Reklama
Reklama
Reklama

Abortomat stanął obok Sejmu. Prawnik widzi szereg zagrożeń

TYLKO NA
Abortomat stanął w Warszawie
Abortomat stanął w Warszawie (fot. Shutterstock/Abotak)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Abortomat – z takiego urządzenia można od kilku dni korzystać w Warszawie. Konkretnie – odebrać pigułki do aborcji farmakologicznej. Według organizatorek akcji z Aborcyjnego Dream Teamu to sposób na „zhakowanie” Kodeksu karnego i zawartego w nim zakazu pomocy w usuwaniu ciąży. Czy to legalne? – Zagrożeń jest cała masa – uważa w rozmowie z Zero.pl prawnik Paweł Matyja.

  • W centrum stolicy, przy ul. Wiejskiej w okolicach Sejmu stanął abortomat.
  • Z wyglądu przypomina paczkomat. Można z niego pobrać tabletki do aborcji farmakologicznej.  
  • O ocenę sytuacji zapytaliśmy prawnika.

„Hakujemy Kodeks karny i przenosimy aborcje do XXI wieku” – przekazał odpowiedzialny za akcję Aborcyjny Dream Team.

Jak to działa? Wystarczy skontaktować się z organizacją Women Help Women, która następnie wysyła kobiecie specjalny kod. Po wpisaniu go na ekranie abortomatu, ze skrytki można odebrać tabletki do farmakologicznej aborcji. „Nie zbieramy danych, nie ma żadnych formularzy. Bez oceniania, bezpiecznie” – czytamy na stronie fundacji. 

Prawnik wskazuje na zagrożenia

Czy faktycznie fundacja „zhakowała kodeks karny”? – Nie da się twierdzić, że nie narusza to żadnych przepisów i że nikt nie popełnia tu absolutnie żadnego przestępstwa – mówi w rozmowie z Zero.pl adw. Paweł Matyja.

Reklama
Reklama

Jak dodaje karnista, „prokuratura ma tutaj przestrzeń do analiz, podobnie zresztą jak Inspektorat Farmaceutyczny, który mógłby się zastanawiać nad tym zagadnieniem”.

Ekspert zwraca uwagę, że potencjalna odpowiedzialność karna związana z aborcją nie dotyczy kobiety, która dokonuje aborcji, a jedynie osoby, która jej w tym pomaga.

Art.  152. Kodeksu karnego 
§  1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§  2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania.

Czytaj także: Dziecko terrorystą? „Bariera mentalna, którą musimy przekroczyć”

– Pomocnictwo ma bardzo szeroki zakres czynności sprawczych, które mogą wchodzić w grę – przekazywanie numeru do skrytki pocztowej, w której znajdują się leki, wysyłanie takich leków, organizowanie tych leków – to z pewnością mogłoby zostać zakwalifikowane jako pomocnictwo w dokonaniu aborcji i tu by wchodziło w grę zagrożenie karą pozbawienia wolności do lat trzech. To wynika po prostu z Kodeksu karnego, tu żadnej tajemnicy nie ma – dodaje.

Potencjalne kary mogłyby się zaostrzyć w sytuacji, w której kobieta chcąca dokonać aborcję zmarłaby po zażyciu takich leków.

Reklama
Reklama

„Zagrożeń jest cała masa” 

Organizatorzy akcji uważają, że brak przekazania tabletek „z ręki do ręki” sprawia, że nie zachodzi wspomniana w Kodeksie karnym „pomoc” w aborcji. 

Jest decyzja sądu ws. Marcina Romanowskiego. Były wiceminister z listem żelaznym

– Uważam, że samo wysłanie tego leku do kobiety, zorganizowanie sposobu do odebrania tego poprzez wstawienie tego urządzenia, wysłanie następnie kodu, to jest w zasadzie zespół czynności, bez których ta kobieta nie mogłaby dokonać aborcji – odpowiada prawnik.

Według eksperta, Inspektorat Farmaceutyczny powinien zbadać, kto i na jakiej zasadzie udostępnia tym kobietom te środki, które w Polsce są środkami niedopuszczonymi do obrotu.

– Zagrożeń jest cała masa – podsumowuje nasz rozmówca.

Reklama
Reklama