Bezrobocie w lutym znów wzrosło, a liczba osób, które „wypisały się” z pośredniaka, wyraźnie spadła rok do roku. Ministerstwo pracy przyznaje, że to efekt zmniejszenia funduszy na aktywizację osób szukających pracy. Resort w stanowisku dla Zero.pl wskazuje, że nie miał pola manewru – ograniczenia zalecił minister finansów. – Ale działamy – zapewnia nas Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

- Bezrobocie w lutym wzrosło. Uwagę w danych przykuwa też spadek liczby wyrejestrowanych bezrobotnych.
- Resort pracy przyznaje, że w tym roku ma mniej środków na szkolenia osób szukających pracy. Portal Zero.pl skontaktował się w tej sprawie z szefową MRPiPS, Agnieszką Dziemianowicz-Bąk.
- Minister zapewnia, że jej resort działa. Ale prawda o polskim rynku pracy i tak jest słodko-gorzka.
Według szacunków resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, w lutym 2026 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 6,1 proc., wobec 6,0 proc. w styczniu.
Stopa bezrobocia jest w trendzie wzrostowym od czerwca ub.r. W porównaniu z majem 2025 r. jest dziś wyższa o 1,1 pkt. proc., co widać na wykresie – żółty punkt oznacza, że dane za luty to wstępny szacunek MRPiPS (GUS poda ostateczne dane pod koniec marca).
„Liczba bezrobotnych wzrosła o 22 tys. miesiąc do miesiąca. To najsłabszy luty od 2013 roku” – zauważają w komentarzu na platformie X ekonomiści Pekao.
Niepokojące sygnały z rynku pracy
Dokładne dane podane przez resort pracy przedstawiają się następująco: w końcu lutego zarejestrowanych w urzędach pracy było 956,2 tys. bezrobotnych. To wzrost o 22,1 tys. osób (o 2,4 proc.) wobec stycznia, a zarazem wzrost o 109,6 tys. osób (o 12,9 proc.) w porównaniu z końcem lutego 2025 r.
Polska z najniższym bezrobociem w UE. Minister się cieszy, jest jeden haczyk
Pewnym „pocieszeniem” może być fakt, że liczba bezrobotnych, którzy zarejestrowali się w urzędach w lutym (100,8 tys.), spadła w porównaniu ze styczniem o 17,7 tys., a w zestawieniu z lutym 2025 r. była niższa o 3,5 tys.
Niepokoi jednak, że w ujęciu rok do roku zmalała liczba wyrejestrowanych bezrobotnych. W lutym 2026 r. z rejestrów wykreślono 77,9 tys. osób – o 17,5 tys. mniej niż w analogicznym miesiącu 2025 r. Ten spadek jest na tyle duży, że odniosło się do niego samo MRPiPS. W komunikacie wyjaśnia, że to głównie efekt ograniczenia środków z Funduszu Pracy na działania aktywizacyjne.
„Szacujemy, że w lutym 2026 ok. 5,2 tys. osób bezrobotnych rozpoczęło programy aktywizacyjne, czyli prawie cztery razy mniej niż w lutym 2025, kiedy aktywizację rozpoczęło 19,6 tys. osób” – pisze MRPiPS.
Fundusz Pracy, którym dysponuje Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ma przeciwdziałać spadkom zatrudnienia. To z niego finansowane są szkolenia dla bezrobotnych (pieniądze w funduszu biorą się m.in. z obowiązkowych składek opłacanych przez pracodawców; trafiają do niego również środki europejskie).
Rząd obciął fundusze, mamy komentarz ministry
Pracownicy i pracodawcy zrzeszeni w Radzie Dialogu Społecznego (RDS) na początku tego roku przyjęli uchwałę, w której wyrazili „głębokie obawy” co do planu finansowego Funduszu Pracy na 2026 r. Wskazali, że w tegorocznej ustawie budżetowej na finansowanie aktywizacji bezrobotnych zaplanowano niecałe 2,148 mld zł wobec 3,652 mld zł rok wcześniej. „Oznacza to redukcję przekraczającą 1,5 mld zł, czyli spadek o ponad 40 proc.” – podkreślili.
Zapytaliśmy ministrę Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, czy planowane jest zwiększenie tych funduszy.
