
Warszawski sąd okręgowy wydał list żelazny dla byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego – poinformował w środę jego pełnomocnik mec. Bartosz Lewandowski. Decyzja zapadła mimo formalnego sprzeciwu prokuratury, która podważała deklarowane przez polityka miejsce pobytu w Naddniestrzu.
- Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny dla byłego wiceszefa resortu sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Informację przekazał jego pełnomocnik mec. Bartosz Lewandowski.
- Decyzja sądu zapadła wbrew oficjalnemu stanowisku prokuratury. Śledczy podnosili wątpliwości co do rzeczywistego pobytu polityka w Naddniestrzu.
- Marcin Romanowski jest podejrzany o nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Wcześniej wydano za nim list gończy oraz ENA.
O wydanie dokumentu umożliwiającego odpowiadanie z wolnej stopy obrona zabiegała od sierpnia. Pismo w tej sprawie wpłynęło do Sądu Okręgowego w Warszawie 12 sierpnia. Koperta oraz sam list wskazywały, że przesyłkę nadano w Tyraspolu, leżącym w kontrolowanym przez Rosjan separatystycznym regionie Mołdawii.
Przed wejściem na salę rozpraw szef zespołu śledczych prok. Piotr Woźniak przypomniał o pisemnym sprzeciwie oskarżyciela publicznego wobec wniosku obrony. Zwracał uwagę na konieczność procesowego zweryfikowania, gdzie rzeczywiście znajduje się ścigany polityk.
– Mamy duże wątpliwości, czy faktycznie tak jest – zaznaczył przed posiedzeniem prokurator Woźniak.
Czytaj również: NFZ w polskiej stolicy zawałów serca. Kontrola po tekście Zero.pl
Śledczy podjęli w tej sprawie szereg kroków międzynarodowych, weryfikując doniesienia o naddniestrzańskim schronieniu b. wiceszefa resortu.
– Skierowaliśmy dwa wnioski o pomoc prawną: europejskie nakazy dochodzeniowe, konkretnie do Ukrainy i Rumunii oraz wniosek o pomoc prawną do Mołdawii. Na teraz nie mamy procesowej odpowiedzi na te wnioski, ale już poczynione ustalenia wskazują, że informacja o pobycie podejrzanego w Naddniestrzu jest niepotwierdzona i budzi znaczne wątpliwości – powiedział prok. Woźniak dziennikarzom.
Inne stanowisko prezentowała strona broniąca polityka. Adwokat przekonywał, że wydanie listu żelaznego leży w interesie wymiaru sprawiedliwości.
– Jest chęć ze strony Romanowskiego, żeby stawić się przed prokuratorem (...), mój klient wyraża taką wolę, żeby odbyło się to na zasadach uczciwych – oświadczył mec. Bartosz Lewandowski.
Marcin Romanowski z listem żelaznym. To zarzuca mu prokuratura
List żelazny to instytucja prawa karnego gwarantująca podejrzanemu pozostawanie na wolności do czasu prawomocnego zakończenia postępowania, pod warunkiem terminowego stawiennictwa na każde wezwanie sądu i prokuratury. Beneficjent takiego listu nie może bez zgody sądu opuszczać wyznaczonego miejsca pobytu w kraju ani utrudniać śledztwa.
Prokuratura zarzuca b. wiceszefowi MS za rządów PiS m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Wcześniej warszawski sąd wydał za politykiem Europejski Nakaz Aresztowania, a śledczy rozesłali za nim list gończy.
W grudniu 2024 r. Romanowski otrzymał azyl polityczny na Węgrzech. Władze w Budapeszcie cofnęły mu status uchodźcy i unieważniły dokumenty podróży na początku lipca, po majowej zmianie węgierskiego rządu. W kolejnych tygodniach pojawiały się sprzeczne doniesienia o jego losach.
Sytuację komentował wcześniej premier Donald Tusk, powołując się na informacje sojuszniczych formacji. Twierdził, że partnerskie służby potwierdziły obecność posła w Tyraspolu „na 99 proc.”.
Czytaj również: Liczby, które straszą. Poziom alarmowy zadłużenia jest bardzo blisko
Mimo to Prokuratura Krajowa przesłała 18 sierpnia pismo ze stanowiskiem, w którym uznała, że „brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego”.
Rzecznik PK prok. Przemysław Nowak wskazywał wówczas, że nie uprawdopodobniono, by podejrzany „faktycznie przebywa w deklarowanym przez siebie miejscu”, uznając, że „samo oświadczenie podejrzanego w tym zakresie jest niewystarczające”. Rzecznik argumentował ponadto, że dotychczasowa postawa Romanowskiego „nie daje rękojmi” dochowania warunków gwarancyjnych, przypominając, że „kwestionował legalność działań organów” i „publicznie deklarował brak zamiaru powrotu do kraju w związku z toczącym się przeciwko niemu postępowaniem karnym”. Sąd nie podzielił jednak obaw prokuratorów.
Może zainteresuje Cię również: