Stany Zjednoczone prowadzą rozmowy dotyczące potencjalnego rozszerzenia rozmieszczenia broni nuklearnej w Europie – wynika z doniesień brytyjskiego dziennika. Według źródeł cytowanych przez gazetę Waszyngton sygnalizuje gotowość do zwiększenia liczby państw NATO, które mogłyby przyjąć samoloty zdolne do przenoszenia ładunków nuklearnych.

- Stany Zjednoczone rozważają rozszerzenie obecności broni nuklearnej w kolejnych państwach NATO.
- Dyskusje dotyczą m.in. możliwości rozmieszczenia w Europie dodatkowych samolotów zdolnych do przenoszenia ładunków nuklearnych.
- Wśród państw zainteresowanych udziałem w programie wymienia się m.in. Polskę i kraje bałtyckie.
Obecnie w ramach programu „nuclear sharing” w Europie uczestniczy sześć państw: Belgia, Niemcy, Włochy, Holandia, Turcja oraz Wielka Brytania. To na ich terytoriach rozmieszczone są amerykańskie pociski nuklearne pod ścisłą kontrolą USA, które zachowują wyłączność w zakresie ich użycia.
Według informacji pozyskanych przez „Financial Times”, Stany Zjednoczone rozważają możliwość dopuszczenia kolejnych państw do programu i rozmieszczenia na ich terytorium tzw. podwójnie zdolnych samolotów (DCA), które mogą przenosić zarówno broń konwencjonalną, jak i nuklearną.
Celem tych działań ma być wzmocnienie tzw. parasola nuklearnego NATO, nawet w sytuacji, gdy europejscy sojusznicy będą przejmować większą odpowiedzialność za konwencjonalne zdolności obronne.
Według rozmówców „FT”, zainteresowanie udziałem w programie wykazują przede wszystkim państwa wschodniej flanki NATO, w tym Polska oraz niektóre kraje bałtyckie.
Piekło liberałów. „Jesteśmy wściekli, bo lud nas nie słucha”
Polska i wschodnia flanka NATO chce dołączyć do „nuclear sharing”
Polscy politycy już wcześniej sygnalizowali zainteresowanie udziałem w systemie współdzielenia broni nuklearnej. Były prezydent Andrzej Duda publicznie apelował o rozszerzenie programu DCA na terytorium Polski. Warszawa uczestniczyła także w europejskich inicjatywach dotyczących wzmocnienia odstraszania nuklearnego, w tym francuskich propozycjach konsultacji w tej sprawie.
Jak wynika z informacji, państwa położone najbliżej granic Rosji są najbardziej zainteresowane udziałem w ewentualnym rozszerzeniu programu, co ma związek z wojną w Ukrainie oraz regularnymi groźbami nuklearnymi ze strony Kremla.
Jednocześnie podkreśla się, że rozmowy mają charakter poufny i nie oznaczają podjęcia żadnych wiążących decyzji. Jeden z rozmówców zaznaczył, że ewentualne porozumienie w sprawie rozszerzenia programu nie jest bliskie.
W ramach obecnego systemu amerykańskie bomby nuklearne są przechowywane i zabezpieczane przez wojska USA, a sojusznicze siły powietrzne są szkolone do ich ewentualnego użycia w ramach ćwiczeń NATO – zawsze jednak pod kontrolą i zgodą Stanów Zjednoczonych.
Chrups, chrups. Kto zżera polską politykę?
Obawy o przyszłość bezpieczeństwa Europy
Dyskusje o możliwym rozszerzeniu programu toczą się w czasie, gdy część europejskich sojuszników wyraża obawy związane z potencjalnym ograniczeniem amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Wskazuje się m.in. na plany przesunięcia części zasobów USA w kierunku Pacyfiku.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte podkreślał niedawno, że mimo zmian w globalnej strategii USA poziom odstraszania i obrony w Europie musi pozostać niezmienny. Zaznaczył również, że każdy potencjalny agresor musi liczyć się z „miażdżącą odpowiedzią” Sojuszu.