Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich biologów roślin stracił pracę na uczelni, z którą był związany od lat. W tle są zarzuty dotyczące przechowywania broni i elaboracji amunicji, policyjna interwencja, wieloletni spór z władzami uczelni oraz toczące się postępowania sądowe. Obie strony przedstawiają zupełnie różne wersje wydarzeń

- Prof. Stanisław Karpiński został zwolniony z SGGW. Naukowiec zapowiada odwołanie do sądu pracy i podjęcie dalszych kroków prawnych.
- Władze uczelni informują o zabezpieczeniu broni palnej, amunicji i sprzętu do elaboracji amunicji. SGGW podkreśla, że nie wydano zgody na przechowywanie takich przedmiotów na terenie uczelni.
- Profesor twierdzi, że posiada ważne pozwolenie na broń i przechowywał ją zgodnie z prawem. Uważa też, że działania uczelni mają związek z wieloletnim konfliktem z władzami SGGW.
Prof. Stanisław Karpiński, biolog molekularny roślin i biotechnolog związany z SGGW, został zwolniony z uczelni. Informację o rozwiązaniu stosunku pracy z dniem 25 maja 2026 r. potwierdziła uczelnia. Sam naukowiec zapowiedział odwołanie do sądu pracy i podjęcie działań prawnych zmierzających do zakwestionowania decyzji.
Sprawa budzi duże zainteresowanie nie tylko ze względu na dorobek profesora, którego badania publikowano w najważniejszych światowych czasopismach naukowych, lecz także z powodu okoliczności towarzyszących rozstaniu z uczelnią. W tle pojawiają się kwestie bezpieczeństwa, przechowywania broni, wieloletnich konfliktów personalnych i wcześniejszych sporów sądowych.
Broń i amunicja w budynku uczelni
Władze SGGW wskazują, że w pomieszczeniach zajmowanych przez profesora zabezpieczono broń palną, znaczną ilość amunicji oraz sprzęt wykorzystywany do jej elaboracji. Rektor uczelni podkreśla, że nigdy nie wydano zgody na przechowywanie tego typu przedmiotów na terenie uczelni, a sam naukowiec nie występował o takie pozwolenie.
Według stanowiska uczelni działalność związana ze strzelectwem sportowym nie miała żadnego związku z prowadzonymi badaniami naukowymi. Władze SGGW uznają również, że elaborowanie amunicji w obiektach należących do uczelni było działaniem niedopuszczalnym i naruszającym obowiązujące regulacje wewnętrzne.
Profesor prezentuje jednak odmienną interpretację sytuacji. Podkreśla, że posiada ważne pozwolenie na broń, a strzelectwo sportowe uprawia od wielu lat, odnosząc międzynarodowe sukcesy. Jego zdaniem broń i amunicja były przechowywane zgodnie z wymogami prawa w odpowiednio zabezpieczonym sejfie znajdującym się w budynku na Wolicy.
Spór o status budynku na Wolicy
Jednym z kluczowych punktów konfliktu jest charakter obiektu, w którym znajdowały się sporne przedmioty. Władze uczelni utrzymują, że budynek Instytutu Biologii na Wolicy należy do kampusu SGGW, a więc podlega obowiązującym tam regulaminom.
Prof. Karpiński uważa natomiast, że nie jest to część głównego kampusu, lecz zaplecze gospodarczo-techniczne położone na polach doświadczalnych, oddalone od centralnych obiektów uczelni. W jego ocenie miejsce to od lat wykorzystywano również jako zaplecze socjalne dla osób prowadzących badania wymagające obecności w terenie przez całą dobę.
To właśnie kwestia nocnego przebywania pracowników i doktorantów w budynku stała się kolejnym elementem sporu. Profesor argumentuje, że część doświadczeń wymaga ciągłych pomiarów wykonywanych także po zmroku. Uczelnia odpowiada, że pomieszczenia dydaktyczne i badawcze nie mogą być traktowane jak prywatne lokale mieszkalne.
Alarm ewakuacyjny i policyjna interwencja
Punktem zwrotnym okazały się wydarzenia z 11 maja. Tego dnia podczas ćwiczeń ewakuacyjnych w budynku na Wolicy ujawniono nieprawidłowości, które według uczelni wymagały natychmiastowych działań.
Profesor twierdzi, że w trakcie alarmu opuścił pomieszczenie, uprzednio zabezpieczając przechowywane materiały. Według jego relacji po wyjściu na zewnątrz utracił dostęp do zajmowanego pomieszczenia, ponieważ wymieniono zamek. Następnie na miejsce została wezwana policja.
Funkcjonariusze zatrzymali naukowca na kilka godzin. Broń oraz amunicja zostały zabezpieczone. Adwokat profesora złożył już zażalenie, kwestionując zasadność i legalność działań podjętych wobec jego klienta. Policja nie komentuje szczegółów postępowania.
Wieloletni konflikt wraca na pierwszy plan
Zdaniem prof. Karpińskiego najnowsze wydarzenia są częścią trwającego od lat sporu z władzami uczelni. Badacz wskazuje między innymi na proces dotyczący mobbingu oraz krytykę działań administracji SGGW, którą publicznie formułował w ostatnich latach.
Profesor przypomina również, że już wcześniej był stroną postępowania dyscyplinarnego wszczętego przez uczelnię. Ostatecznie w 2019 r. druga instancja uchyliła wcześniejsze rozstrzygnięcia i umorzyła sprawę. W uzasadnieniu wskazano wówczas, że zarzucane działania nie stanowią przewinienia dyscyplinarnego, a część spornych kwestii powinna być rozstrzygana na gruncie cywilnym lub administracyjnym.
Obecnie naukowiec dochodzi także roszczeń finansowych wobec uczelni. Jak podaje, postępowanie pozostaje w toku.
Co dalej ze zwolnieniem profesora?
Spór może mieć konsekwencje wykraczające poza relacje między pracownikiem a uczelnią. Prof. Karpiński zwraca uwagę, że kieruje grantem badawczym finansowanym przez Narodowe Centrum Nauki, którego rozliczenie, jak twierdzi, może zostać utrudnione po jego odejściu.
Jednocześnie podkreśla, że zamierza walczyć o przywrócenie do pracy. Zapowiada skierowanie sprawy do sądu pracy, a w swoich publicznych wystąpieniach nie wyklucza również dalszych kroków prawnych na szczeblu międzynarodowym.
Na razie żadna ze stron nie zamierza ustępować. Uczelnia podkreśla kwestie bezpieczeństwa i przestrzegania regulaminów. Profesor przekonuje, że padł ofiarą działań odwetowych związanych z wcześniejszymi sporami. Ostateczną ocenę argumentów obu stron będą musiały wydać sądy i prowadzące postępowania instytucje.