Reklama
Reklama
Reklama

Polskie ekshumacje na Wołyniu. IPN ujawnia kolejne odkrycie

TYLKO NA

Kolejne odkrycie w ramach polskich prac ekshumacyjnych na Wołyniu. Ks. Tomasz Trzaska z zespołu IPN informuje o dotychczasowych wynikach badań jednego z masowych grobów w Woli Ostrowieckiej. – Obecnie mamy odsłoniętych 20 osób. Nie jest to jednak liczba ostateczna ani nawet zbliżona do końcowej. Nie wiemy, ile ciał znajduje się poniżej – mówi w rozmowie z Zero.pl ekspert.

ipn_5494
Prace ekshumacyjne na terenie dawnych wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu (fot. TOMASZ TRZASKA/IPN / TOMASZ TRZASKA/IPN)
  • Odkryto masowy grób w Woli Ostrowieckiej. Eksperci z zespołu IPN odsłonili już ciała 20 osób. Liczba ta nie jest ostateczna, ponieważ badacze nie znają jeszcze dokładnej głębokości dołu.
  • Trwają poszukiwania około 350 brakujących ofiar. W obu badanych wioskach zginęło łącznie około 1050 osób. Podczas wcześniejszych etapów prac udało się odnaleźć szczątki 674 mieszkańców.
  • Pogrzeb odnalezionych osób zaplanowano na 30 sierpnia. Szczątki spoczną w osobnych trumnach na lokalnym cmentarzu.

Zwrot ws. Wołynia. Zełenski zapowiada przełomową decyzję

Prace ekshumacyjne na terenie dawnych wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu trwają od poniedziałku. Już w środę IPN informował, że w leśnej mogile niedaleko cmentarza w Ostrówkach udało się odnaleźć szczątki jednej osoby.

Badania masowego grobu w dawnej Woli Ostrowieckiej

– W tym samym dniu rozpoczęliśmy też przygotowania do eksploracji masowego grobu, który odkryliśmy podczas prac poszukiwawczych w kwietniu w Woli Ostrowieckiej, na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca – mówi w rozmowie z Zero.pl ks. Tomasz Trzaska z zespołu IPN.

Reklama
Reklama

I tłumaczy: – Z relacji świadków wiemy, że był to duży gospodarz i to właśnie tam Ukraińcy spędzali najpierw mężczyzn, a później także kobiety oraz dzieci. Ofiary mordowano w stodole, a ich ciała wrzucano do dołów znajdujących się za budynkiem. Udało nam się zlokalizować drugi taki dół.

Eksperci IPN badają obecnie wierzchnią warstwę szczątków. – Nie wiemy jeszcze, jak głęboko ona sięga. Szczątki są w nieładzie, wyraźnie widać, że zostały tam wrzucone. Obecnie mamy odsłoniętych 20 osób. Nie jest to jednak liczba ostateczna ani nawet zbliżona do końcowej. Nie wiemy, ile ciał znajduje się poniżej – mówi ks. Trzaska.

Ekspert opisuje, że „część szczątków, szczególnie czaszki, nosi ślady uszkodzeń mechanicznych”.

– Jest zdecydowanie za wcześnie, by wyrokować, czy użyto siekiery, młota, czy innego narzędzia – te szczątki wciąż znajdują się w ziemi. Niemniej jednak widać wyraźne ślady uderzeń, czaszki są popękane, więc bez wątpienia mamy do czynienia z mechanicznymi urazami – tłumaczy.

Reklama
Reklama

Przy niektórych szczątkach eksperci znaleźli także drobne przedmioty. – W okolicach szyi ujawniliśmy koraliki, które mogą być elementami różańca, a także krzyżyk i medalik. Skoro takie artefakty pojawiają się już na tak wstępnym etapie prac, z pewnością będziemy znajdować ich więcej w miarę postępu eksploracji – zaznacza ks. Trzaska.

Ekspert zastrzega, że obecne miejsce prac ekshumacyjnych jest jednym z dwóch, gdzie wiadomo, że są masowe groby. – Drugi jest w Ostrówkach i tam też będziemy pracować po zakończeniu tego etapu – dodaje. 

Ukraina wnioskuje o możliwość ekshumacji w Polsce. IPN potwierdza

Szczątki ofiar także w pojedynczych grobach

IPN przypomina, że w obu wioskach zginęło około 1050 osób. Do tej pory, podczas kilku serii prac ekshumacyjnych, udało się odnaleźć szczątki 674 ofiar.

Reklama
Reklama

– Brakujące osoby – około 350 – mogą spoczywać w różnych lokalizacjach, często w pojedynczych grobach. Wiemy na przykład, że kilka osób zginęło na cmentarzu i prawdopodobnie tam zostały pochowane. Gdy ofiary pędzono na tzw. trupie pole – gdzie UPA zamordowała setki osób, głównie kobiety i dzieci – część z nich stawiała opór. Mówili, że jeśli mają zginąć, to chcą umrzeć na cmentarzu. Tak też się stało – zginęli tam i zostali pogrzebani na skraju nekropolii oraz tuż za jej dzisiejszą granicą – przypomina ks. Trzaska.

I tłumaczy, skąd wzięła się nazwa „trupie pole”: – To określenie potoczne, nadane później przez tych, którzy ocaleli i potem często chowali ciała ofiar. Do mordów w tym miejscu doszło, gdy do wsi zbliżali się już Niemcy. Napastnicy z UPA bali się, że po wejściu wojsk niemieckich nie będą mogli dokończyć zbrodni we wsi. Popędzili więc tych ludzi dalej i uznali, że tam dokonają mordu.

Prace ekshumacyjne na Wołyniu (fot. TOMASZ TRZASKA/IPN / TOMASZ TRZASKA/IPN)

Pogrzeb 30 sierpnia

Obecne cele prac ekshumacyjnych, to przede wszystkim „odnalezienie szczątków, podjęcie ich i godny pochówek na cmentarzu – w osobnych trumnach, tak jak należy to zrobić”.

Reklama
Reklama

Zespół ma także pobrać materiał kostny do badań genetycznych.

– Będziemy próbować identyfikować przynajmniej część ofiar, abyśmy wiedzieli, że konkretna osoba zginęła w tym miejscu i spoczywa teraz w danej trumnie, pod określonym numerem – zaznacza ks. Trzaska.

Pogrzeb szczątków, które uda się odnaleźć, jest zaplanowany na koniec sierpnia.

– Dokładnie 30 sierpnia, w rocznicę tej zbrodni, co roku odbywają się uroczystości upamiętniające ofiary i w tym roku ich częścią będzie właśnie pogrzeb. Ofiary zostaną pochowane na lokalnym cmentarzu, gdzie znajduje się już kwatera, w której spoczywają szczątki 674 wcześniej odnalezionych osób – tłumaczy ekspert IPN.

Reklama
Reklama

W imieniu państwa polskiego

W rozmowie z Zero.pl ks. Trzaska odnosi się także do najnowszych słów dra Mateusza Szpytmy, który został w piątek wybrany przez Sejm na nowego prezesa IPN. Historyk uznał przeprowadzenie ekshumacji na Ukrainie za jedno z najważniejszych obecnych zadań Instytutu.

Dzisiejszy wybór chciałbym zadedykować tym, którzy dziś w pocie czoła przeprowadzają te ekshumacje i szukają naszych rodaków, którzy zginęli za to, że byli Polakami – podkreślił Szpytma.

– Te słowa są dla nas niezwykle ważne – skomentował ks. Trzaska. – Pan prezes wie, że tutaj jesteśmy i że działamy – mówiąc może nieco górnolotnie, ale prawdziwie – w imieniu Instytutu Pamięci Narodowej oraz państwa polskiego. Mimo że nasz codzienny trud jest bardzo prozaiczny, bo polega na rozkładaniu namiotów, dojazdach i fizycznej pracy na miejscu, mamy świadomość, że wpisuje się to w dziejową historię relacji polsko-ukraińskich i proces upamiętniania ofiar.

Reklama
Reklama

Współpraca ze stroną ukraińską 

A jak wygląda współpraca ze stroną ukraińską? – Jeśli nie celująco, to na pewno bardzo dobrze – podkreśla ks. Trzaska.

Ekspert tłumaczy, że obecność ukraińskich archeologów na miejscu prac jest wymagana przepisami prawa. – Prowadząc badania poza granicami Polski, zawsze musimy posiadać lokalnego partnera. Obserwując dzisiaj zaangażowanie tych ukraińskich badaczy oraz to, jak zżyli się z naszym zespołem, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że wybitnie stają na wysokości zadania. I robią to mimo tej trudności, że przecież szukają ofiar swoich przodków – ocenia.

Czy relacje ze stroną ukraińską uległy zmianie po konflikcie na tle odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego?

– To moja osobista, bardziej publicystyczna opinia, a nie oficjalne stanowisko jako pracownika IPN-u, ale zauważam w tej kwestii dwie istotne zmiany – mówi ks. Trzaska. – Po pierwsze, cała debata wokół odebrania Orderu Orła Białego wywołała szeroką dyskusję o relacjach polsko-ukraińskich. Mimo że napięcie polityczne mocno wzrosło, to siłą rzeczy bardzo mocno wzrosło też zainteresowanie tematem zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

Reklama
Reklama

Ekspert dodaje: – Z drugiej strony obserwuję oficjalne wypowiedzi po stronie ukraińskiej – zarówno ostatnie słowa prezydenta Zełenskiego, jak i wcześniejsze deklaracje szefa ukraińskiego IPN-u. Wynika z nich jasno, że należy dążyć do przyspieszenia prac, ponieważ każdy człowiek zasługuje na pochówek, a poszukiwanie ofiar, by rodziny mogły się za nie pomodlić, jest czymś zupełnie naturalnym.

– Nie jestem specjalistą od geopolityki, ale moja osobista refleksja jest taka: mimo że na tym najwyższym szczeblu napięcie bywa trudne, my tutaj, na miejscu naszych prac, zupełnie go nie odczuwamy – podsumowuje ks. Trzaska.

Pod Wilczym Szańcem kryje się zagadka. Przełomowe badania polskich archeologów

Źródło: Zero.pl
Agnieszka Waś-Turecka
Agnieszka Waś-TureckaDziennikarka
Tagi: Ukraina
Reklama
Reklama