– To się już dzieje, około 174 mln zł kierowanych jest do urzędów pracy ze środków z rezerwy Funduszu Pracy – powiedziała w rozmowie z Zero.pl szefowa MRPiPS.
Ministra odesłała nas do wydziału prasowego swojego resortu po szczegóły. Ten przekazał nam, że to minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański, wyznaczył limit wydatków Funduszu Pracy, który trzeba było uwzględnić w planie finansowym na 2026 r. To dlatego pieniędzy na aktywizację bezrobotnych jest mniej.
Dowiadujemy się też, że resort na przełomie roku rozdzielił między urzędy pracy ok. 1,7 mld zł, w tym ok. 1,1 mld zł na realizację projektów w ramach unijnego funduszu EFS+ (wspiera on zatrudnienie w państwach członkowskich).
Resort odniósł się do wspomnianego przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk dodatkowego wsparcia. Nabór z rezerwy Funduszu Pracy na finansowanie działań aktywizacyjnych ruszył w lutym. „Po przeprowadzeniu oceny wszystkich złożonych wniosków ustalono ostateczną kwotę wsparcia w wysokości 173,5 mln zł. Oznacza to, że każdy urząd pracy, który spełniał warunki udziału w naborze i złożył wniosek, otrzyma środki z rezerwy Funduszu Pracy”.
MRPiPS zapewnia nas, że prowadzone są rozmowy z Andrzejem Domańskim w sprawie możliwości podniesienia limitów FP w 2026 r.
Rząd wciąż chce listy zawodów chronionych przed AI. Zanim powstanie, zostaną zastąpione
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z Zero.pl stwierdziła też, że na dane o bezrobociu wpływa nowa ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Faktycznie, „ułatwiła” ona uzyskanie statusu bezrobotnego. Nie trzeba już jechać w tym celu do urzędu pracy w miejscu zameldowania, można też zarejestrować się online. Dodatkowo aby utrzymać status osoby bezrobotnej, trzeba kontaktować się z urzędem co najmniej raz na 90 dni (wcześniej 30 dni).
„Obraz rynku pracy jest słodko-gorzki”
Co na to ekspert? – My tego efektu już nie widzimy – mówi w rozmowie z Zero.pl Piotr Bartkiewicz, starszy ekonomista Banku Pekao. – Oczywiście, dzięki wejściu w życie tej ustawy (w czerwcu 2025 r. – red.) pojawili się „dodatkowi” bezrobotni, ponieważ w urzędach pracy mogły zarejestrować się osoby nie mające do tego prawa. Jednocześnie dłużej można było być bezrobotnym, więc ludzie wolniej się wyrejestrowywali. Ten dodatkowy napływ i wolniejszy odpływ sprawił, że bezrobotnych w statystykach było więcej. Ale od jakichś 3-4 miesięcy odczyty stopy bezrobocia są zgodne z wzorcami sezonowymi – zauważa.
O wzroście bezrobocia w lutym nasz rozmówca mówi: – Hipoteza jest taka, że przynajmniej częściowo odpowiadają za niego bezrobotni, którzy nie zostali zaktywizowani, nie podjęli szkolenia i nie znaleźli pracy. Ale pamiętajmy też, że początek roku upłynął pod znakiem mroźnej zimy, przez co start niektórych prac sezonowych, np. w budownictwie, mógł się opóźnić.
– Obraz rynku pracy jest słodko-gorzki – dodaje Piotr Bartkiewicz. – Zmiany w ustawie spowodowały dużo szumu w danych, ale nie może to przysłonić nam tego, że sytuacja się pogorszyła w ostatnich latach, choć nie jakoś dramatycznie. Jednak faktem jest, że mieliśmy 2 lata niskiego wzrostu gospodarczego (2023-2024), w sektorze przedsiębiorstw były likwidacje kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy na rok, pewne branże radzą sobie gorzej, do tego jest medialny temat AI, która automatyzuje centra usług wspólnych. Subiektywnie i obiektywnie trochę się popsuło w porównaniu z okresem boomu po pandemii w 2021 r. czy w latach 2018-2019. Zmierzamy w kierunku rynku pracodawcy – podsumowuje.
Na takim rynku to nie pracownik, a pracodawca dyktuje warunki. Pozycja negocjacyjna pracownika, np. w kwestiach dotyczących płacy, jest słabsza.
