Reklama
REKLAMA
Reklama

Senat odrzucił kary dla lekarzy. Cieszyński: To zły kierunek

szpital-poludniowy-warszawa-10
Warszawski Szpital Południowy (fot. Zero.pl)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Senacka Komisja Zdrowia poparła ustawę o limitach wynagrodzeń i czasu pracy medyków, ale skreśliła przepisy o zakazie pracy na NFZ dla lekarzy poświadczających nieprawdę. Janusz Cieszyński mówi o złym kierunku i czeka na Sejm.

  • Komisja poparła ustawę z poprawkami: stawka do 240 zł brutto za godzinę, limit dwóch etatów, wynagrodzenie do 16-krotności płacy minimalnej oraz minimalny wymiar pracy obniżony z połowy do jednej czwartej etatu.
  • Senatorowie skreślili przepisy o zakazie pracy w publicznym systemie dla lekarzy poświadczających nieprawdę, powołując się na zastrzeżenia konstytucyjne Biura Legislacyjnego Senatu.
  • Autor poprawek, poseł Janusz Cieszyński, nazywa tę decyzję złym kierunkiem. Senatorowie i środowisko ostrzegają z kolei przed chaosem, biurokracją i brakami kadrowymi.

Czytaj także: PiS składa zawiadomienie do prokuratury. „Zamach stanu nie pozostanie bezkarny”

Senacka Komisja Zdrowia opowiedziała się za przyjęciem ustawy wprowadzającej limity wynagrodzeń i czasu pracy medyków, ale z poprawkami. Najgłośniejsza z nich dotyczy usunięcia przepisów o zakazie pracy w publicznym systemie dla lekarzy, którzy poświadczyli nieprawdę.

Ustawa przewiduje m.in. maksymalną stawkę godzinową w wysokości 240 zł brutto oraz limit czasu pracy, który nie może przekraczać równoważnika dwóch etatów. Lekarze, pielęgniarki, położne, fizjoterapeuci i ratownicy medyczni będą musieli być zatrudnieni co najmniej w określonym minimalnym wymiarze. Podjęcie pracy u kolejnego świadczeniodawcy ma wymagać zgody dotychczasowego pracodawcy. Przy dwóch etatach miesięczne wynagrodzenie nie może przekroczyć szesnastokrotności płacy minimalnej brutto, czyli ok. 76,9 tys. zł.

REKLAMA
Reklama

Komisja poparła poprawkę senatora Wojciecha Koniecznego (Lewica), według której minimalny wymiar pracy wyniesie jedną czwartą etatu, a nie połowę. Wykaz specjalizacji objętych wyjątkami od wymogów czasu pracy ma określać rozporządzenie, a nie ustawa.

Senator Tomasz Grodzki (KO) zaproponował, by umowę można było wypowiedzieć bez okresu ochronnego, gdy wynagrodzenie medyka jest niezgodne z ustawą. Dyrektorów oddziałów NFZ ma zaś powoływać i odwoływać prezes funduszu, po uprzedniej akceptacji ministra zdrowia. Przyjęto także poprawki dotyczące okresu przejściowego oraz szereg zmian legislacyjnych.

Poprawki Cieszyńskiego nie przeszły

Komisja zdecydowała o skreśleniu wszystkich przepisów dotyczących zasad i trybu orzekania zakazu udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych przez lekarzy i lekarzy dentystów. Wniosek złożył senator Konieczny. Chodzi o zmiany autorstwa posła Janusza Cieszyńskiego (Rozwój Plus), które Sejm poparł w trzecim czytaniu. W pracach komisji sejmowej nazywano je „lex K.”. To nawiązanie do sprawy lekarza Dawida K., który na początku października usłyszał zarzut oszustwa na kwotę ponad 583 tys. zł przez przedłożenie nierzetelnych faktur w Warszawskim Szpitalu Południowym.

REKLAMA
Reklama

Według sejmowych poprawek lekarz, który poświadczył nieprawdę co do rodzaju, zakresu i czasu wykonywanych procedur, miał otrzymać zakaz udzielania świadczeń ze środków publicznych. Zakaz miał wydawać prezes NFZ na okres od miesiąca do ośmiu lat. Przy ponownym naruszeniu groziłby zakaz dożywotni.

Biuro Legislacyjne Senatu zgłosiło wątpliwości konstytucyjne. Poprawki wykraczały poza pierwotny projekt ustawy, więc nie zachowano zasady trzech czytań. Zakaz dotyczyłby ponadto wyłącznie lekarzy i lekarzy dentystów, co legislator uznał za sprzeczne z zasadą równości. Biuro rekomendowało usunięcie tych zapisów.

Podczas posiedzenia Cieszyński zaproponował zmiany we własnym pakiecie. Chciał zrezygnować z zakazu dożywotniego i uzależnić wydanie zakazu od prawomocnego orzeczenia sądu. Jego poprawki przejął senator Waldemar Kraska (PiS). Skoro jednak komisja skreśliła przepisy w całości, stały się one bezprzedmiotowe.

Cieszyński: Decyduje siła, głos ma Sejm

W rozmowie z „Rynkiem Zdrowia” poseł ocenił, że o losie przepisów przesądziła siła. Jego zdaniem odrzucenie kar to zły kierunek. Dodał, że każdy senator ma prawo kierować się własnym sumieniem, a o dalszych losach poprawek zdecyduje Sejm. Zarzucił też senatorowi Koniecznemu, że jego stanowisko oznacza przyzwolenie na bezkarne kradzieże.

Cieszyński tłumaczył, że po rozmowach z lekarzami i zarządzającymi placówkami chciał złagodzić pierwotny pakiet. Zamiast ośmiu lat proponował maksymalnie dwa, co porównał do jednej dwudziestej kariery zawodowej lekarza. Przekonywał, że kara powinna mieć „efekt mrożący”, a nie dawać argumentów przeciwnikom walki z nadużyciami w ochronie zdrowia.

REKLAMA
Reklama

W dyskusji senatorowie zwracali uwagę, że nie są znane skutki ustawy, zwłaszcza dla dostępności świadczeń. Konieczny pytał, o ile skrócą się kolejki do lekarzy i dlaczego ustawa nie odnosi się do nieprawidłowej wyceny świadczeń. Kraska ocenił, że ustawa niczego nie rozwiązuje i pogłębi chaos w ochronie zdrowia. Ostrzegał przed odpływem lekarzy do sektora prywatnego i brakami kadrowymi na SOR-ach.

Podobne obawy zgłosili przedstawiciele związków zawodowych, szpitali powiatowych i pracodawców. Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej pytała o skutki dla pacjentów ujednolicenia stawek i braku wskaźnika jakości, parafrazując powiedzenie z czasów PRL: „Czy się stoi, czy się leży, 240 się należy”.

Obejrzyj także:

REKLAMA
Reklama