Minister pracy chce wytypować zawody, które Polska ochroni przed wpływem AI. Prace trwają jednak tak długo, że w tym czasie sztuczna inteligencja już zdążyła przejąć zadania wielu pracowników. Tymczasem resort deklaruje, że wciąż jest na „wczesnym etapie”.

- Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk półtora roku temu zapowiedziała, że stworzy listę zawodów chronionych przed AI.
- Od tego czasu sztuczna inteligencja przejmuje zadania kolejnych pracowników IT czy analityków w firmach doradczych. „W gigantycznej skali” – ocenia ekspert.
- Mimo to resort pracy utrzymuje, że lista ma powstać. Tyle że wciąż jest „na wczesnym etapie”, a ministerstwo nadal prowadzi „analizy i spotkania”.
- Zdaniem rozmówców Zero.pl propozycja jest postawiona na głowie, bo należy regulować nie zawody, a zasady odpowiedzialnego używania narzędzi.
Pomysł stworzenia listy zawodów, które będzie mógł wykonywać tylko człowiek, nie jest nowy.
– Czy koniecznie głos żywego człowieka, aktora, musi być zastępowany przez sztuczny generator mowy np. w audiobookach, dubbingu, grach komputerowych, radiu czy nawet w reklamie? Czy chcemy zostawić po sobie świat, w którym specyficzne ludzkie umiejętności, kreatywność, zdolność wyrażania ludzkich pragnień i emocji zostały zastąpione przez efekt pracy algorytmu? Nie jest jeszcze za późno na stworzenie katalogu zawodów specjalnie chronionych przed wpływem AI – zapowiadała pod koniec 2024 r. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.
Choć od tego czasu minęło półtora roku, nadal jednak nie ma nawet projektu przepisów, które regulowałyby tę kwestię. Zapytaliśmy więc Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), czy pomysł trafił do kosza. Okazuje się, że… nie. Resort wciąż nad nim pracuje.
Prowadzimy szeroko zakrojone konsultacje oraz przegląd dostępnych danych, aby móc kompleksowo ocenić, które zawody i branże mogłyby wymagać szczególnej ochrony przed wpływem sztucznej inteligencji – informuje w odpowiedzi dla Zero.pl Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Analizy na wczesnym etapie
Na razie resort pracy nie podaje informacji, kiedy przedstawi konkretną propozycję. „O dalszych etapach procesu oraz szczegółach harmonogramu będziemy informować w odpowiednim czasie” – odpowiada lakonicznie MRPiPS. Podkreśla jedynie, że prace w tej sprawie zakładają uwzględnienie głosów ekspertów, partnerów społecznych oraz przedstawicieli różnych sektorów rynku pracy.
Mediana wynagrodzeń Polaków. Oto prawda o naszych zarobkach
„W miejscu pracy AI może zapewnić wsparcie, ale jednocześnie, dla niektórych zawodów, może stanowić zagrożenie i negatywnie wpłynąć na pracowników. Przykładamy ogromną wagę do ochrony pracy oraz pracowników i ich praw. Obecnie jesteśmy na wstępnym etapie analizowania kwestii zagrożenia AI. Na tym etapie jest jeszcze zbyt wcześnie, by móc wskazać konkretne zawody czy branże, które mogłyby znaleźć się w katalogu zagrożonych rozwojem AI, jednak widoczne są pewne grupy, które potencjalnie spotkają się z większą automatyzacją w związku z rosnącym wykorzystaniem sztucznej inteligencji” – zaznacza MRPiPS w odpowiedzi dla Zero.pl.
Resort wskazuje, że z przeprowadzonych dotychczas badań wynika, iż sektory najbardziej narażone na oddziaływanie AI to finanse, ubezpieczenia, a także zawody związane z zarządzaniem, administracją i programowaniem. Najmniej narażone są natomiast grupy pracowników wykonujących prace fizyczne, takie jak robotnicy w rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie, magazynierzy, malarze, gospodarze obiektów, sprzątacze oraz operatorzy maszyn. Do tej grupy należą również branża gastronomiczna, zakwaterowanie oraz budownictwo.
Jest już za późno
Zdaniem ekspertów jest za późno na stworzenie listy zawodów i branż chronionych przed AI. – Rewolucji AI nie da się zatrzymać. To jest walka z wiatrakami – uważa Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service. – Pomysł ministerstwa przypomina historyczne zakusy, kiedy w XIX wieku robotnicy niszczyli maszyny, starając się powstrzymać rewolucję przemysłową. To się nie udało i teraz też się nie uda – dodaje.
Ekspert wskazuje, że już dziś wiele zawodów jest zastępowanych przez sztuczną inteligencję. Zanim resort przygotuje swoją propozycję, wiele profesji i stanowisk pracy zniknie.
– Kilka lat temu mówiło się o tym, że 30 proc. stanowisk zostanie wyciętych przez AI i to już się dzieje. Do niedawna myśleliśmy, że sztuczna inteligencja zastąpi przede wszystkim proste stanowiska biurowe, pracowników call center, tłumaczy, scenarzystów, twórców muzyki, analityków danych, kierowców, stanowiska juniorskie w firmach. I faktycznie tak jest. Ale nie przewidzieliśmy, że zastępowani będą też np. informatycy – i to w tak gigantycznej skali – mówi Krzysztof Inglot.
