Reklama

Rok 2026 będzie rokiem samochodów typu EREV. Nie zgadniecie, kto wyznacza trend

Reklama

EREV: to żadna nowość, ale w ostatnim roku samochody tego typu znacząco zyskały na popularności. Na razie w Chinach, ale to właśnie Chiny są największym eksporterem aut na świecie. Czy wkrótce zaleją nas EREV-ami?

Leapmotor C10.
Leapmotor C10. (fot. Fot. materiały prasowe)
  • EREV oznacza Extended Range Electric Vehicle. W rzeczywistości taki pojazd ma i silnik spalinowy, i duży akumulator trakcyjny.
  • W Chinach te auta znacząco zyskują na popularności, a wiemy, kto dziś wyznacza trendy.
  • Ogromne zainteresowanie tym typem napędu występuje w Stanach Zjednoczonych. 

Reklama

Oczywiście, że pierwszego EREV-a sprzedawanego na masową skalę wymyślili i wprowadzili Europejczycy. Było to BMW i3 REX z 2013 r., czyli mały samochód elektryczny wyposażony w dwucylindrowy silnik spalinowy służący tylko jako generator prądu.

Pomysł niespecjalnie się sprawdził. Motocyklowy silnik Kymco wydawał drażniący dźwięk, na samym prądzie dawało się przejechać tylko 100-120 km, a z wykorzystaniem jednostki spalinowej – 250-280 km. Wtedy jednak małe BMW zużywało ok. 6 litrów benzyny na 100 km – tyle, co nieporównanie tańsze auta miejskie ze zwykłym silnikiem spalinowym.

Była to umiarkowanie udana wprawka, która jednak sprawiła, że inne koncerny motoryzacyjne zaczęły spoglądać w kierunku takich napędów. W Polsce można też kupić Nissany z napędem e-Power, który z technicznego punktu widzenia jest EREV-em – silnik spalinowy nie napędza w nim kół.


Reklama

Tyle że nie przewidziano możliwości doładowywania baterii z zewnątrz, więc spalanie benzyny wypada podobnie jak w konwencjonalnej hybrydzie znanej z samochodów Toyota, Hyundai czy Renault. 


Reklama

Wtem! Chińczycy wskakują na wagonik z napisem EREV

Pomysł niespecjalnie różni się od tego z BMW i3, tyle że silnik spalinowy jest większy (np. 1,5 l, cztery cylindry), znacząco większy jest też akumulator. Mamy więc do czynienia z pojazdami, które przejadą na samym prądzie np. 300 km, a potem jeszcze dodatkowe 300 z użyciem prądu generowanego przez silnik spalinowy.

Oczywiście prąd można też uzupełnić na stacji szybkiego ładowania, ale nie trzeba o tym stale myśleć, mając w zanadrzu benzynę, z której może powstać prąd. Różnica w stosunku do hybrydy plug-in jest taka, że silnik spalinowy nie napędza kół, a zasięg na prądzie jest przeważnie 2-3 razy większy. 

Volkswagen planuje mocną ofensywę EREV-ów

Humorystyczny element jest taki, że dowiedział się o tym przypadkiem. Około dwa lata temu niemiecki koncern zapowiedział wprowadzenie nowej marki na rynek amerykański: Scout. Ma ona produkować pickupy i auta terenowe. W pierwotnym założeniu – tylko elektryczne. Jednak gdy otwarto wstępne rezerwacje dla Scoutów z dostawą na rok 2027, dorzucono też opcję EREV, która błyskawicznie zdominowała listę rezerwacyjną.


Reklama

Na spalinowy „wydłużacz” zasięgu zdecydowało się aż 85 proc. klientów. Volkswagen nie miał wyjścia i musiał przyspieszyć prace nad spalinowo-elektrycznym Scoutem. 


Reklama

Scout Traveler

W Chinach segment EREV zyskuje jak oszalały

W 2025 r. sprzedaż zwiększyła się o 79 proc. względem roku poprzedniego, osiągając 1,2 mln egzemplarzy. Samochody tego typu są w Chinach elementem segmentu NEV – New Energy Vehicles, obejmującego auta elektryczne, hybrydy plug-in i EREV.

Odsetek tych ostatnich w całym rynku NEV osiągnął pod koniec 2025 r. rekordową wartość 43 proc. i nadal rośnie. Wygląda to o tyle „źle” – jeśli mowa o redukcjach emisji CO2 – że chińscy nabywcy nie kupują aut w pełni elektrycznych, wybierając zamiast nich wersje EREV.


Reklama

Wśród najpopularniejszych marek oferujących takie auta znajdziemy Li Auto, Aito i znany też w Polsce Leapmotor należący do koncernu Stellantis. Na naszym rynku pojazdy tego typu są słabo reprezentowane, ale miłośnicy chińskich nowinek mogą rzucić okiem na Leapmotora C10 Hybrid – ma on akumulator o pojemności 28 kWh, czyli na samym prądzie przejedzie pewnie jakieś 150 km.


Reklama

Producent jednak obiecuje, że z użyciem silnika spalinowego zasięg rośnie do imponujących 970 km, a akumulator trakcyjny można ładować prądem stałym o mocy do 65 kW – przy dobrej ładowarce wystarczy 18-20 minut na uzupełnienie go do 80 proc. pojemności. 

Leapmotor C10

Przegapiliśmy też w Polsce obecność wyjątkowego pojazdu EREV: Mazdy MX-30, w której energię dla silnika elektrycznego wytwarzał spalinowy generator Wankla. Niestety, ten superoryginalny technicznie samochód wzbudził zerowe zainteresowanie nabywców i zniknął już z oferty. 


Reklama

W europejskich warunkach takie samochody mają szanse

Spory akumulator sprawia, że emisja CO2 jest znikoma. Na przykład Leapmotor C10 emituje według danych homologacyjnych zaledwie 38 g CO2 na kilometr, znacznie poniżej limitu wynoszącego 95 g/km. Można więc mieć pojazd, który po mieście porusza się bez problemu na prądzie (szybko uzupełnianym), a w trasie pokona kilkaset kilometrów z pomocą silnika spalinowego – i nadal brać udział w „elektrycznej rewolucji”.

Tym razem jednak po niezbyt udanych próbach niemieckich i japońskich, będą (niestety) przewodzić jej Chińczycy. 


Reklama