
– Jak rozumiem, firma chce udowodnić, że przeszliśmy już do kolejnego etapu rozwoju sztucznej inteligencji. Zmiany postępują szybko, ale z kolosalnym społecznym kosztem – tak badaczka sztucznej intelignecji prof. Aleksandra Przegalińska komentuje spór naukowców z firmą Open AI o rozwiązanie równania Naviera-Stokesa. Czy gigant z San Francisco dopuścił się kradzieży własności intelektualnej?
- – Mam generalne wrażenie, że ta firma (Open AI – red.) bardzo dużo zrzuca na samą technologię i próbuje zdjąć z siebie odpowiedzialność. Głoszą, że technologia już w pewien sposób panuje nad człowiekiem – mówi prof. Aleksandra Przegalińska.
- Badaczka AI komentuje spór naukowców z gigantem technologicznym o rozwiązanie blisko stuletniego problemu matematycznego.
- We wtorek Open AI ogłosiło rozwiązanie równań Naviera-Stokesa, nad którym pracowała wcześniej dwójka naukowców.
Firma Open AI ogłosiła, że jej model sztucznej inteligencji rozwiązał równania Naviera-Stokesa. Chodzi o wzory opisujące ruch płynów. Stosuje się je na co dzień m.in. do prognozowania pogody, projektowania kadłubów samolotów czy analizy przepływu krwi w naczyniach krwionośnych.
Sztuczna inteligencja zwalnia ludzi? Co tak naprawdę dzieje się na polskim rynku pracy
„Udostępniamy rozwiązanie (...) równań Naviera-Stokesa, jednego z najgłębszych problemów na pograniczu matematyki. Dowód został wyprodukowany przez grupę agentów, korzystających z modelu OpenAI następnej generacji” – ogłosiła we wtorek firma w swoich mediach społecznościowych.
Równania rozwiązali agenci AI, czyli kto?
Od ponad 90 lat naukowcy starali się odpowiedzieć na pytanie, czy równania Naviera-Stokesa działają zawsze, czy też mogą dać niepoprawne matematycznie wyniki. W 2000 r. Instytut Matematyczny Claya ogłosił je jednym z siedmiu problemów milenijnych matematyki i zaoferował 1 mln dolarów nagrody za podanie rozwiązania.
Po ogłoszeniu sukcesu przez Open AI w świecie nauki zawrzało, a w mediach społecznościowych pojawiły się oskarżenia o kradzież intelektualną.
Nad rozwiązaniem równań Naviera-Stokesa pracowali bowiem wcześniej Levent Alpöge, pracownik konkurencyjnej wobec Open AI firmy Anthropic oraz Tristan Buckmaster, profesor matematyki na Uniwersytecie Nowojorskim. Naukowcy niemal równocześnie z Open AI opublikowali wyniki własnych badań w pokrewnych równaniach. Jak ujawnili, przy pracy korzystali z narzędzi OpenAI i Claude'a.
Według relacji Tristana Buckmastera, Open AI proponowało mu albo wspólne ogłoszenie rozwiązania równań, albo oddanie autorstwa wyłącznie jemu i pominięcie Leventa Alpöge. Gdy odmówił, miał usłyszeć słowa: „Dlaczego miałbyś zrujnować swoją karierę?”.
Oleszczuk-Zygmuntowski: „Firma ukradła cudzą własność intelektualną”
Open AI publicznie odniosła się do komentarzy internautów. „Gratulujemy Leventowi Alpöge i Tristanowi Buckmasterowi ich niezwykłej pracy matematycznej. My (badacze i agenci) nie widzieliśmy żadnej z ich prac w żaden sposób, dopóki nie opublikowali jej publicznie” – podkreśliła firma w oświadczeniu.
W komunikacie znalazło się również zdanie: „Chociaż to mało prawdopodobne, nie możemy wykluczyć, że zanonimizowane dane pochodzące z ich (Alpöge i Buckmastera) wykorzystania z naszych produktów pomogły ulepszyć nasze modele”.
Tyle wody i energii zużyje sztuczna inteligencja. Eksperci podali prognozy
Firma przekonywała dalej, że rozwiązania naukowców dotyczyły jedynie części problemu, a jej agentom udało się nie tylko rozwiązać ten problem, ale i pójść o krok dalej, rozwiązując równania Naviera-Stokesa.
