Reklama
REKLAMA
Reklama

Jedli obiad, gdy padły strzały. Bohaterscy chirurdzy natychmiast ruszyli na pomoc

Michał Pędziwiatr, Mateusz Wierdak
Chirurdzy prof. Michał Pędziwiatr (L) i dr Mateusz Wierdak (P) rozmawiają z mediami przed siedzibą Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. (fot. Art Service / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak jedli obiad w centrum Krakowa, gdzie doszło do strzelaniny. Chirurdzy ruszyli na miejsce i zaopatrzyli rannych policjantów. Jeden z funkcjonariuszy trafił później na stół operacyjny prof. Pędziwiatra. Lekarze podczas briefingu prasowego opowiedzieli o dramatycznych wydarzeniach z soboty.

  • Dwaj krakowscy chirurdzy jedli obiad w restauracji w okolicy skrzyżowania ul. Stradomskiej i Dietla, gdy doszło do ataku. Po ustaniu strzałów poszli pomagać poszkodowanym.
  • Według prof. Pędziwiatra dr Wierdak uciskał krwawiącą ranę policjanta i zaopatrywał ranę klatki piersiowej, co mogło uratować funkcjonariuszowi życie.
  • Prof. Pędziwiatr operował później jednego z rannych w Szpitalu Uniwersyteckim, a lekarze podkreślają, że zrobili tylko to, co do nich należało.

Czytaj także: Kraków uczci pamięć ofiar zamachu. „Pokażmy solidarność” [RELACJA]

W sobotę 7 listopada na Rynku Głównym w Krakowie padły strzały. Zamachowiec następnie ruszył autem, został ujęty na skrzyżowaniu ul. Stradomskiej i Dietla.

W pobliskiej restauracji obiad jedli wtedy dwaj krakowscy chirurdzy: prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak. Gdy napastnik został zatrzymany, ruszyli na pomoc poszkodowanym.

REKLAMA
Reklama

– Usłyszeliśmy strzały, mój syn zwrócił uwagę, że strzelają do siebie ludzie i upadają na ziemię. Strzały dość szybko ustały, to był ten moment, kiedy podjęliśmy decyzję, by udać się na miejsce strzelaniny, bo jak są strzały, to prawdopodobnie są też ofiary – relacjonował prof. Pędziwiatr.

Pomocy potrzebowali ranni policjanci, w tym starsi posterunkowi Jakub Kulik i Artur Morański. Funkcjonariusze podjęli interwencję, by powstrzymać sprawcę przed dalszym strzelaniem do przypadkowych osób.

Czytaj także: Polska zmierzyła się z koszmarem znanym z Ameryki. Czy jesteśmy na niego gotowi?

„To jest bohater“. Lekarz o postawie dzielnego chirurga

Prof. Pędziwiatr nie ma wątpliwości, że kluczowa była postawa jego kolegi.

– Gdyby Mateusz Wierdak nie zaopatrzył poszkodowanego policjanta, który obezwładnił napastnika, gdyby nie uciskał mu krwawiącej rany i nie upchał gazików do klatki piersiowej, to ten chory nie doczekałby przyjazdu karetki (...). To jest bohater – ocenił.

Dr Wierdak odpowiadał skromnie.

– Każdy lekarz, którego znam i który znalazłby się w tej sytuacji, by się tak zachował – zaznaczył. Dodał też:

– Nie byliśmy od tego, by ścigać przestępców, tylko żeby udzielać pomocy. Zrobiliśmy to, co umieliśmy.

Prof. Pędziwiatr ujął to krótko:

– Lekarzem się jest, a nie bywa. Niezależnie od czasu pracy.

Pomoc na ulicy nie była końcem zaangażowania prof. Pędziwiatra. Jak ustalił „Fakt”, operował on później jednego z rannych policjantów w Szpitalu Uniwersyteckim. Profesor kieruje II Katedrą Chirurgii UJ oraz Oddziałem Klinicznym Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Stanów Nagłych.

REKLAMA
Reklama

Obaj policjanci przeszli niezbędne operacje. Policja apelowała o oddawanie krwi grupy AB Rh+ dla Jakuba Kulika, który odniósł ciężkie obrażenia.

Zamach na Rynku Głównym w Krakowie. Sześć osób nie żyje

W sobotę po południu zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na krakowski rynek i zaczął strzelać do przebywających tam ludzi. W wyniku wymiany ognia z policją napastnik został ranny i zatrzymany.

Tamtejsza akcja funkcjonariuszy zakończyła się więc zatrzymaniem sprawcy, ale dwóch policjantów odniosło w niej poważne obrażenia. Stan, w jakim trafili do szpitala, wymagał pozostawania w śpiączce.

W wyniku ataku zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych. Stan 14 z nich jest stabilny, jedna osoba jest w stanie ciężkim, a sprawca w stanie krytycznym.

W akcji służb wzięło udział 1146 policjantów z Małopolski i spoza garnizonu małopolskiego oraz 24 zastępy Państwowej Straży Pożarnej, w działaniach uczestniczyło 62 strażaków ratowników

W mieszkaniu napastnika odkryto w sobotę wieczorem kolejne trzy ciała – jego rodziców oraz siostry.

Obejrzyj także:

REKLAMA
Reklama