
Rosja ostrzegła NATO, że może użyć broni jądrowej, jeśli państwa Sojuszu podjęłyby próbę odizolowania obwodu królewieckiego od reszty kraju. W przekazanym NATO dokumencie Moskwa mówi również o możliwości uderzeń w ośrodki decyzyjne państw Sojuszu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, komentując rosyjskie ostrzeżenia, odniósł się także do wypowiedzi pojawiających się w Polsce.
- Rosja ostrzegła NATO, że w przypadku próby odizolowania obwodu królewieckiego może sięgnąć po cały dostępny arsenał, w tym broń jądrową.
- W dokumencie przekazanym Sojuszowi Moskwa oskarżyła NATO o prowadzenie „lekkomyślnego i groźnego kursu”, który ma zwiększać ryzyko bezpośredniego konfliktu. Rosjanie zagrozili również możliwością uderzeń w ośrodki decyzyjne państw NATO od początku ewentualnego konfliktu.
- Dmitrij Pieskow, pytany o ostrzeżenia, mówił o potrzebie przypomnienia „rozgrzanym głowom” w Europie rosyjskiej polityki dotyczącej Królewca, wskazując także na wypowiedzi z Polski.
- Mark Rutte ocenił, że użycie przez Rosję broni jądrowej przeciwko państwom bałtyckim nie jest obecnie realnym scenariuszem i zapewnił, że NATO jest gotowe bronić każdego państwa Sojuszu.
Moskwa grozi opcją atomową
Rosja przekazała NATO dokument o charakterze dyplomatycznego „non-paper”, w którym ostrzega przed konsekwencjami ewentualnej próby odizolowania obwodu królewieckiego od pozostałej części Federacji Rosyjskiej. Nieoficjalny dokument został przekazany Sojuszowi, wiedzieli go dziennikarze Reutersa.
Sikorski o niepokojących sygnałach: Rosja szykuje coś dużego
Moskwa oceniła w nim, że działania NATO prowadzą do „niebezpiecznego i lekkomyślnego kursu”, który wiąże się z wysokim ryzykiem wybuchu bezpośredniego konfliktu zbrojnego między Rosją a Sojuszem.
Rosyjskie ostrzeżenie jest jednoznaczne. Według dokumentu, jeśli państwa NATO podjęłyby próbę odizolowania Królewca od reszty Rosji, Moskwa miałaby być gotowa wykorzystać „cały arsenał sił i środków”, w tym broń jądrową, do obrony swojego terytorium.
W dokumencie pojawia się również ostrzeżenie dotyczące możliwych ataków na ośrodki decyzyjne w państwach NATO już na początku ewentualnego konfliktu.
Pieskow mówi o Polsce
Do rosyjskich ostrzeżeń odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Jak relacjonuje Reuters, określił rosyjskie komunikaty jako dyplomatyczne przypomnienie skierowane do „rozgrzanych głów” w Europie.
Pieskow wskazał przy tym na wypowiedzi pojawiające się w Polsce i innych państwach europejskich, które – według niego – dotyczyły również przyszłości obwodu królewieckiego. Kreml twierdzi, że rosyjskie działania mają być odpowiedzią na rosnącą aktywność NATO wokół tego regionu.
Ryzyko wojny z Rosją. Co naprawdę nam grozi?
Obwód królewiecki jest rosyjską eksklawą położoną nad Bałtykiem, pomiędzy Polską a Litwą. Region ma duże znaczenie wojskowe dla Rosji. Moskwa od dłuższego czasu przedstawia aktywność NATO w rejonie Bałtyku jako zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa.
Rutte: Putin wie, że nie wygra z NATO
Do rosyjskich gróźb odniósł się w środę sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Zaprzeczył, by użycie przez Rosję broni jądrowej przeciwko państwom bałtyckim było obecnie realną ewentualnością. Podkreślił, że NATO monitoruje działania Rosji i będzie reagować na wszelkie próby zagrożenia państwom Sojuszu.
– Jeśli Rosjanie zechcą podjąć działania przeciwko Finlandii, któremuś z państw bałtyckich, Polsce czy jakiemukolwiek innemu krajowi NATO, zaobserwujemy koncentrację sił – powiedział Rutte.
Sekretarz generalny Sojuszu zapewnił, że NATO będzie bronić każdego kilometra kwadratowego swojego terytorium. Jak zaznaczył, Władimir Putin wie, że Rosja nie jest w stanie wygrać z NATO, dlatego – w jego ocenie – scenariusz rosyjskiego ataku nuklearnego na państwa Sojuszu nie jest obecnie realnym zagrożeniem.
NATO odpowiada Moskwie
Rutte ocenił również, że działania Rosji mają związek z sytuacją na Ukrainie. Według niego Putin chce podzielić państwa zachodnie i doprowadzić do ograniczenia ich zainteresowania wojną oraz wsparciem dla Ukrainy.
Sekretarz generalny NATO przywołał również słowa ministra spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego, który mówił, że odpowiedzią na zagrożenia hybrydowe wymierzone w Polskę powinno być zwiększenie, a nie ograniczenie wsparcia dla Ukrainy. Rutte określił takie podejście jako właściwą reakcję.Sojusz odrzucił rosyjską interpretację sytuacji. NATO podkreśliło, że jest sojuszem obronnym, a jego ćwiczenia i działania nie stanowią zagrożenia dla rosyjskiego terytorium.
Sojusz wezwał jednocześnie Rosję do zakończenia wojny przeciwko Ukrainie oraz zaprzestania – jak określono – nieodpowiedzialnej retoryki nuklearnej.