Nie 10 czy 11 tys., a siedem. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki w rozmowie z Zero.pl ujawnia, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce spadła poniżej dotychczasowej normy. Docelowo ma być ich jednak więcej niż kiedykolwiek.

- Rozbieżności w podawanych liczbach amerykańskich żołnierzy wynikają z rotacyjnego charakteru części kontyngentu oraz opóźnień w przyjeździe jednego z komponentów.
- Ostateczna decyzja o docelowym kształcie sił USA w Polsce leży w gestii amerykańskiego Departamentu Wojny i dowództwa NATO w Europie.
- Według szefa BBN administracja USA zamierza utrzymać liczebność powyżej progu 10 tys. żołnierzy, zgodnie z wcześniejszą deklaracją prezydenta Trumpa.
Wokół liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce od tygodni krąży wiele sprzecznych informacji – padały liczby zarówno 10, jak i 11 tys. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki w rozmowie z Zero.pl wyjaśnia, jak faktycznie wygląda dziś stan liczebny amerykańskiego kontyngentu i ile żołnierzy ma w Polsce docelowo pozostać.
Ilu żołnierzy USA jest teraz w Polsce?
Zapytany o dokładne dane, szef BBN wskazał, że obecna liczba jest niższa niż zwykle.
– Na dziś liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce wynosi ok. 7 tys. i jest niższa niż dotychczasowa średnioroczna wynosząca ok. 10-11 tys. żołnierzy w zależności od specyfiki amerykańskiej jednostki wydzielającej siły w ramach rotacji do Polski – powiedział Grodecki.
Jak wyjaśnił, na całościowy obraz kontyngentu składają się dwa różne elementy.
– Trzeba jednak pamiętać, że część kontyngentu amerykańskiego w Polsce ma charakter stały – jak choćby w Redzikowie – a część jest rotacyjna, czyli żołnierze z różnych jednostek, w różnych terminach wyjeżdżają i przyjeżdżają. Dlatego mówimy przeważnie o liczbie ok. 10-11 tys. – zaznaczył szef BBN.
Ujawnili, co Polska przekazała Ukrainie. Poseł z komisji obrony: Teraz kolej na MSWiA
Grodecki wskazał również, że wahania w liczbie żołnierzy wynikają ze specyfiki samego procesu rotacji.
– W trakcie trwania rotacji żołnierzy dochodzi do odstępstw od średniorocznego stanu ilościowego, gdy żołnierze przyjeżdżają i przez pewien czas realizują zadania z żołnierzami, którzy planowani są do wyjazdu z Polski, ale jeszcze pozostają w Polsce lub gdy rotowani żołnierzy wyjeżdżają a nowi nie są jeszcze na miejscu w garnizonach – wyjaśnił.
Komponent z Teksasu nie dojedzie
Szef BBN doprecyzował też losy jednego z planowanych elementów rotacji.
– Część planowanego komponentu – z Teksasu – faktycznie do nas nie dojedzie w tej rotacji – przyznał Grodecki. Jak dodał, brakujący komponent ma zostać zastąpiony jednym z wariantów zaproponowanych przez dowództwo NATO w Europie.
– Ten brakujący komponent ma zostać zastąpiony jednym z kilku wariantów zaproponowanych przez dowódcę sił NATO w Europie generała Alexusa Grynkewicha. Wybór konkretnego wariantu należy już do sekretarza wojny USA, Pete'a Hegsetha – powiedział szef BBN.
Zapytany, czy oznacza to, że ostateczna decyzja wciąż jest otwarta, Grodecki potwierdził.
– Nie wiadomo jeszcze, kiedy te siły przyjadą w pełnym ukompletowaniu, czy będą rotowane jako jednorodne pododdziały, czy raczej – co jest bardziej prawdopodobne w mojej ocenie – będą to pododdziały mieszane z różnych jednostek, przyjeżdżające w różnych terminach. Mówimy o docelowo pięciu tys. żołnierzy w ramach tego uzupełnienia. Powinno to być docelowo więcej niż 10 tys., ale na pewno nie 15 – raczej ok. 12 tys. żołnierzy amerykańskich – ocenił.
Szef BBN wskazał również na dolną granicę, poniżej której – jego zdaniem – liczba żołnierzy nie powinna spaść. Zapytany, czy kontyngent może zmniejszyć się poniżej 10 tys., odpowiedział jednoznacznie: „Z rachunku wynika, że nie powinno być mniej niż 10 tys., ponieważ Amerykanie mają wypełnić deklarację, o której mówił prezydent Trump – liczba żołnierzy powinna przekraczać 10 tys. Tak to na dzisiaj wygląda”.
Kosiniak-Kamysz o rotacji wojsk USA
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w poniedziałek, że do Polski wraca rotacja wojsk amerykańskich, która zostanie w pełni przywrócona w ciągu najbliższych tygodni. Informację tę przekazali mu zastępca ambasadora USA w Polsce Stephanie Holmes oraz amerykański attaché wojskowy. Szef MON podziękował stronie amerykańskiej, określając decyzję jako „niezwykle pozytywny sygnał” i podkreślając, że wznowienie rotacji wpisuje się w rozwój współpracy polsko-amerykańskiej w dziedzinie bezpieczeństwa i przemysłu obronnego.
Sprawa dotyczy rotacji wstrzymanej kilka tygodni wcześniej. W połowie czerwca szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział przegląd obecności sił zbrojnych i baz USA w Europie, mający potrwać do sześciu miesięcy, wiążąc go z koncepcją tzw. NATO 3.0, zakładającą przejęcie przez Europę głównej odpowiedzialności za własną obronę konwencjonalną.
Wcześniej, 1 maja, Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec, a w tym samym miesiącu Hegseth anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski – w ramach szerszej redukcji sił USA w Europie. Kilka dni później prezydent Donald Trump zadeklarował jednak – powołując się na rozmowy z prezydentem Karolem Nawrockim – wysłanie do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy.
Tematem rozmów między Warszawą a Waszyngtonem pozostaje również kwestia zmiany charakteru amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce z rotacyjnej na stałą. Jak relacjonował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, podczas ok. godzinnej rozmowy sekretarz stanu USA Marco Rubio zadeklarował, że jest „absolutnie zwolennikiem” takiej zmiany.
Przydacz zaznaczył przy tym, że Rubio podtrzymał zapowiedź prezydenta Trumpa dot. dodatkowych 5 tys. żołnierzy, wskazując jednak, że chodzi prawdopodobnie o liczbę zastępującą wstrzymaną wcześniej rotacyjną brygadę pancerną (4 tys. żołnierzy), a nie o dodatek do niej.
Obecnie w Polsce zdecydowana większość amerykańskich żołnierzy przebywa w formule rotacyjnej. Kluczowe elementy ich rozmieszczenia to stałe Wysunięte Dowództwo V Korpusu Sił Lądowych USA w Camp Kościuszko w Poznaniu oraz Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych, również stacjonujący w Poznaniu i zapewniający wsparcie administracyjne i logistyczne.
