Reklama
Reklama
Reklama

Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. „Sytuacja bez precedensu w historii”

TYLKO NA
Uniwersyteckie Centrum Leczenia Otyłości u Dzieci
Leczenie otyłości u dzieci w Uniwersyteckim Centrum Leczenia Otyłości u Dzieci w Szczecinie (fot. Marcin Bielecki / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

– Polska jest europejskim liderem w tempie pojawiania się nowych przypadków otyłości wśród dzieci i młodzieży – mówi w rozmowie z Zero.pl prof. dr hab. Paweł Bogdański. Ekspert z Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości ostrzega przy tym, że niewłaściwe leczenie chorób związanych z wagą będzie miało katastrofalne skutki dla systemu ochrony zdrowia. – To tykająca bomba – zaznacza.

  • Problem nadmiernej masy ciała dotyczy obecnie ponad 18 mln dorosłych Polaków, z czego 39 proc. ma nadwagę, a 21 proc. choruje na otyłość – wynika z najnowszego raportu WOBASZ3.
  • Otyłość to tykająca bomba. Jest przewlekłą chorobą, która sama nie ustępuje i jest bardzo groźna, bo może prowadzić do rozwoju ponad 200 chorób, zaburzeń i powikłań – ostrzega w rozmowie z Zero.pl prof. dr hab. Paweł Bogdański z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. 
  • Prof. Bogdański dodaje, że zaniedbanie leczenia otyłości to zagrożenie dla całego systemu opieki zdrowotnej. – W kolejkach do lekarzy coraz częściej siadają pacjenci cierpiący na otyłość, u których rozwinęły się klasyczne powikłania tej choroby – mówi wykładowca UM w Poznaniu. 

WOBASZ, raport na temat stanu zdrowia Polaków, jest przygotowywany raz na 10 lat na podstawie wyników badań losowo wybranych pacjentów. Jego najnowsza edycja pokazuje, że palenie tytoniu czy nadciśnienie przestaje być głównym zagrożeniem dla zdrowia Polaków. Stała się nim za to powszechna nadwaga oraz duży odsetek osób chorujących na otyłość.

Nadmierna masa ciała, czyli nadwaga lub otyłość, to, jak pokazuje WOBASZ, problem 60 proc. dorosłej populacji Polski. Chodzi o 18 mln osób. Z nadwagą zmaga się ok. 11,8 miliona osób.

– To sytuacja bez precedensu w historii Polski – mówi w rozmowie z Zero.pl prof. dr hab. Paweł Bogdański, ekspert z Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Jak dodaje, wzrost częstości występowania nadwagi i otyłości wśród Polaków to „ogromna, niepokojąca sytuacja epidemiologiczna”.

Reklama
Reklama

– Dane z WOBASZ są spójne z poprzednimi badaniami i pokazują, że jesteśmy świadkami dramatycznego wzrostu osób, które mają problem z nadwagą lub chorują na otyłość. Zatrważa to, że także najmłodsi mieszkańcy naszego kraju przekraczają kolejne kategorie kwalifikujące do nadwagi lub otyłości. Dane WHO pokazały, że mamy czarną koszulkę lidera w Europie, jeśli chodzi o tempo pojawiania się nowych przypadków otyłości wśród dzieci i młodzieży – wskazuje szef Katedry Leczenia Otyłości, Zaburzeń Metabolicznych o Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. 

Badania otyłości u dzieci. „Jeśli prześpimy ten okres, będziemy obserwować dalszy wzrost”

Tempo wzrostu liczby otyłych dzieci w Polsce dokumentują dwa raporty przygotowane we współpracy z WHO. Pierwsze to badanie HBSC monitorujące zdrowie oraz zachowania zdrowotne młodzieży w wieku 11, 13 i 15 lat. Wzrost liczby otyłych dzieci w naszym kraju pokazuje też badanie COSI (Inicjatywa na rzecz monitorowania otyłości wśród dzieci), koordynowane przez WHO Europe.

Reklama
Reklama

Porównanie wyników badań COSI z I rundy (2016), II rundy (2018) oraz III rundy (2021/2022) oraz dynamika zmian w badaniu HBSC wykazały, że przyrost odsetka dzieci z nadwagą i otyłością w Polsce jest najszybszy w Europie.

– To jest dramat. Te dzieci i nastolatki, pozostawione jedynie komentarzom dziadka czy babci w stylu „wyrośnie z tego”, mają bardzo mocno zwiększone ryzyko otyłości w życiu dorosłym. Jeśli prześpimy ten okres, będziemy świadkami dalszego, dynamicznego wzrostu częstości występowania otyłości i nadwagi w naszym kraju – komentuje wyniki badań prof. Bogdański.

Słodzone napoje będą droższe. Eksperci: Jednorazowa podwyżka to za mało

Wykładowca UM zaznacza przy tym, że otyłość to nie zwykłe zaniedbanie, które skutkuje zbyt dużą warstwą tkanki tłuszczowej na brzuchu. Chodzi o chorobę.  

– Jeszcze niedawno otyłość była w naszym systemie opieki w ogóle przezroczysta. Wielu pacjentów nie miało świadomości, że choruje na otyłość. Sformułowanie „choruje na otyłość” bywa dla niektórych niezrozumiałe, bo jak można chorować na otyłość? Mówienie „osoba otyła” czy „jestem otyła” to przymiotnikowe nazwanie, które jest też językowo niepoprawne. Mówimy: pacjent chorujący na otyłość, pacjent zagrożony poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi – tłumaczy prof. Bogdański. 

Reklama
Reklama

Różnicę między stanem nadwagi i otyłości oddaje wykres BMI, czyli wskaźnik masy ciała, który pozwala ocenić, czy waga jest prawidłowa względem wzrostu. Nadwaga to stan przedotyłościowy, charakteryzujący się wskaźnikiem BMI od 25 do 29,9. O otyłości mówimy wtedy, gdy BMI osiąga wartość 30 lub więcej, a ilość tłuszczu w organizmie zaczyna zagrażać zdrowiu.

Ekspert o otyłości: ktoś, kto nie choruje, może nie zrozumieć

Prof. Bogdański nazywa chorobę otyłości „tykającą bombą zegarową”. 

– Ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2. u kobiety z drugim stopniem otyłości jest 90 razy większe niż u osoby zdrowej. Połowa przypadków nadciśnienia tętniczego w naszym kraju to skutek otyłości. Ta choroba zwiększa ryzyko udaru mózgu o 64 proc., zawału serca trzykrotnie, a także powiększa ryzyko np. niewydolności serca, migotania przedsionków i choroby zakrzepowo-zatorowej. To tylko obszar kardiologii i tylko niektóre choroby. 70 proc. kobiet, które stoją w coraz większych kolejkach do endoprotezy stawu kolanowego to kobiety, które chorowały na otyłość, a nikt jej nie rozpoznał i nie leczył. Ich stawy nie wytrzymały – podaje prof. Bogdański.

Jak wylicza ekspert, otyłość jest też czynnikiem rakotwórczym i odpowiada za 30–40 proc. przypadków raka przełyku, piersi, jajnika, trzonu macicy, prostaty, wątroby i nerki.

Reklama
Reklama

– Do tego dochodzą schorzenia psychiczne. Prawie 60 proc. osób chorujących na otyłość zmaga się z depresją. Życie pacjenta z otyłością prędzej czy później zaczyna wyglądać tak, że wpisuje do kalendarza wizyty: w poniedziałek kardiolog, we wtorek diabetolog, w środę ortopeda. Chodzi od lekarza do lekarza nie mając świadomości, że większość tych nieszczęść wynikała z tego, że nikt nie rozpoznał choroby otyłości i nie powiedział o niej – tłumaczy ekspert. 

Oczyszczanie krwi z mikroplastiku i toksyn. Obiecujące badania niemieckich naukowców

Prof. Bogdański apeluje przy tym do władz o reakcję. – Trzy elementy są potrzebne: zwiększenie świadomości, przygotowanie kadr medycznych i zespołów terapeutycznych oraz zmiany systemowe. Z perspektywy jednostki lepiej w ogóle nie zachorować, a jeśli się zachoruje, trzeba leczyć, i to nie w oparciu o samowyleczenie. Rady typu „panie Tomku, proszę się wziąć za siebie” nie mają nic wspólnego z aktualną wiedzą medyczną – wyjaśnia wykładowca UM. 

