– O 100 proc. zwiększamy wysokość mandatów i kar grzywny – powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o reformie Państwowej Inspekcji Pracy. Minister zapowiedziała, że PIP będzie wymieniała się informacjami z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych i Krajową Administracją Skarbową, co pozwoli lepiej planować kontrole pracodawców.

- Dwukrotny wzrost grzywien dla nieuczciwych pracodawców. Maksymalna kara za łamanie przepisów wzrośnie z 30 tys. do 60 tys. zł. W przypadku najcięższych naruszeń grzywna wyniesie nawet 90 tys. zł.
- Wzmocnienie kadr inspekcji o blisko 300 nowych etatów. Dodatkowi pracownicy mają skuteczniej walczyć z tak zwanymi umowami śmieciowymi.
- Lepsza wymiana danych między instytucjami państwowymi. Pozwoli to na precyzyjniejsze typowanie firm do kontroli.
Nowelizacja ustawy o PIP daje inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. Decyzję administracyjną będzie zawieszało wniesienie odwołania do sądu.
Inspektor zamiast sądu pracy? Kontrowersyjna reforma Państwowej Inspekcji Pracy
W zeszłym tygodniu nowelizacja została przyjęta przez Senat i trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Reforma PIP to jeden z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy.
„O 100 proc. zwiększamy wysokość mandatów”
O najważniejsze założenia reformy PIP minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk była pytana w środę w „Gościu Wydarzeń” w Polsat News.
– Tak dużej zmiany systemowej, jeżeli chodzi o Państwową Inspekcję Pracy, nie było od blisko 20 lat, dwukrotny wzrost kar, nowe uprawnienia dla państwowej inspekcji pracy, możliwość przekształcania wadliwych umów cywilnoprawnych (...) w umowy o pracę – wymieniała polityczka.
Rząd wciąż chce listy zawodów chronionych przed AI. Zanim powstanie, zostaną zastąpione
Minister zwróciła uwagę przede wszystkim na zwiększenie o 100 proc. wysokości mandatów i kar grzywny dla pracodawców, którzy będą proponować pracownikom umowy cywilnoprawne, mimo że praca spełnia warunki stosunku pracy.
– Tam, gdzie było to 30 tys., będzie 60 tys., a w przypadku ciężkich naruszeń nawet do 90 tys. – mówiła Dziemianowicz-Bąk.
Kontrole pracodawców
Minister dodała, że oprócz nowych uprawnień inspektorom w walce ze „śmieciówkami” ma pomóc także zwiększenie liczby etatów o „blisko 300”.
Według założeń nowej reformy PIP będzie mogła wymieniać się danymi z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych oraz z Krajową Administracją Skarbową. Ma to poprawić jakość i trafność kontroli pracodawców. – To krok milowy w bezpieczeństwie – podkreśliła minister.
Polityczka wyjaśniła także, że decyzja inspektora pracy nie będzie ostateczna. Tak, jak od każdej decyzji administracyjnej, będzie się można od niej odwołać. W tym przypadku do sądu pracy.
– Ale zostały wprowadzone takie zapisy, które mają przyspieszyć tę ścieżkę sądową. Znalazł się tam taki zapis, że trzeba to załatwić w ciągu 30 dni. Sądy będą mniej obciążone i będą szybciej działać – mówiła Dziemianowicz-Bąk.
Zdaniem minister, nowe przepisy poprawią sytuację m.in. kobiet w ciąży, które są „najbardziej narażone na skutki umów śmieciowych”. Dostarczą inspektorom pracy także lepszych narzędzi do walki z pracą na czarno, czyli sytuacjami, gdy pracownik nie otrzymuje żadnej umowy.
Jak podało MRPiPS, na koniec II kwartału 2025 roku w Polsce wyłącznie na zleceniu i umowach pokrewnych pracowało blisko 1,5 mln ludzi. To najwięcej odkąd GUS publikuje takie dane.