Dług szpitala w Suwałkach dobija do 60 mln zł, internauci śmieją się z odpadającej elewacji, a dyrektor, który w ubiegłym roku zarobił ponad pół miliona zł, pobiera specjalną premię. Czy liczenie zużytych gazików i zatrudnienie kolejnego zastępcy dyrektora to jedyne pomysły na poprawę sytuacji szpitala?

- Dług szpitala wojewódzkiego w Suwałkach zbliża się do 60 mln zł, a dyrektorowi, który w 2025 r. zarobił ponad pół miliona złotych, przyznano dodatkową premię w wysokości 12,2 tys. zł miesięcznie.
- Pojawiły się kuriozalne pomysły łatania budżetu: ograniczenie zużycia i dokładniejsze liczenie gazików.
- Nowy statut szpitala daje zielone światło na zatrudnienie drugiego wicedyrektora. To oznaczałoby kolejny, kosztowny wydatek. Czy w obecnej sytuacji jest on rzeczywiście niezbędny?
Gdyby sypiąca się elewacja budynku była największym problemem Szpitala Wojewódzkiego im. dr. Ludwika Rydygiera w Suwałkach, to zdjęcia tego uszkodzenia nie spotkałyby się z takim odzewem w mediach społecznościowych. Internauci zobaczyli w nich jednak coś więcej niż zniszczenia spowodowane silnym wiatrem. Dostrzegli metaforę kondycji szpitala i całego systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Fragment zniszczonej elewacji szpitala w Suwałkach. (fot. Kurier Suwalski)
Jak pokazują nowe zdjęcia redakcji Kuriera Suwalskiego, ubytki w elewacji są coraz większe. Ocieplenie się sypie, dług rośnie, pojawiają się pomysły liczenia zużytych gazików, a dyrektor szpitala, który zarobił w ostatnim roku ponad pół miliona złotych, właśnie dostał podwyżkę i zielone światło do zatrudnienia kolejnego zastępcy.
– Nie jest to najgorszy szpital w Polsce, ale dobry symbol kondycji służby zdrowia w naszym kraju – napisał w liście do Zero.pl czytelnik, który zainteresował nas sprawą. – Miasto na końcu świata, a szef tej placówki zarobił w ubiegłym roku 500 tys. zł – dodał.
Coraz wyższe zarobki dyrektora szpitala
Szpitalem od 2011 r. kieruje Adam Szałanda, z wykształcenia inżynier mechanik. Ukończył też podyplomowe studia w zakresie administracji i zarządzania zdrowiem publicznym. W przeszłości pracował jako szef Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Suwałkach.
W 2024 r. miało dojść do zmiany dyrektora. Adam Szałanda ogłosił wówczas, że zamierza przejść na emeryturę. Przekonywał, że liczy na możliwie szybkie zwolnienie z obowiązków. Coś jednak się zmieniło. Szałanda został na stanowisku. Mówił, że zrobił to na prośbę personelu placówki oraz samorządu.
Trzeba oddać sprawiedliwość: przejmując stery ponad dekadę temu, odziedziczył szpital w fatalnej kondycji (55 mln zł długu na koniec 2010 r.). Problem w tym, że choć czas mija, długi nie maleją. W imponującym tempie rośnie za to pensja dyrektora.
Jak wynika z oświadczeń majątkowych, w 2022 r. Adam Szałanda zarobił za kierowanie szpitalem 305 886 zł, czyli średnio 25,5 tys. zł miesięcznie. W 2025 r. wynagrodzenie wzrosło do 505 100 zł, co daje 42,1 tys. zł miesięcznie. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku zadłużony szpital wypłaci swojemu dyrektorowi jeszcze większą sumę, bo Zarząd Województwa Podlaskiego przyznał mu premię w wysokości 12,2 tys. zł miesięcznie, wypłacaną od stycznia do czerwca 2026 r. Dodatki mają wynikać z realizacji projektów finansowanych z udziałem środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Wzrosnąć może nie tylko wynagrodzenie, lecz także liczba wicedyrektorów. Pod koniec kwietnia uchwalono nową wersję statutu szpitala. Od teraz dyrektor może mieć nie jednego, a dwóch zastępców. Szpital w Suwałkach nie jest wyjątkiem w województwie podlaskim. Podobna sytuacja ma miejsce w Białymstoku, gdzie liczba zastępców wzrosła niedawno z dwóch do trzech.
Dług szpitala rośnie. Milionowe straty
To wszystko dzieje się w kiepskiej sytuacji finansowej szpitala, co otwarcie przyznaje zresztą sam Adam Szałanda. Już w marcu ubiegłego roku udzielił on wywiadu w Radiu 5, w którym stwierdził, że kondycja finansowa placówki jest bardzo trudna. Przyczyny? Dyrektor wskazał zaległości w płatnościach za nadwykonania zrealizowane w 2024 r., które wyniosły 30 mln zł. Do marca 2025 r. NFZ wypłacił tylko połowę tej kwoty.
Tylko że opóźnienie wypłaty 15 mln zł to początek problemów. Raport finansowy za 2025 r. nie został jeszcze opublikowany. Jak dowiadujemy się od władz szpitala, na obecnym etapie księgi rachunkowe za ten okres nie zostały jeszcze zamknięte. W 2024 r. dług szpitala wyniósł 58,7 mln zł. Co najbardziej niepokojące, zobowiązania krótkoterminowe wzrosły z 30 do 49,3 mln zł. W dokumencie prognozowano, że w 2025 r. szpital znów poniesie stratę. Oceniono ją na 6,9 mln zł.

Fragment sprawozdania finansowego szpitala za 2024 r. z analizą zadłużenia placówki. (fot. Raport o sytuacji ekonomiczno-finansowej Szpitala Wojewódzkiego im. dr. Ludwika Rydygiera w Suwałkach za 2024 r.)
Co prawda w 2024 r. w papierach zapisano symboliczne 100 tys. zł „zysku”, ale był to wyłącznie zabieg księgowy (dotacje i rozwiązanie rezerw z zakończonych spraw sądowych). Szpital finansuje swój majątek głównie z rosnących zobowiązań. Dług się powiększa, a rezerwy na zobowiązania topnieją (w 2024 r. zmniejszyły się z 10,5 do 4,5 mln zł). Mówiąc wprost – jest źle.
Oszczędności na gazikach?
Gdzie w tej tragicznej sytuacji szukać oszczędności? Z pewnością nie w gabinetach dyrekcji. Jak zdradziła redakcji portalu Zero.pl przedstawicielka personelu medycznego, na korytarzach pojawił się kuriozalny pomysł... ścisłej kontroli i rozliczania zużytych gazików. Dopiero ostre protesty kadry sprawiły, że z tej „strategii naprawczej” cichaczem się wycofano. O sprawę zapytaliśmy władze szpitala, dotychczas nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Zapytaliśmy władze suwalskiej placówki i samorządu województwa o to, jak pogodzić trudną sytuację finansową z nowym statutem oraz czy planowane jest zatrudnienie drugiego zastępcy dyrektora. Szpital odpisał wymijająco.
– Zmiana statutu Szpitala w zakresie liczby możliwych do powołania zastępców dyrektora ma charakter umożliwiający i nie oznacza automatycznego zwiększenia zatrudnienia. Ewentualne utworzenie dodatkowego stanowiska Zastępcy Dyrektora pozwoli na bardziej efektywne, wzmocnienie nadzoru nad obszarem finansów, usprawnienie procesów decyzyjnych oraz dalszą poprawę jakości zarządzania – przy czym decyzja w tym zakresie będzie każdorazowo uzależniona od bieżących uwarunkowań organizacyjnych i finansowych jednostki – czytamy w odpowiedzi.
Szpital ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, że zamierza zatrudnić kolejnego zastępcę dyrektora. Wygląda jednak na to, że wypłacanie kolejnej, niemałej przecież pensji to jak na razie najbardziej innowacyjny pomysł na ratowanie zadłużonej placówki. Jeśli zaś chodzi o elewację, to poinformowano nas, że miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone, a obecnie przygotowywana jest dokumentacja niezbędna do wszczęcia postępowania mającego na celu wyłonienie firmy, która przeprowadzi prace naprawcze. Trudno zatem ocenić, kiedy uda się naprawić szkody wyrządzone przez wiatr.
