Reklama
Reklama
Reklama

Ujawnili, co Polska przekazała Ukrainie. Poseł z komisji obrony: Teraz kolej na MSWiA

TYLKO NA

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnił szczegóły donacji sprzętu wojskowego dla Ukrainy warte ok. 16,5 mld zł. Poseł PiS Bartosz Kownacki mówi o „potrójnej kompromitacji" i ryzyku dla bezpieczeństwa, poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski żąda podobnej jawności od MSWiA, a posłanka Polski 2050 Wioleta Tomczak broni decyzji szefa MON.

Face,Painted,,Soul,Steeled,,Steel,In,His,Hands,,Fire,In
Ukraiński żołnierz. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnił, że od początku pełnoskalowej wojny Polska przekazała Ukrainie sprzęt wojskowy o wartości ponad 16,5 mld zł, podkreślając, że decyzje o donacjach były poprzedzane analizami wojskowymi.
  • Politycy opozycji, w tym Bartosz Kownacki z PiS i Andrzej Zapałowski z Konfederacji, skrytykowali zarówno ujawnienie szczegółowych danych, jak i przekazanie nowoczesnych pocisków Patriot, wskazując na możliwe zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa oraz domagając się ujawnienia pomocy przekazanej przez MSWiA.
  • Z kolei posłanka Polski 2050 Wioleta Tomczak oceniła, że publikacja informacji zwiększa przejrzystość działań państwa i pomaga przeciwdziałać dezinformacji, nie osłabiając bezpieczeństwa Polski.

Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnił dane dotyczące pomocy wojskowej przekazanej Ukrainie od początku rosyjskiej pełnoskalowej inwazji. Jak podał, największe donacje – szacowane na ok. 15 mld zł – zrealizowano w latach 2022–2023, a więc w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy.

Szef MON zaprzeczył jednocześnie twierdzeniom, jakoby przekazywany sprzęt był wyłącznie nieużywanym wyposażeniem poradzieckim. Jak zaznaczył, nawet starsze czołgi T-72 i PT-91 wciąż pełnią funkcje szkoleniowe w Wojsku Polskim. Podkreślił też, że decyzje o donacjach są każdorazowo poprzedzane analizą Sztabu Generalnego.

Reklama
Reklama

Wśród przekazanego sprzętu minister wymienił m.in. czołgi T-72, PT-91 i Leopard 2A4, transportery Rosomak, wyrzutnie artyleryjskie KRAB, samoloty MiG-29, śmigłowce Mi-24, a od 2024 r. – także pociski PAC-3 do systemu Patriot i bezpilotowy system Scan Eagle. Koszt donacji od 2024 r. do dziś wyniósł, według MON, 1,55 mld zł.

Kownacki: Potrójna kompromitacja

Do sprawy w rozmowie z Zero.pl odniósł się poseł PiS Bartosz Kownacki, członek sejmowej komisji obrony i były wiceminister obrony w rządzie PiS. Jego zdaniem cała sytuacja stanowi „potrójną kompromitację” rządu.

– To pokazuje, że my (rząd PiS – przyp. red.) pomagaliśmy Ukrainie, bo cała ta narracja o rosyjskich onucach jakoś dziwnie się nie składa – ocenił Kownacki, nawiązując do wcześniejszych zarzutów strony rządowej wobec poprzedniej ekipy.

Reklama
Reklama

Poseł PiS przekonywał, że przekazywany za jego rządów sprzęt był technologicznie przestarzały. – To był sprzęt, którego resurs już się kończył. Mówię o czołgach T-72 i PT-91 – to był sprzęt z poprzedniej epoki. W perspektywie kilku lat i tak nie opłacałoby się go modernizować, podobnie jak MiG-i, które przekazaliśmy, były stare, a w zamian kupiliśmy F-35. W ten sposób wymienialiśmy stary sprzęt na nowy, zachodni, nowej generacji – zamiast starego, który przekazywaliśmy Ukrainie – kupując sobie w ten sposób czas do ewentualnej wojny z Rosją – powiedział.