Jak dodaje prof. Bogdański, dla wielu osób wciąż jest trudne do zrozumienia, że otyłość to choroba. Wskazuje przy tym, iż wciąż pokutuje wrażenie, że stan osób otyłych to wyłącznie wina ich samych.

– Mówimy, że „jadł, pił za dużo”. Tymczasem ośrodek głodu nie działa prawidłowo. Mam pacjentów, którzy wstają rano i przez cały dzień myślą tylko o jedzeniu. Albo nie działa ośrodek sytości: jem i nie czuję się pełny, podczas gdy normalny człowiek orientuje się, że się najadł. Albo układ nagrody mówi „daj mi nagrodę”. To walka z samym sobą, a pozostawianie tych osób i wytykanie ich palcami to totalne nieporozumienie. Ktoś, kto nie choruje, nie zrozumie. Osoby z otyłością robiły mnóstwo: trenerzy personalni, diety, wyjazdy, odchudzanie, i ciągle nie mogły się tego pozbyć. To pokazuje, że przyczyną jest to, że coś w organizmie nie działa, a nie to, że świadomie postanowiły nie ruszać się – podkreśla.

Reklama
Reklama

„Przerzucanie odpowiedzialności wyłącznie na pacjentów naprawdę im nie pomaga”

Prof. Bogdański zaznacza przy tym, że w przypadku osób otyłych szansa na samodzielne dojście do zdrowia jest stosunkowo niewielka.

– Przeciętna kobieta z BMI powyżej 30, stosując dietę, ćwiczenia, mając wsparcie dietetyka, ma jedną szansę na 124 osoby, by uzyskać prawidłową masę ciała. Przy BMI powyżej 40 to jedna szansa na 677. U mężczyzn z BMI powyżej 30 jedna na 210, a z BMI powyżej 40 jedna na 1290. To pokazuje, że gdy te mechanizmy już się popsują, samodzielna zmiana jest nierealna. Takiego pacjenta trzeba leczyć: skuteczne leczenie kompleksowe, leki plus leczenie niefarmakologiczne, naprawdę potrafią pomóc. Nie wolno mówić „panie Kowalski, proszę się wziąć za siebie”. To tak, jakby powiedzieć komuś z depresją: nie idź do psychologa, tylko weź się ogarnij – zaznacza lekarz. 

Prof. Bogdański wskazuje przy tym, że część problemów osób walczących z otyłością, wynika ze środowiska, w którym muszą funkcjonować, zmagając się z chorobą. 

– Obecny stan epidemiologiczny wynika m.in. z czegoś innego: zalania świata, w tym Europy, żywnością ultraprzetworzoną, która niszczy zdrowe mechanizmy funkcjonowania oraz nadmiernej ilości cukru w produktach, które zjadamy. Przerzucanie odpowiedzialności wyłącznie na pacjentów i wytykanie ich palcami naprawdę im nie pomaga. Te osoby są sfrustrowane, często prędzej czy później pojawia się depresja, wycofują się z życia społecznego i rodzinnego. Z powodu choroby są wytykane palcami i ktoś się z nich wyśmiewa – podkreśla wykładowca Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. 

Według prof. Bogdańskiego pacjent, który zmaga się z tym schorzeniem, powinien dostać diagnozę od lekarza i otrzymać wytyczne dot. leczenia zależnie od stopnia zaawansowania choroby.

Reklama
Reklama

– Oczywiście jest to redukcja masy ciała i tkanki tłuszczowej, w tym trzewnej, ale w naszych zaleceniach mocno podkreślamy też, że chcemy chronić pacjenta przed powikłaniami i leczyć te, które już się pojawiły, by wydłużyć życie i poprawić jego jakość.

Prof. Bogdański ostrzega też przed konsekwencjami pozostawienia otyłości bez leczenia.

– Z powodu tej choroby umiera przedwcześnie ponad 150 osób każdego dnia. Dla porównania, z powodu wszystkich chorób nowotworowych umiera dziennie 300 osób. Raport OECD z 2019 r. mówi, że jeśli nie podejmiemy działań, średnia długość życia w Polsce skróci się z powodu samej otyłości o cztery lata, co jest drugim najgorszym wynikiem wśród 52 badanych krajów, po Meksyku – wylicza i zaznacza: – Takie zagrożenia umykają w codziennych problemach, ale warto się na nich skupić, bo to w naszym wspólnym interesie.

 

Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama