„Dziś Eurostat pokazał, że styczniowa stopa bezrobocia w Polsce to 3,1 proc. – najniżej w całej UE” – napisał w serwisie X minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Powody do zadowolenia niewątpliwie są, jeśli porównujemy się do innych przy zastosowaniu metodologii unijnej. Warto jednak zauważyć, że GUS zupełnie inaczej liczy stopę bezrobocia – i w tych danych widać tendencję wzrostową.

- Eurostat podał, że stopa bezrobocia w Polsce w styczniu wyniosła 3,1 proc. To najniższy wynik w całej UE. Taki sam poziom odnotowała także Bułgaria.
- Dane Eurostatu, które zdążył już z zadowoleniem skomentować szef MF Andrzej Domański, różnią się od statystyk krajowych. Według GUS stopa bezrobocia w styczniu wyniosła 6 proc. wobec 5,7 proc. w grudniu.
- Różnice wynikają głównie z metodologii. Na statystyki bezrobocia w Polsce ma też wpływ niedawna nowela kluczowej dla rynku pracy ustawy.
„Opozycja straszy, a tymczasem twarde dane są jasne: dziś Eurostat pokazał, że styczniowa stopa bezrobocia w Polsce to 3,1 proc. – najniżej w całej UE” – tak publikację unijnego urzędu statystycznego skomentował w serwisie X minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
„Na koniec 2025 r. w Polsce pracowało 17,35 mln osób, to o niemal 100 tys. więcej niż rok wcześniej. Tak polityczna propaganda PiS-u przegrywa z faktami” – dodał.
Polska z najniższym bezrobociem w UE
Według Eurostatu stopa bezrobocia w Polsce, po dostosowaniu sezonowym, wyniosła w styczniu w Polsce 3,1 proc. wobec 3,2 proc. w grudniu. Jest to najniższy wynik w UE. Pierwszym miejscem podzieliliśmy się z Bułgarią, która również zanotowała 3,1-proc. stopę bezrobocia w styczniu.
Na drugim miejscu podium uplasowały się Czechy ze stopą bezrobocia na poziomie 3,2 proc., a na trzecim Malta (3,4 proc.).
Eurostat podał także, że w styczniu 2026 r. stopa bezrobocia w strefie euro, po dostosowaniu sezonowym, wyniosła 6,1 proc., o 0,1 pkt. proc. mniej w porównaniu z grudniem 2025 r. (a zarazem o 0,2 pkt. proc. mniej w zestawieniu z odczytem za styczeń 2025 r.).
Stopy procentowe w Polsce w dół. Mamy wyliczenia, o ile spadnie rata kredytu
W całej UE styczniowa stopa bezrobocia ukształtowała się na poziomie 5,8 proc. wobec 5,9 proc. w grudniu (i wobec 6,0 proc. rok wcześniej).
W Polsce w dyskursie publicznym częściej komentuje się stopę bezrobocia mierzoną przez Główny Urząd Statystyczny (GUS). Jeśli chodzi o styczeń, to GUS podał, że wyniosła ona 6 proc. (jeszcze na koniec grudnia było to 5,7 proc.).
Bezrobocie mierzone przez GUS rośnie od czerwca
Dane GUS pokazują, że bezrobocie w Polsce jest w trendzie wzrostowym. Zaczęło się w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy stopa bezrobocia wzrosła o 0,2 pkt. proc. wobec maja, osiągając poziom 5,2 proc. Identyczny wzrost miał miejsce w lipcu – stopa bezrobocia w efekcie wyniosła 5,4 proc.
W kolejnych dwóch miesiącach dynamika wzrostu była nieco mniejsza (0,1 pkt. proc.) – w efekcie poziom stopy bezrobocia na koniec września wyniósł 5,6 proc. W październiku i listopadzie nie odnotowano zmian w poziomie stopy bezrobocia, za to w grudniu znów nastąpił wzrost o 0,1 pkt. proc. – do 5,7 proc. Tak dochodzimy do wspomnianej wyżej 6-procentowej stopy bezrobocia rejestrowanego w styczniu.
Skąd te różnice? Eurostat prezentuje miesięczne statystyki bezrobocia w krajach UE, wyliczając tzw. zharmonizowaną stopę bezrobocia w oparciu o metodologię Międzynarodowej Organizacji Pracy. Korzysta przy tym z unijnego badania Labour Force Survey/LFS. Jego polskim odpowiednikiem jest BAEL – Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności. Jednak GUS realizuje je u nas w cyklu kwartalnym. Eurostat szacuje w tej sytuacji dane dla Polski w oparciu o kwartalne wyniki badania siły roboczej (LFS/BAEL) oraz miesięczne dane z bezrobocia rejestrowanego, wyrównywane sezonowo i prognozowane na kolejne okresy.
Co wpływa na dane o bezrobociu?
Trend wzrostowy na bezrobociu liczonym według metodologii GUS może wyglądać niepokojąco. Warto jednak mieć na uwadze to, że w czerwcu 2025 r. (a wtedy właśnie stopa bezrobocia zaczęła rosnąć) w życie weszła nowa ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Jej wpływ na statystyki konsekwentnie podkreśla Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Najważniejszy skutek wspomnianej reformy jest taki, że „łatwiej” jest obecnie znaleźć się w gronie osób bezrobotnych i „łatwiej” jest tam pozostać na dłużej. To dlatego, że proces rejestracji w urzędzie pracy jest od czerwca mniej uciążliwy: wystarczy udać się do urzędu właściwego dla miejsca zamieszkania – a nie zameldowania, jak to było wcześniej (to np. wyklucza konieczność podróży do urzędu pracy w innej miejscowości).
Złoto i srebro w odwrocie. „Gotówka jest królową”
Nowa ustawa zniosła także obowiązek odbywania regularnych wizyt w urzędzie pracy. Aby zachować status bezrobotnego, wystarczy skontaktować się z urzędem raz na 90 dni. Obecnie wizyta osobista nie jest już jedyną opcją – można to załatwić również telefonicznie lub przez internet. To spora zmiana w porównaniu do poprzednich przepisów, które wymagały osobistego stawiennictwa co miesiąc.

