Reklama
Reklama
Reklama

Trump chce port dronowy przy Białym Domu. Ma chronić Waszyngton

Donald Trump zapowiedział budowę ultranowoczesnego portu dronowego na powstającej przy Białym Domu sali balowej. Inwestycja mająca chronić Waszyngton budzi ogromne kontrowersje. Projekt, który pochłonął już historyczne skrzydło rezydencji, jest blokowany przez sądy i krytykowany za gigantyczne koszty.

Donald Trump
Donald Trump. (fot. SAMUEL CORUM / POOL / PAP / EPA)
  • Trump planuje stworzyć najbardziej zaawansowany port dronowy na świecie, twierdząc, że tradycyjne metody obrony Waszyngtonu są już niewystarczające.
  • Budowa sali balowej i bunkra ruszyła bez zgody Kongresu i doprowadziła do zburzenia zabytkowego Wschodniego Skrzydła i fali pozwów sądowych.
  • Choć prezydent deklaruje zebranie 400 mln dol. z prywatnych środków, Secret Service żąda dodatkowego miliarda z kieszeni podatników na zabezpieczenia.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Prezydent USA Donald Trump w niedzielę zapowiedział, że na budowanej przez niego sali balowej przy Białym Domu powstanie port dronowy mający służyć zabezpieczeniu Waszyngtonu. „Port dronowy na sali balowej Białego Domu będzie prawdopodobnie najbardziej zaawansowany na świecie! Zabezpieczy stolicę naszego kraju, Waszyngton, na długie lata” – napisał na Truth Social. Wpisowi towarzyszyła oficjalna wizualizacja nowoczesnego militarnego obiektu wkomponowanego w architekturę prezydenckiej rezydencji.

W marcu sędzia Richard Leon zarządził wstrzymanie budowy nadziemnej części obiektu, ale postanowienie zawieszono do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd apelacyjny. Pozew do sądu został skierowany przez stowarzyszenie na rzecz ochrony zabytków National Trust for Historic Preservation, które domaga się całkowitego zatrzymania prac budowlanych.

Reklama
Reklama

Organizacja argumentuje, że projekt rozpoczęto pomimo braku zgody ze strony amerykańskiego parlamentu.

Pod budowę nowej sali balowej zburzono wschodnie skrzydło Białego Domu, które przez dekady było historyczną siedzibą pierwszej damy i jej personelu.

Trump uderza w sędziego i ostrzega przed zagrożeniem

Prezydent w niedzielnym wpisie bezpośrednio zwrócił się do sędziego Leona. „Jeśli coś się stanie, będzie odpowiedzialny za śmierć i zniszczenie wyrządzone naszemu krajowi” – ostrzegł w swoim charakterystycznym stylu Trump. Amerykański przywódca uważa, że proceduralne blokowanie inwestycji w obecnej sytuacji geopolitycznej jest bezpośrednim narażaniem obywateli i kluczowych urzędników państwowych na niebezpieczeństwo.

Wraz z pojawieniem się wysoce zaawansowanego i potężnego nowoczesnego uzbrojenia nie możemy dłużej bronić Waszyngtonu tylko używając karabinów i pistoletów. Ten absurdalny pozew musi być NATYCHMIAST oddalony!” – dodał Trump.

Reklama
Reklama

Prezydent wcześniej zapewniał, że projektowana sala balowa będzie w pełni odporna na ataki z powietrza i twierdził, że jej powstanie jest absolutnie konieczne dla zachowania bezpieczeństwa narodowego. Pod salą balową znajduje się obecnie głęboko modernizowany i rozbudowywany bunkier. W podziemiach mają znaleźć się dodatkowe, zaawansowane schrony przeciwbombowe, a także nowoczesne instalacje wojskowe oraz zaplecze medyczne zdolne do funkcjonowania w warunkach kryzysowych.

Spór o miliard dolarów z kieszeni podatników

W połowie maja prezydent zapowiedział, że sala balowa wraz z całym kompleksem zostanie oficjalnie otwarta we wrześniu 2028 r. Trump zapewnia, że osobiście zgromadził 400 mln dol. na pokrycie kosztów budowy. Według jego oświadczeń środki te pochodzą w całości od prywatnych darczyńców oraz z jego własnego, prywatnego majątku, co miało odciążyć budżet państwa.

Problem w tym, że ochrona prezydenta widzi sprawę zupełnie inaczej i generuje kolejne, gigantyczne koszty. Secret Service zwróciło się bowiem do Kongresu o przyznanie  1 mld dol. z pieniędzy amerykańskich podatników. Kwota ta ma zostać przeznaczona na sfinansowanie wzmocnionych zabezpieczeń oraz systemów obronnych dla nowej sali balowej oraz całego otaczającego ją kompleksu Białego Domu.

Tak kosztowny plan spotkał się z sprzeciwem części amerykańskich ustawodawców. Opór stawiają nie tylko demokraci, ale również wielu republikanów.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama