Reklama

Kolejki do lekarza najdłuższe od 2012 r. „Politycy obiecali więcej niż są w stanie sfinansować” 

Reklama

Średni czas oczekiwania na leczenie w Polsce wynosi dziś 4,2 miesiąca. Jak wynika z raportu Fundacji Watch Health Care, mimo rekordowych nakładów na ochronę zdrowia kolejki nie skracają się, a pacjenci coraz częściej finansują leczenie z własnej kieszeni. 

Pacjenci czekający na wizytę u lekarza.
Pacjenci czekający na wizytę u lekarza. (fot. Shutterstock)
  • Średni czas oczekiwania na pierwszą wizytę u onkologa wynosi około 40 dni.
  • Pacjenci wydali z własnej kieszeni na leczenie o 10 mld zł więcej niż w ubiegłym roku. 
  • Nowoczesny sprzęt medyczny w szpitalach często pozostaje niewykorzystany z powodu limitów kontraktów NFZ.
  • Co zrobić z kolejkami i dlaczego spędzamy w nich tyle czasu rozmawiali w „Zero znieczulenia” Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej i Krzysztof Łanda – lekarz, założyciel Fundacji Watch Health Care. 

Reklama

– Politycy obiecali Polakom więcej niż są w stanie sfinansować – mówił Krzysztof Łanda lekarz, założyciel Fundacji Watch Health Care w rozmowie z Jakubem Kosikowskim. – Koszyk świadczeń gwarantowanych jest takim tylko z nazwy. Bo co to są za gwarancje, jeżeli człowiek stoi miesiącami albo latami w kolejce, żeby dostać to, co niby mu się powinno należeć? – zastanawiał się gość Kanału Zero. 

Politycy w Polsce nie stoją w kolejkach

Jak wynika z danych fundacji, system publiczny coraz częściej nie jest w stanie zapewnić leczenia w rozsądnym czasie. Kolejki już drugi rok z rządu trwają średnio 4,2 miesiąca, ale zdaniem rozmówcy Kosikowskiego sytuacja pogarsza się, bo równocześnie mamy do czynienia z rekordowymi nakładami na ochronę zdrowia oraz gwałtownym wzrostem prywatnych wydatków pacjentów. 

Według danych Fundacji Watch Health Care w ciągu roku tzw. wydatki out of pocket wzrosły o około 10 mld zł. Rozmówca Kosikowskiego podkreślał, że realny dostęp do leczenia poprawia się jedynie dla tych, którzy mogą zapłacić za wizytę prywatną lub skorzystać z nieformalnych ścieżek. To na przykład politycy i pacjenci mający w otoczeniu osoby z kontaktami w środowisku medycznym. – Politycy w Polsce nie stoją w kolejkach, gwarantuję – zapewniał Krzysztof Łanda (sam był wiceministrem zdrowia w latach 2015-2017).


Reklama

Zastawka serca po ponad 19 miesiącach

Autorzy raportu zwracają uwagę, że pojedynczy czas oczekiwania na wizytę czy badanie nie oddaje rzeczywistego doświadczenia pacjenta. Znacznie bardziej miarodajny jest czas całego procesu leczenia, od pierwszej wizyty u lekarza POZ do wykonania zabiegu.


Reklama

Z danych fundacji wynika, że:

  • od wizyty u lekarza rodzinnego do operacji żylaków kończyn dolnych mija średnio 30,5 miesiąca;
  • czas oczekiwania na protezę stawu kolanowego to 25,4 miesiąca;
  • operacja zastawki serca następuje średnio po 19,5 miesiąca.

Gość Jakuba Kosikowskiego wskazywał, że w tym czasie pacjent nie tylko czeka, ale często traci zdrowie, sprawność i zdolność do pracy.


Reklama

Półtorej godziny czekania na rejestrację

Raport Fundacji Watch Health Care opiera się m.in. na badaniu dostępności świadczeń w niemal 1,5 tys. placówek, w 43 specjalizacjach i ponad 200 rodzajach świadczeń. Pokazuje nie tylko problem z z samym kontaktem z placówkami kontraktującymi z NFZ.


Reklama

Ankieterzy fundacji wskazywali, że aż 78 proc. prób połączeń dotyczyło samego dodzwonienia się do rejestracji. W skrajnych przypadkach oczekiwanie na połączenie trwało nawet półtorej godziny. W rozmowie zestawiano to z rynkiem prywatnym, gdzie dostępność kontaktu jest traktowana jako element konkurencji o pacjenta.

Problem mogłaby rozwiązać centralna e-rejestracja, ale system wciąż nie jest w pełni funkcjonalny. 

Systemowe marnotrawstwo. I co dalej? 

W rozmowie pojawiły się przykłady szpitali, które realizują roczne kontrakty NFZ już w sierpniu lub wrześniu. W takiej sytuacji placówki ograniczają liczbę wykonywanych zabiegów, mimo dostępnego personelu i infrastruktury. – Wyroby medyczne, sprzęt medyczny, który jest kupowany do szpitali za grube setki milionów, jeżeli nie miliardy złotych rocznie, stoi niewykorzystywany – mówił Łanda. Podał przykład jednego z krakowskich szpitali, który celowo ogranicza przyjęcia na operacje. – Ortopeda w Krakowie mówił mi: no, my musimy dozować ile operacji wyrobimy dziennie, bo co z tego, że ja mogę dwa miesiące wyrobić ten cały kontrakt i co potem? – zaznaczył rozmówca Jakuba Kosikowskiego.


Reklama

Według Krzysztofa Łandy bez głębokiej reformy systemowej sytuacja będzie się pogarszać. Jego zdaniem będą pogłębiać się dwa trendy: wzrost prywatnych wydatków pacjentów i przedłużanie kolejek. 


Reklama

Jako kluczowy warunek zmiany wskazał likwidację monopolu NFZ i wprowadzenie konkurencji płatników. Bez tego, jak podkreślano w rozmowie, pacjent pozostanie biernym elementem systemu, a nie jego realnym centrum.

– Dopóki nie będzie konkurencji płatników, dopóki ja jestem skazany na NFZ, to NFZ nie będzie o mnie dbał, nie będzie o mnie zabiegał i ja nigdy nie będę podmiotem w tym systemie. Natomiast jeżeli ja będę mógł moją składkę zanieść tu albo tam, to zacznie się konkurencja i zabieganie o mnie. Wtedy rzeczywiście ten pacjentnocentryzm, ustawienie pacjenta w centrum systemu jest możliwe – podsumował rozmówca Kosikowskiego.

Zobacz całą rozmowę w Kanale Zero:


Reklama