Robert Kubica był w czwartek gościem Kanału Zero. – Niektóre sezony miałem trudne. Nie zawsze było różowo – przyznał. – Życie mnie nauczyło, żeby nigdy nie mówić nigdy – stwierdził kierowca, pytany o swój powrót do F1.

- Robert Kubica podczas rozmowy w Kanale Zero przyznał, że powrót do F1 był jego największym sukcesem. Sezon w Williamsie określił jako bardzo trudny, momentami „koszmar”, ale emocje ze startu w Australii były nie do przebicia.
- Kierowca podkreślił, że nigdy oficjalnie nie zakończył kariery w F1. Żal mu nieudanej „trzeciej drogi”, choć zaznaczył, że i tak dostał dwie szanse.
- Wypadek z 2011 r. diametralnie zmienił jego życie. Kubica mówił o długiej walce z bólem i o tym, jak doświadczenie to wpłynęło na jego podejście do życia. Zdradził, że pierwszy raz ponownie wsiadł do samochodu, kiedy jeszcze poruszał się na wózku inwalidzkim.
– Życie mnie nauczyło walczyć. Nie lubię się rozdrabniać, nie lubię narzekać. Zrobiłem w życiu coś, na co sobie zapracowałem. Robiłem to, co lubiłem. Jestem szczęściarzem – mówił Robert Kubica w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero.
Kierowca przyznał, że powrót do F1 był jego największym sukcesem. – To był trudny rok, czasem podchodzący pod koszmar, ale emocji, które czułem, stając na polu startowym w Australii, nic nie może przebić – wspominał.
Pytany o ewentualne „trzecie wejście” do F1, Kubica odpowiedział: – Próbowałem, ale się nie udało. I tak miałem dużo szczęścia, że dano mi szansę dwa razy.
– Ja oficjalnie nigdy nie ogłosiłem końca kariery w F1. Mój koniec napisali dziennikarze. Dlatego mi trochę żal, że ta trzecia droga się nie udała, bo to by jeszcze lepiej smakowało – stwierdził.
Kubica o powrocie do zdrowia: Były różne fazy
Bardzo dużą uwagę gość Kanału Zero poświęcił tematowi tragicznego wypadku z 2011 r., który zaważył na jego dalszej karierze. – Kiedy przytulasz się do śmierci i trzymasz ją przez dłuższy okres, to potrzeba siły. To zmienia ciebie, zmienia podejście. Doceniasz bardziej niektóre rzeczy – mówił.
Kubica przyznał, że radził sobie sam oraz że sam sfinansował swoje leczenie. – Były różne fazy. Najtrudniejszym okresem było, że mój mózg nie akceptował mojej prawej ręki, odrzucał ją. To nie jest fajne uczucie – opowiadał.
– Myślę, że sobie dobrze poradziłem. Jedyną moją odskocznią w tym okresie było to, że sobie jadłem. To był jedyny pozytyw, bo wcześniej musiałem się bardzo pilnować z wagą – żartował.
Gość Kanału Zero opowiedział o swojej walce z bólem. – Żyłem z nim dobre kilka lat – zdradził. – Da się polubić ból? – pytał Stanowski. – Da się za nim zatęsknić. Są rzeczy, których się nie rozumie. Czasem ból się staje codziennością – odpowiedział.
– Okres, kiedy byłem na środkach przeciwbólowych po operacji, to był okres, w którym najlepiej się czułem – mówił Kubica. – Dopiero po kilku miesiącach zrozumiałem, jak organizm reaguje na środki przeciwbólowe, jak się przyzwyczaja. Dzisiaj mój próg bólu jest znacznie wyższy niż wcześniej – dodał.
Kubica: Wypadek w 2011 r. zmienił moje życie w diametralny sposób
Kierowca przyznał, że w pewnym momencie odciął się od świata F1. – Wracały wspomnienia, pojawiało się gdybanie. Wyścigi oglądałem. To było robienie sobie krzywdy, ale nie mogłem nie – opowiadał.
– Wypadek w 2011 r. zmienił moje życie w diametralny sposób. Osoby, które mówią o takich chwilach, że idą dalej, że to nie ma wpływu, wmawiają to sobie. Też tak czasami myślę, ale prawda jest taka, że gdybym mógł cofnąć czas, to bym to zrobił – mówił. – Wiem co się stało, mam nagranie, ale nie pamiętam wypadku – dodał.
– Bardzo szybko zrozumiałem, że priorytetem dla mnie nie jest wrócenie do kręcenia kierownicą, a do tego, żebym mógł sam zjeść. Kiedy leżysz i nawet sam nie możesz wziąć widelca, to mimo tego, że kochasz jazdę, to to jest priorytet – przyznał.
Momentem zwrotnym w powrocie Kubicy do zdrowia był ten, w którym zasiadł za kierownicą. – Wsiadłem za kierownicę dużo wcześniej, niż ludzie się dowiedzieli. Jechałem na tor o 5 rano. Nie dlatego, że się wstydziłem, ale dlatego, że potrzebowałem ciszy. Nie potrzebowałem kolejnych artykułów i kolejnych spekulacji – zdradził.