Nasz rozmówca skrytykował rząd za przekazanie Ukrainie pocisków rakietowych PAC-3 do systemu Patriot.

– Wiem, jak trudno było pozyskać te pociski, jak są drogie i kluczowe w przypadku konfliktu; przekazywanie ich za darmo to jakiś kuriozum. Wolałbym już, żeby nasi żołnierze strzelali z tych pocisków sami, przynajmniej by się szkolili. To nie są pociski niskokosztowe, to jedne z najdroższych. To zupełnie inna sytuacja niż oddanie starego sprzętu – to tak, jakbyśmy oddali Ukrainie Abramsy – podkreśla.

Kownacki ocenił również, że samo ujawnienie danych o donacjach może być groźne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Powołując się na opinię gen. Stanisława Koziejа, poseł PiS zwrócił uwagę, że jawność takich informacji pozwoli Rosji ocenić skuteczność własnej agentury w Polsce.

Reklama
Reklama

Zapałowski: Niech ujawni też MSW

Podobne wątpliwości, choć z innym rozłożeniem akcentów, przedstawił poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski, członek sejmowej komisji obrony. Jak stwierdził, obecny spór o ujawnienie donacji to w istocie „przerzucanie się odpowiedzialnością” między obozami politycznymi.

Poseł Konfederacji zwrócił też uwagę, że duża część informacji o donacjach i tak trafiała już wcześniej do opinii publicznej – częściowo za sprawą oświadczeń strony ukraińskiej. Jak zaznaczył, w niektórych przypadkach dane ujawniane przez ukraińskich urzędników różniły się od tych podawanych przez Polskę, np. w przypadku liczby przekazanych haubic Krab.

– Większość tego sprzętu i tak była już ujawniona wcześniej – to była tylko fikcja, że teraz się to dopiero ujawnia, bo ukraińscy ministrowie sami to ujawniali. Jak nasi mówili, że przekazali 27 czy 29 krabów, to okazywało się, że minister ukraiński mówił o prawie 70 przekazanych krabach – stwierdził.

Najwięcej uwagi Zapałowski poświęcił jednak resortowi spraw wewnętrznych. Jak twierdzi, MSWiA przekazało Ukrainie miliony sztuk amunicji oraz tysiące karabinów, jednak – w przeciwieństwie do MON – nie opublikowało dotąd żadnego pełnego zestawienia tej pomocy.

Reklama
Reklama

– Niech ujawni też minister spraw wewnętrznych, co przekazał. Bo MSWiA przekazało miliony sztuk amunicji, tysiące kałasznikowów, mnóstwo sprzętu – i to jakoś wszystkim umyka. Ja przynajmniej część tego, co przekazano, znam, bo MSW co prawda tego nie publikowało, ale nie nałożyło na to żadnej klauzuli, więc informacja do mnie dotarła – wskazał poseł.

Tomczak: To słuszny kierunek

Odmienne stanowisko zaprezentowała posłanka Polski 2050 Wioleta Tomczak, członkini sejmowej komisji obrony. Jak podkreśliła, ufa kompetencjom wicepremiera Kosiniaka-Kamysza jako szefa MON.

– Oceniam tę decyzję jako związaną z przekonaniem, że lepiej jest pokazać prawdę – nawet jeśli będzie ona niekorzystna dla naszych poprzedników – niż pozwalać, by grali bezpieczeństwem Polek i Polaków – powiedziała posłanka.

Reklama
Reklama

Tomczak odniosła się również do ocen byłego szefa Agencji Wywiadu, płk. Grzegorza Małeckiego, według którego jawność danych o donacjach ułatwia pracę obcym służbom specjalnym. Zdaniem posłanki kluczowe znaczenie ma nie historia przekazanego sprzętu, lecz obecny poziom modernizacji polskiej armii.

– Ujawnienie, że stare, nieużywane maszyny zostały przekazane Ukrainie, moim zdaniem nie osłabia naszego bezpieczeństwa – może natomiast pomóc rozwiać dezinformację, która już zaczyna się pojawiać – oceniła.

Reklama
Reklama