
Na początku kwietnia ministra edukacji Barbara Nowacka poinformowała, że od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym. Wyjątkiem będzie moduł dotyczący wiedzy o zdrowiu seksualnym. O udziale ucznia w tej części zajęć będą decydowali rodzice, a w przypadku uczniów pełnoletnich – oni sami.
Edukacja zdrowotna zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Rodzice, którzy nie chcieli, aby ich dzieci uczestniczyły w zajęciach, składali pisemną rezygnację. Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, opublikowanych w listopadzie ubiegłego roku, w zajęciach uczestniczyło około 30 proc. uprawnionych uczniów.