Główny inspektor farmaceutyczny sprawdzi szczegóły przejęcia jednej z największej sieci aptek w Polsce – Gemini. Chodzi o zweryfikowanie, czy jeden podmiot nie będzie miał zbyt dużego wpływu na sytuację polskich pacjentów.

- Główny inspektor farmaceutyczny zapowiedział sprawdzenie przejęcia sieci aptek Gemini, obawiając się, że transakcja może prowadzić do nadmiernej koncentracji rynku.
- Sieć Gemini, licząca ok. 340 aptek, została sprzedana przez amerykański fundusz Warburg Pincus czterem europejskim inwestorom. Jeden z nich – Penta – posiada już sieć Dr.Max, co rodzi obawy, że pośrednio może dojść do kontroli niemal tysiąca aptek, mimo obowiązujących limitów ustawowych.
- Sprawa ujawnia luki w prawie farmaceutycznym, które nie przewidziało przejęcia jednej sieci przez kilku równorzędnych inwestorów. Inspekcja nie miała obowiązku być informowana o transakcji, a formalnie nie doszło do naruszenia przepisów.
– Na pewno musimy podjąć czynności sprawdzające, bo przy braku reakcji taki model może stać się dominującym sposobem przejmowania przedsiębiorstw. Wszelkie działania, które mogą spowodować niezgodną z prawem dominację danego podmiotu na rynku są dla nas potencjalnym zagrożeniem – stwierdził Łukasz Pietrzak, główny inspektor farmaceutyczny, w wywiadzie dla „Rynku Zdrowia”.
Amerykanie sprzedali polskie apteki
Wypowiedź Pietrzaka to nawiązanie do niedawnego przejęcia jednej z największej sieci aptek w Polsce, Gemini. Od 2016 r. należała ona do Warburg Pincus, amerykańskiego funduszu działającego w wielu państwach na świecie. Rozwinął on działalność w Polsce do tego stopnia, że aż 340 placówek aptecznych w naszym kraju funkcjonuje dziś pod marką Gemini.
Amerykański właściciel był jednak niezadowolony z kształtu polskich przepisów antykoncentracyjnych na rynku aptecznym, tzw. „Apteki dla aptekarza” (pierwsza ustawa została przyjęta za rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2017 r., kolejna w 2023 r.). Warburg Pincus najpierw zdecydował się skierować skargę przeciwko Polsce w ramach międzynarodowego arbitrażu (sprawa jest w toku), a następnie wyjść z inwestycji z Polski.
„Rzeczpospolita” ustaliła, że nabywcą sieci aptek od Amerykanów są cztery europejskie fundusze inwestycyjne – Creditas, J&T, Penta oraz Sev.en Global. Co istotne, Penta ma już w swoim portfelu inną dużą sieć aptek – Dr.Max.
Może to oznaczać, że jeden podmiot uzyska kontrolę nad niemal tysiącem aptek spośród 11 tys. placówek łącznie. Podczas gdy Prawo farmaceutyczne określa, że co do zasady jeden podmiot powinien mieć maksymalnie cztery placówki (przy czym limit jest liczony dopiero od 2017 r., gdy uchwalono „Aptekę dla aptekarza”) oraz nie więcej niż jeden proc. aptek w województwie.
Ustawodawcy chodziło o ograniczenie wpływu dużych międzynarodowych korporacji na sytuację polskich pacjentów. W kilku europejskich państwach – jak wynikało z uzasadnienia wprowadzanych zmian – sieci apteczne rozrosły się do takiego stopnia, że zaczęły wywierać niekorzystny wpływ na rządy tychże państw, a elementem szantażu była sytuacja pacjentów.
„Warburg Pincus sprzedał swoje udziały w spółce Gemini grupie czterech niezależnych inwestorów mniejszościowych. W wyniku tej transakcji żaden z tych inwestorów mniejszościowych nie uzyskał jakiejkolwiek formy kontroli nad Gemini. Warunki transakcji nie zostały ujawnione. Transakcja jest zgodna ze wszystkimi obowiązującymi przepisami prawa i regulacjami” – zapewnił Warburg Pincus w oświadczeniu przekazanym mediom.
Niedoskonałe prawo farmaceutyczne
Łukasz Pietrzak w udzielonym „Rynkowi Zdrowia” wywiadzie przyznał, że informacja o transakcji go zaskoczyła. Wskazał też, że „może to być jeden z tych przypadków, które wydają się być obejściem aktualnego stanu prawnego” i że „od momentu nowelizacji prawa farmaceutycznego nie mieliśmy również na naszym rynku przypadku, żeby ktoś w taki sposób kupił udziału w spółce związanej z prowadzeniem tak wielu aptek”.
Jednocześnie inspekcja farmaceutyczna, która sprawuje nadzór nad funkcjonowaniem rynku aptecznego, była pozbawiona realnej możliwości działania przed dokonaniem sprzedaży sieci aptek. Prawo farmaceutyczne nie zawiera bowiem wymogu informowania inspektorów o transakcji, która polega na przejęciu całego biznesu bez zmiany nazwy kupionych placówek, a co za tym idzie – bez zmiany lub przeniesienia zezwolenia na prowadzenie aptek.
Łukasz Pietrzak jednocześnie zaznaczył, że na podstawie dotychczas posiadanych przez inspekcję informacji nie znaleziono niczego, co byłoby niedozwolone.
– Aktualnie wydaje się, że ani przepisy >>Apteki dla Aptekarza<< z 2017 r., ani zmiany z 2023 r. nie przewidywały przypadku, gdy cztery spółki kupią równe udziały w jednym podmiocie. W tak opisanej sytuacji, w świetle tych przepisów, nie dochodzi do niedozwolonej koncentracji w spółce – zaznaczył główny inspektor farmaceutyczny. Dodał zarazem, że konieczne będą czynności sprawdzające.
