Reklama
Reklama

Reklama

Zdjęcia Ziemi z Artemis II zrobiono 10-letnim aparatem. Dlaczego nie nowszym?

Reklama

Zdjęcia Ziemi zrobione z pokładu Artemis II wywołały dużo dyskusji. Przede wszystkim na temat sprzętu, jakim zostały wykonane, ale również – dlaczego wyglądają inaczej, żeby nie powiedzieć gorzej, niż te zrobione 50 lat temu?

NASA, Ziemia
NASA pokazuje pierwsze zdjęcia Ziemi z pokładu Artemis II (fot. https://x.com/NASA)
  • NASA opublikowała zdjęcia Ziemi wykonane z pokładu Artemis II.
  • Zdjęcia zostały wykonane za pomocą 10-letniego Nikona D5, choć na pokładzie były też nowsze egzemplarze Nikona Z9. Astronauci dostali też własne egzemplarze iPhone'a 17 Pro Max.
  • Fotografie są ciemniejsze niż te wykonane podczas misji Apollo 17. Wynika to z zupełnie innego ustawienia Ziemi względem Słońca. 

Reklama

Do wykonania jednego z najważniejszych zdjęć misji Artemis II użyto Nikona D5. Aparatu, który swoją rynkową premierę miał 5 stycznia 2016 r. Tak, to nie jest błąd, to naprawdę jest 10-letni aparat i to zrozumiałe, że temat rodzi wiele pytań, które możemy sprowadzić do krótkiego – dlaczego?

Nikon D5 (fot. Nikon)

Zacznijmy od tego, że na pokład statku kosmicznego nic nie trafia przypadkiem. A przynajmniej nie powinno. Każdy sprzęt musi mieć odpowiedni „kosmiczny certyfikat” i musi być sprawdzony pod kątem działania. Tu nie ma miejsca na serwis czy nieprzewidziane usterki. Pomyślcie tylko, co by się stało, gdyby w kosmosie nagle przestała działać toaleta... Ok, to może nie jest zbyt trafny przykład w kontekście Artemisa II, niemniej sprzęt musi być odpowiednio przetestowany i przede wszystkim – musi być pewny.


Reklama


Reklama

NASA zamówiła łącznie 53 egzemplarze Nikona D5 i pierwszy raz został on użyty na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej już rok po premierze, czyli w 2017 r. Na orbitę ziemską trafiło wówczas 10 korpusów, które były używane przez astronautów przez 12-18 miesięcy. Aparaty nie są w żaden sposób modyfikowane, przynajmniej jeśli chodzi o ich konstrukcję.

Są to dokładnie takie same aparaty, jakie można było znaleźć w sklepach. NASA opracowuje jedynie specjalne opakowania transportowe, czy takie rzeczy, jak sposób ładowania baterii, ale sam aparat jest fabrycznie oryginalny. To potwierdza wysoką odporność Nikona D5, który działa w ekstremalnych warunkach. 

Nikon D5 to klasyczna lustrzanka cyfrowa z matrycą pełnoklatkową o rozdzielczości 20,8 Mpix. Oferuje czułość ISO do 3 280 000, ma 153-punktowy autofocus, może robić zdjęcia seryjne z prędkością 12 klatek na sekundę oraz nagrywa filmy w rozdzielczości 4K.


Reklama

Nikon D5 to nie jest jedyny aparat, który trafił w kosmos

Nikona D5 możemy nazwać głównym, oficjalnym aparatem misji Artemis II, ale nie jest to jedyny aparat, który trafił w kosmos. Na pokładzie znajdują się nowsze i znacznie lepsze aparaty – Nikony Z9. To nowoczesne aparaty bezlusterkowe z flagowej serii Nikona. Mamy tu matrycę o wyższej rozdzielczości 45,7 Mpix, zdjęcia seryjne do 20 klatek na sekundę, lepszą stabilizację obrazu, 493 pola autofocusu, ale mniejszą maksymalną czułość ISO 25 600, rozszerzalne do 102 400. Co wbrew pozorom tutaj ma znaczenie, ale to nie z tego powodu to D5, a nie Z9 posłużył do zrobienia oficjalnych zdjęć. 


Reklama

Nikon Z9 (fot. Nikon)

Nikon Z9 nie został jeszcze przetestowany pod kątem tak ekstremalnego użytkowania. NASA używa go od 2022 roku, ale aparat nie był jeszcze używany poza niską orbitą Ziemi. To właśnie z tego powodu czeka on jeszcze na swoją szansę i dlatego postawiono na sprawdzoną konstrukcję. 

Oprócz tego na pokładzie Artemis II znajdują się kamery GoPro HERO4 Black i to ponownie jest wiekowy sprzęt, bo debiutujący w 2014 r. Tutaj zasada odnośnie do wyboru jest taka sama jak w przypadku aparatów – jest to sprawdzony sprzęt, z którego NASA korzysta od lat.


Reklama

Kosmiczne selfie wykonane iPhonem 17 Pro Max (fot. NASA)


Reklama

Każdy z astronautów dostał też na pokład własny egzemplarz iPhone'a 17 Pro Max. To właśnie smartfony posłużyły do wykonania selfie na tle Ziemi widocznej w oknie statku. 

Zdjęcia Ziemi wykonane z Artemis II są ciemniejsze, niż te z Apollo 17. Czy to dowód na spisek?

Jeśli porównamy zdjęcia wykonane z pokładu Artemisa II z tymi, które powstały na pokładzie Apollo 17 w 1972 r. to ewidentnie widać, że nowsze są ciemniejsze. Zdjęcia sprzed ponad 50 lat wykonano analogowym aparatem Hasselblad 70mm Electric Camera przygotowanym specjalnie na tę okazję. Nie zmienia to jednak faktu, że postęp technologiczny, jaki wydarzył się przez ten czas, jest ogromny, więc dlaczego starsze zdjęcia są jaśniejsze? Ewidentnie spisek!

Zdjęcie Ziemi z pokładu Apollo 17 (fot. NASA)


Reklama

Nie do końca, bo na dobrą sprawę są to dwa zupełnie inne zdjęcia. Fotografia zrobiona podczas misji Apollo 17 została wykonana plecami do Słońca. Ziemia była oświetlona przez gwiazdę znajdującą się za statkiem kosmicznym. To między innymi dlatego widzimy na nim jasną kulę, mocno kontrastującą z idealnie czarnym tłem.


Reklama

NASA pokazuje pierwsze zdjęcia Ziemi z pokładu Artemis II (fot. https://x.com/NASA)

Zdjęcie z Artemisa II zrobiono w momencie, kiedy Słońce znajdowało się za Ziemią, a jest ona oświetlona wyłącznie światłem odbitym od Księżyca. To pozwoliło na uchwycenie dwóch zorzy polarnych oraz widocznych w tle świecących gwiazd. Ale też z tego powodu zdjęcie jest ciemniejsze.

Możecie zrobić podobny eksperyment sami. Ustawcie obiekt przed oknem i zróbcie mu zdjęcie, stojąc między nim a oknem. Obiekt powinien być jasny, dobrze oświetlony. Jeśli ustawicie się przodem do okna, fotografowany przedmiot będzie ciemny i słabo widoczny. Możecie go rozjaśnić poprzez odbicie światła, czyli naprzeciwko okna możecie postawić lustro lub cokolwiek, co odbije padające światło. Będzie to Waszym Księżycem. To właśnie w taki sposób powstało zdjęcie Ziemi z Artemisa II.


Reklama

Tak wyglądały ustawienia aparatu podczas fotografowania Ziemi z pokładu Artemis II

Takie warunki wymagały wręcz kosmicznych, jakby inaczej, ustawień aparatu. Zrobiono je przy ISO 51 200 i żeby to w miarę zobrazować, powiedzmy sobie, że współczesne aparaty z wyższej półki już przy ISO 3 200 robią zdjęcia z wyraźnie widocznym szumem. ISO to parametr opisujący czułość matrycy i tu zasada jest prosta - im wyższa wartość, tym zdjęcie jest jaśniejsze, ale mocniej zaszumione. Po tak wysokie wartości sięga się bardzo rzadko.


Reklama

AF-S Nikkor 12-24 mm f/2.8G ED (fot. Nikon)

Oprócz tego warto wspomnieć, że zdjęcie wykonano przy użyciu obiektywu AF‑S Nikkor 14–24 mm f/2.8G ED z ogniskową ustawioną na 22 mm. Czas migawki to 1/4 sekundy, a przysłona była ustawiona na f/4. Przy takim czasie migawki, na Ziemi Nikona D5 musielibyśmy ustawić na statywie. W kosmosie zakładam, że utrzymanie stabilnego kadru może być łatwiejsze.

Przysłona aparatu słusznie została lekko przymknięta. Służy ona manipulowaniu ilością światła, które przez obiektyw trafi na matrycę. Odpowiada też za głębię ostrości.


Reklama

Wyobraźmy sobie, że ostrość na zdjęciu to jest kreska znajdująca się między aparatem a naszym kadrem. W miejscu kreski mamy najostrzejsze elementy, a przed nią oraz za nią mniej ostre. Im przysłona jest mocniej otwarta, czyli wartość f/x jest niższa, tym nasza kreska jest cieńsza, a obiekty po obu jej stronach bardziej rozmyte. Im wartość jest wyższa, tym kreska jest grubsza, a obiekty mniej rozmyte. Przy tak trudnych warunkach wartość f/4 jest imponująca. 


Reklama

Lot w kosmos wymaga iście kosmicznej technologii w wielu aspektach, ale jednocześnie wiele urządzeń na pokładzie może nam się wydawać przestarzałych. Wynika to z konieczności przetestowania ich w możliwie każdych warunkach, aby mieć pewność, że nie zawiodą. Dokładnie tak, jak wyglądało to w przypadku aparatów. 

 


Reklama

Źródła: NASA, Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz

Reklama