Reklama
Reklama
Reklama

UOKiK kontra amerykański gigant. Mamy oświadczenie Google

UOKiK postawił zarzuty Google. Chodzi o wynagrodzenia dla wydawców
UOKiK postawił zarzuty Google. Chodzi o wynagrodzenia dla wydawców (fot. Tada Images / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Prezes UOKiK postawił zarzuty czterem spółkom Google. Urząd bada, czy koncern nadużywa pozycji dominującej wobec polskich wydawców prasy w sprawie wynagrodzeń za artykuły.

  • Prezes UOKiK postawił zarzuty czterem spółkom Google. Chodzi o Alphabet Inc, Google LLC, Google Ireland Limited oraz Google Poland.
  • Urząd podejrzewa nadużywanie pozycji dominującej wobec polskich wydawców. Google nie podpisał umów z większością wydawców prasy dotyczących warunków korzystania z ich treści.
  • – Tu powinno pojawić się pytanie nie tyle o konsekwencje dla wydawców, ale dla społeczeństw – mówi Zero.pl Maciej Kossowski ze Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych. Jak przekonuje, osłabianie mediów osłabia demokrację.
  • „Google jest jedyną platformą stosującą ustrukturyzowane podejście do wynagradzania wydawców wiadomości na dużą skalę” – odpowiada biuro prasowe Google Polska i podkreśla, że firma podpisała już umowy dotyczące treści z ponad 5,5 tys. europejskich serwisów informacyjnych.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty czterem spółkom z grupy kapitałowej Google. Postępowanie dotyczy podejrzenia nadużywania pozycji dominującej wobec polskich wydawców medialnych. 

Zarzuty dotyczą firm Alphabet Inc, Google LLC, Google Ireland Limited oraz Google Poland. Chodzi o sposób, w jaki koncern korzysta z publikacji prasowych i ustala wynagrodzenie dla wydawców.

Wybierasz chatboty AI zamiast Google? Naukowcy ostrzegają przed ukrytym problemem

Reklama
Reklama

UOKiK: Czerpią dochody za korzystanie z treści, a nie płacą

Według UOKiKu Google nie podpisał umów określających warunki korzystania z publikacji z większością polskich wydawców prasy. Nie ustalił również wysokości wynagrodzenia z tego tytułu. Taki obowiązek wynika z unijnej dyrektywy DSM, dotyczącej praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.

Reklamy pojawiające się obok publikacji medialnych przynoszą przychody operatorom serwisów, w tym wypadku Google. Chodzi o artykuły wyświetlane w wyszukiwarce Google, a także w serwisach Google News oraz Google Discover. W Google Discover treści są personalizowane pod kątem konkretnych użytkowników telefonów i tabletów.

Wydawcy, którzy stworzyli materiały prasowe, tracą ruch na swoich stronach i związane z nim przychody. Te wpływy stanowią podstawę utrzymania ich działalności – podał urząd.

Zastrzeżenia dotyczące „sposobu” prowadzenia negocjacji

Sytuację miała zmienić nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Przepisy weszły w życie w 2024 r. i umożliwiły stosowanie w Polsce dyrektywy DSM 2019/790. Była ona unijną odpowiedzią na wyzwania związane z rozwojem technologii cyfrowych w obszarze prawa autorskiego. Twórcy i wykonawcy uzyskali nowe, niezbywalne prawo do stosownego wynagrodzenia z tytułu publicznego udostępniania utworu lub artystycznego wykonania w internecie.

Reklama
Reklama

Po wejściu nowelizacji rozpoczęły się negocjacje między polskimi wydawcami prasy a Google. Na ich przebieg zwrócił uwagę UOKiK.

„Zastrzeżenia Prezesa UOKiK budzi sposób, w jaki amerykański koncern prowadził negocjacje z organizacjami skupiającymi wydawców w sprawie wysokości wynagrodzenia” – wskazał UOKiK w oświadczeniu.

Według urzędu, Google, proponując wynagrodzenie wydawcom, nie przedstawił im wymaganych prawem danych pozwalających ocenić zaoferowane stawki. Nie wskazał między innymi, w jaki sposób korzysta z publikacji prasowych i osiąganych z tego tytułu przychodów. Nie wyjaśnił również parametrów przyjętych w kalkulacji ani nie przekazał dokumentów umożliwiających zweryfikowanie jej założeń.

Fiasko negocjacji

Maciej Kossowski, prezes zarządu Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych – polskiej organizacji zrzeszającej największych wydawców mediów internetowych – nie chce zdradzać szczegółów negocjacji. – Zarówno bezpośrednie rozmowy, jak również mediacje przed UKE objęte są tajemnicą – tłumaczy w rozmowie z Zero.pl.

– Brak umów oznacza, że do wydawców nie trafiają pieniądze, jakie powinni otrzymywać za korzystanie z ich treści – podkreśla dalej Kossowski. Przypomina, że dyrektywa została uchwalona w 2019 r., a Polska jest ostatnim krajem Unii Europejskiej, w którym te przepisy zostały implementowane. Część wydawców wystąpiła już o odszkodowanie od skarbu państwa.

Reklama
Reklama

Google porządkuje Gemini. Zniknie przydatna funkcja

Kossowski zaznacza dalej, że sprawa pozostaje nierozstrzygnięta dwa lata od wejścia w życie ustawy. Dzieje się to w czasie intensywnego rozwoju narzędzi sztucznej inteligencji, które przyspieszają zjawisko „zero-click search”, czyli sytuację, w której użytkownik wyszukiwarki internetowej otrzymuje pełną informację bez konieczności wejścia na stronę będącą ich źródłem.

Oznacza to spadek ruchu i, w konsekwencji, przychodów wydawców. – Tu powinno pojawić się pytanie nie tyle o konsekwencje dla wydawców, ile dla społeczeństw. Media to istotny komponent odporności społeczeństwa na dezinformację – argumentuje Maciej Kossowski. – Można czasami narzekać na clickbaitowe tytuły, ale co do zasady prawnie odpowiadają za rzetelność prezentowanych treści. Ich osłabianie to osłabianie demokracji. Dlatego te umowy są ważne i ważne są działania takie, jak podjęte właśnie przez UOKiK – kwituje.

Google: Mamy już umowy dotyczące 5,5 tys. serwisów

Gigant z Mountain View na razie oszczędnie komentuje ruch UOKiKu. „Google jest jedyną platformą stosującą ustrukturyzowane podejście do wynagradzania wydawców wiadomości na dużą skalę. Podpisaliśmy umowy licencyjne obejmujące ponad 5500 europejskich serwisów informacyjnych, w tym ponad 70 w Polsce. Zapoznajemy się z treścią dzisiejszej decyzji UOKiK” – czytamy w przesłanym Zero.pl oświadczeniu biura prasowego Google Polska.

Reklama
Reklama

Autor komunikatu podkreśla, że firma podjęła negocjacje z polskimi wydawcami.  „Aktywnie zawieramy umowy licencyjne, kierując się tymi samymi zasadami i metodologią, jaką stosujemy już w pozostałych krajach Europy” – podkreśla i dodaje, że w rezultacie podpisano umowy z ponad 20 wydawcami, obejmujące kilkadziesiąt serwisów informacyjnych.

Google wystrzeli AI w kosmos. To próba znalezienia tańszej energii

„Wśród nich jest np. umowa z PAP, która odpowiada za około 60 proc. treści newsowych w Polsce. Wszystkie te umowy oparte są na jednolitej metodologii i obiektywnych kryteriach, m.in. na częstotliwości wyświetlania treści oraz przychodach reklamowych generowanych przy ich podglądzie” – pisze biuro prasowe Google Polska.

Jak twierdzą przedstawiciele korporacji, wspomniane umowy licencyjne dotyczące 5,5 tys. serwisów informacyjnych dotyczą 26 krajów UE i obejmuje ponad 80 proc. wszystkich tzw. krótkich fragmentów wiadomości, które europejscy użytkownicy widzą w produktach takich jak wyszukiwarka Google, Wiadomości i Discover.

Komisja Europejska sprawdza, jak Google pracuje z AI

Odrębne postępowanie wobec Google prowadzi Komisja Europejska. W grudniu 2025 r. KE wszczęła formalne postępowanie. Sprawdza, czy Google wykorzystuje treści wydawców w usługach opartych na sztucznej inteligencji bez odpowiedniego wynagrodzenia i bez zapewnienia im możliwości sprzeciwu.

Reklama
Reklama

„Przedmiot postępowania KE jest przy tym różny od wszczętego przez Prezesa UOKiK postępowania antymonopolowego” – podkreślił urząd w oświadczeniu.

Reklama
Reklama