Prawna ściągawka na Dzień Kobiet. Jakie prawa ma kobieta w ciąży w pracy
Podobnego zdania są inni eksperci. – Konsekwencje widać wyraźnie w strukturze ofert pracy: stanowiska juniorskie to dziś niespełna 20 proc. ogłoszeń na rynku tzw. białych kołnierzyków (white collar) i mniej niż 5 proc. w IT, z wyraźną tendencją spadkową. Sztuczna inteligencja znacznie wpłynęła na pozycję juniorów. Zadania, na których kiedyś młodzi ludzie uczyli się zawodu, są dziś w dużym stopniu zautomatyzowane – ich wspólnym mianownikiem jest powtarzalność. AI wypiera więc czynności schematyczne, lecz nie zastępuje jeszcze typowo ludzkich umiejętności, jak krytyczne myślenie, odpowiedzialność decyzyjna czy budowanie relacji – zauważa Paulina Świątkiewicz, HR Business Partner w portalach pracy rocketjobs.pl i justjoin.it.
Syzyfowa praca
Już dziś AI potrafi zastąpić lekarzy – i nie chodzi tylko np. o radiologów i opis zdjęć rentgenowskich, lecz także internistów czy chirurgów. – Co ciekawe, okazuje się, że lekarze AI są oceniani przez pacjentów jako bardziej empatyczni, np. przekazując diagnozę, niż ludzie – mówi Krzysztof Inglot.
Zwraca też uwagę, że polskie firmy przez wprowadzenie ograniczeń związanych z AI staną się mniej konkurencyjne. – Polscy przedsiębiorcy działają na globalnym rynku. Firma z kraju, gdzie nie będzie takich ograniczeń, zostanie liderem, a nie ja – wskazuje Inglot.
Co z podniesieniem drugiego progu podatkowego? Poseł kontruje minister Pełczyńską-Nałęcz
Pomysł stworzenia listy zawodów chronionych budzi również inne wątpliwości. – Technologia rozwija się znacznie szybciej niż proces legislacyjny. Lista zawodów i branż chronionych przed AI mogłaby się bardzo szybko zdezaktualizować – podkreśla radca prawny dr Dominika Dörre-Kolasa, partner w Kancelarii Raczkowski. Dodaje, że większość zawodów nie znika – zmienia się sposób ich wykonywania. Przykładowo prawnik korzysta z narzędzi analizy dokumentów, a rekruter z narzędzi AI do preselekcji kandydatów. – Dlatego lepszym kierunkiem regulacji niż ochrona konkretnych zawodów, jest określenie kluczowych zasad korzystania z AI, takich jak transparentność działania systemów AI czy odpowiedzialność za decyzje podejmowane z jej udziałem. Udział człowieka w procesie decyzyjnym już teraz jest warunkiem koniecznym od strony prawnej – zaznacza.
Wykorzystanie AI to też ryzyko
Zwraca uwagę na grupę zawodów, w których kluczowe znaczenie mają relacje międzyludzkie, empatia i odpowiedzialność za dobrostan drugiej osoby – zwłaszcza lekarzy, psychologów czy psychoterapeutów. – Pojawiają się tu istotne ryzyka, zwłaszcza w obszarze zdrowia psychicznego, takie jak iluzja relacji terapeutycznej, gdyż systemy konwersacyjne mogą sprawiać wrażenie empatii i zrozumienia, ale nie ponoszą realnej odpowiedzialności za konsekwencje swoich rekomendacji. AI nie ponosi żadnej odpowiedzialności zawodowej. Lekarze czy psychologowie działają w ramach określonych standardów zawodowych i etycznych – podkreśla.
AI jest już obecna w wielu procesach pracy i często działa niewidocznie, jako element oprogramowania używanego przez pracowników. – Dlatego dziś kluczowe pytanie brzmi raczej: jak zaprojektować i odpowiedzialnie praktykować współpracę człowieka z AI, a nie jak ją powstrzymać. Dyskusja o rynku pracy w erze AI nie powinna koncentrować się na tym, które zawody „znikną”, ale na tym, w których obszarach udział człowieka musi pozostać gwarancją bezpieczeństwa, odpowiedzialności i zaufania społecznego – mówi Dominika Dörre-Kolasa.
Zasady odpowiedzialnego wdrażania narzędzi sztucznej inteligencji reguluje unijny „AI Act”. Polska wciąż pracuje nad jego wdrożeniem do naszego porządku prawnego. Dyskusja nad regulacją miesiącami rozbijała się o to, czy tworzyć nowy urząd, który miałby nadzorować przedsiębiorców. Ministerstwo Cyfryzacji chciało powołania osobnej komisji rozwoju i bezpieczeństwa sztucznej inteligencji. Nie zgadzał się na to minister finansów, dla którego nowy urząd był po prostu za drogi. Ostatecznie resorty doszły do porozumienia, a komisja ds. sztucznej inteligencji znajdzie miejsce w resorcie cyfryzacji.