Pierwszy raz po wypadku gość Kanału Zero za kierownicę wsiadł w sierpniu 2011 r., kiedy jeszcze poruszał się na wózku. – To było auto rajdowe, które miałem w swoim garażu. Miało zmiany biegów przy kierownicy. Nie mogłem chodzić, kierowałem jedną ręką – opowiedział.
– Mało osób rozumie, dlaczego wróciłem do rajdów. Ja nie próbowałem swoich sił, ja szukałem alternatywy i przewagi nad innymi kierowcami – mówił Kubica. – To miał być mój ostatni rajd. Dwa miesiące wcześniej podpisałem umowę z Ferrari, która zabraniała mi rajdów – wspominał.
O samym kontrakcie z Ferrari Kubica powiedział: – To była ostatnia rana, która krwawiła.
Kubica: To utkwiło w mojej głowie
Gość Kanału Zero przyznał, że nie umie się cieszyć z sukcesu. – Wygrałem w Kanadzie. Podchodzi do mnie Jean Alesi, były kierowca Ferrari, gratuluje i mówi: tylko nie zrób tak jak ja. Nie zrozumiałem, o co mu chodziło. Mój menadżer mi wytłumaczył, że Jean wygrał jeden wyścig i to w Kanadzie. To utkwiło w mojej głowie – wspominał.
Tuż po wygranej w Kanadzie Kubica zamiast świętować poleciał na testy do Barcelony. – Kiedy twoje życie zmienia drogę i uświadamiasz sobie, że to mogło być jedyne zwycięstwo, to zaczynasz to analizować. Obiecałem sobie wtedy, że jak wygram coś innego, to nie zrobię tak samo. Zdarzyło się to w zeszłym roku. I co? Zrobiłem tak samo – opowiedział.
– Potrafię się cieszyć bardziej ze zrobienia dobrego czasu na rowerze, bo pobiłem swojego kumpla, niż skończenia na podium w wyścigu długodystansowym. Jedno to pasja, drugie to praca – stwierdził.
Pytany o to, czy F1 jest rywalizacją kierowców czy wyścigiem zbrojeń i ile jest w niej sportu, odpowiedział: – Prawdziwy wyścig nie dzieje się w niedzielę na torze, a w fabryce. To wyścig zbrojeń. Z drugiej strony jaki byłby sens prześcigania się i płacenia kierowcom, jeśli nie mieliby końcowego znaczenia lub mieliby bardzo mały wkład?
– Średni kierowca w aucie, które dominuje, wygra tytuł mistrza świata. Topowy kierowca w średnim aucie może nie jest w stanie wygrać sezonu, ale jest w stanie walczyć o tytuł. Kwestia jest taka, jakie to są różnice – mówił.
Kubica o nierównych bolidach
Kubica odniósł się także do tematu nierówności między bolidami w jednym zespole. – Myślę, że tylko w jednym sezonie to ja byłem tym, który dostawał lepsze rzeczy, niż mój partner zespołowy – ocenił. – Te samochody, nawet jeśli się teoretycznie nie różnią, to się różnią. Jeśli budujemy sześć skrzydeł, to jedno zawsze będzie trochę bardziej elastyczne, inne trochę lżejsze – wytłumaczył.
O współpracy ze swoimi partnerami zespołowymi Kubica powiedział: – Nie miałem z nikim toksycznych relacji. Odpowiem, kto miał toksyczne relacje ze mną: Jacques Villeneuve.
Kierowca wrócił do 2006 r. i momentu, w którym zastąpił Villeneuve’a w BMW Sauber. – Oficjalna wersja jest taka, że musiał opuścić wyścig po wypadku, ale prawda jest taka, że zespół wolał, żebym to ja dokończył sezon – powiedział.
Kubica: Lubię coś robić jak najlepiej i muszę się czuć pewny w tym
Pytany o polskich młodych kierowców i o to, czy mamy szansę na kolejnego Polaka w F1, Kubica przyznał, że „w Polsce wiele się zmieniło na dobre, jeśli chodzi o motorsport”. – Kiedy ja zaczynałem, byłem sam. Teraz Polska jest reprezentowana przez dużą grupę juniorów. Im mamy ich więcej, tym większe szanse na F1 mamy, ale pieniądze ani talent same nie jeżdżą. Według mnie wielu nie ma świadomości, ile to wymaga wysiłku i czasu. Jesteśmy narodem, który chce wszystko od razu, a tu trzeba cierpliwości – powiedział.
Kubica odniósł się także do tego, czy wiąże swoją przyszłość z F1. – Lubię coś robić jak najlepiej i muszę się czuć pewny w tym. Były rozmowy i gdybym poszedł tą drogą, to może dzisiaj byłbym szefem jednego z zespołów, ale jeśli nią nie poszedłem wtedy, to wątpię, żebym w ogóle poszedł. Żeby wykonywać daną pracę w F1, trzeba mieć pewne umiejętności. Ja ich nie mam – powiedział.
– Myślę, że gdybym został bezrobotny, jeśli chodzi o ściganie i chciałbym wrócić do padoku F1, to bym mógł wrócić – zdradził.