– Naukowcy wytwarzający wiedzę za pieniądze podatnika lub prywatne oczekują po pierwsze uznania samego autorstwa przełomowych rozwiązań, po drugie, że przychody z tej własności intelektualnej będą wzbogacały czy to wynalazcę, czy innowatora, czy społeczeństwo – mówi Zero.pl dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski z Polskiej Sieci Ekonomii.
– W tej sytuacji firma ukradła cudzą własność intelektualną. Według relacji naukowca, który to ujawnił, firma groziła mu końcem kariery, gdyby się w tej sprawie odzywał – zauważa.
Jan Oleszczuk-Zygmuntowski
Polska Sieć Ekonomii
Według Oleszczuka-Zygmuntowskiego, niektórzy są zdania, że najważniejszy jest postęp, a czasy własności intelektualnej, dawno minęły. – Tyle że jeżeli mamy takie podejście, to również cała wiedza i tajemnice handlowe dotycząca modeli sztucznej inteligencji takich firm jak OpenAI powinna zostać upublicznione – zauważa.
Konflikt o autorstwo? „Standardowe sprawy w nauce”
Do kontrowersji związanych z pytaniami o autorstwo rozwiązania równania Naviera-Stokesa chłodno podchodzi dr Łukasz Olejnik niezależny konsultant, visiting senior research fellow w Department of War Studies, King's College London. – To standardowe sprawy w nauce. Ot, zdarza się, zwłaszcza gdy konkurencja jest ostra – ocenia.
– Wystarczy wymienić klasyka czyli Newton kontra Leibniz o rachunek różniczkowy i całkowy. Dwóch najwybitniejszych matematyków epoki przez kilkanaście lat żarło się o to, kto był pierwszy. Co nas to dzisiaj obchodzi? W sumie nic, używamy tych narzędzi – zauważa.
Według Olejnika, może nadejść świat, w którym silny model AI i duży budżet na tokeny wystarczą by odtworzyć cudze pomysły i badania, a nawet wyprzedzić prace nad nimi. Takie praktyki nazywa „ryzykiem dla zaufania w nauce i gospodarce”. – Być może trzeba będzie ostrożniej dzielić się informacjami o pracy – prognozuje.
Sztuczna inteligencja, chipy w ciele i sekty TikToka. Technologia, która zmienia człowieka
Prof. Przegalińska: „Mamy przecież kolejne sytuacje, które zmuszają do bicia na alarm”
Prof. Aleksandra Przegalińska, badaczka AI z Akademii Leona Koźmińskiego oraz Harvardu, nie chce rozstrzygać, co wydarzyło się pomiędzy Open AI a matematykami. Jak podkreśla, nie znamy wszystkich elementów tej historii. Przekonuje jednak, że ostatnie działania OpenAI „budzą wiele pytań”.
– Jak rozumiem, firma chce udowodnić, że przeszliśmy już do kolejnego etapu rozwoju sztucznej inteligencji. Zmiany postępują szybko, ale z kolosalnym społecznym kosztem – mówi prof. Przegalińska i przypomina, że nie dalej jak dwa tygodnie temu w mediach społecznościowych trwała dyskusja o penetrowaniu przez ich modele platformy Hugging Face.
– Firma sama się do tego nie odniosła. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przyznała, że tak się wydarzyło i że właściwie nie ma narzędzi do kontrolowania modeli – zauważa ekspertka.
Mam generalne wrażenie, że firma ta bardzo dużo zrzuca na samą technologię i próbuje zdjąć z siebie odpowiedzialność. Głoszą, że technologia już w pewien sposób panuje nad człowiekiem.
Prof. Aleksandra Przegalińska
Akademia Leona Koźmińskiego, Uniwersytet Harvarda
Jak podkreśla Przegalińska, przestrzeń sztucznej inteligencji jest „w próżni regulacyjnej”. – Gdybym współtworzyła teraz administrację Trumpa, to już myślałabym o AI w kontekście zagrożeń dla samego państwa, cyberbezpieczeństwa, czy systemów państwowych. Mamy przecież kolejne sytuacje, które zmuszają do bicia na alarm – mówi Przegalińska.

