
Długość życia w USA od dziesięcioleci odstaje od innych krajów o wysokich dochodach. W 2023 r. Stany Zjednoczone zajmowały dopiero 38. miejsce na świecie. Jak wynika z analizy dr. Stevena Woolfa, za tym trendem nie stoi jeden czynnik, lecz splot problemów zdrowotnych i społecznych.
- Różnica między USA a państwami wysokorozwiniętymi rośnie od lat 90.: w 1980 r. wyższą oczekiwaną długość życia miało 13 krajów, a w 2023 r. już 37.
- Największy wpływ na wyższą umieralność mają choroby układu krążenia, przedawkowania, samobójstwa i zabójstwa oraz choroby metaboliczne, takie jak cukrzyca.
- Według autora badania przyczyny leżą też w systemie ochrony zdrowia, nierównościach i warunkach życia, a rozwiązania są znane. Brakuje poparcia politycznego.
Długość życia w Stanach Zjednoczonych od dziesięcioleci coraz bardziej odstaje od innych państw o wysokich dochodach – informuje „The Milbank Quarterly”. Naukowiec z Virginia Commonwealth University przeanalizował dane ONZ, amerykańskich Centers for Disease Control and Prevention (CDC) oraz OECD, obejmujące okres od lat 40. XX wieku do 2023 r.
Różnica nie pojawiła się nagle. Zaczęła rosnąć w latach 90., a najszybciej pogłębiała się w dekadzie 2010–2019. W 1980 r. tylko 13 krajów liczących ponad milion mieszkańców miało wyższą oczekiwaną długość życia niż USA. W 2000 r. było ich 26, w 2010 – 32, a w 2023 r. Stany Zjednoczone zajmowały dopiero 38. miejsce.
Amerykanów wyprzedziły dziś nie tylko kraje Europy Zachodniej, Kanada, Japonia czy Australia, ale także m.in. Czechy, Słowenia, Chile, Kostaryka, Panama, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Korea Południowa i Tajwan.
Młodzi umierają częściej
Szczególnie niepokojąca jest umieralność ludzi młodych. W 2023 r. w 60 krajach ryzyko zgonu przed ukończeniem 40. roku życia było niższe niż w USA, a w 65 państwach 15-latek miał większą szansę dożyć 50 lat niż rówieśnik ze Stanów Zjednoczonych.
Dr Steven Woolf porównał przyczyny zgonów w USA i 16 innych krajach o wysokich dochodach. Od 2010 r. największą różnicę w ogólnej umieralności wyjaśniały choroby układu krążenia, przyczyny zewnętrzne – w tym przedawkowania, samobójstwa i zabójstwa – oraz choroby neurologiczne i oddechowe, a także zaburzenia endokrynologiczne i metaboliczne, m.in. cukrzyca.
Zdaniem badacza nie da się tego wyjaśnić jednym czynnikiem. Za przedawkowania odpowiada w dużej mierze epidemia opioidowa, a za zabójstwa i część samobójstw – łatwy dostęp do broni palnej. Otyłość i środowisko sprzyjające nadmiarowi kalorii mogą zwiększać liczbę zgonów z powodu cukrzycy, nadciśnienia i chorób nerek.
System, nierówności i nadzieja na zmianę
Woolf podkreśla, że samo skupienie na chorobach nie wystarcza. Ważną rolę odgrywa system ochrony zdrowia, w którym – inaczej niż w wielu bogatych państwach – brakuje powszechnego dostępu do opieki. Znaczenie mogą mieć też nierówności dochodowe, ubóstwo, trudności z dostępem do mieszkań i żywności, projektowanie miast oraz izolacja społeczna.
Badanie pokazało również duże różnice wewnątrz USA. Najwyższą umieralność i najkrótsze życie notuje się w części stanów południowych, w Appalachach i na obszarach wiejskich.
Według Woolfa sytuację da się naprawić.
– Wiemy, jak rozwiązać ten problem. Inne kraje, które od dziesięcioleci wypadają lepiej niż Stany Zjednoczone, pokazały, że lepsze wyniki zdrowotne są możliwe – powiedział. Jego zdaniem problemem nie jest brak rozwiązań, lecz zbyt małe poparcie polityczne dla ich wprowadzania.
Obejrzyj także: