Od połowy lipca do połowy września Bieszczady zamieniają się w jedno z najlepszych miejsc w Europie do obserwacji nieba. Bez teleskopu można zobaczyć Drogę Mleczną, światło zodiakalne i rój Perseidów – nawet 150 meteorów w ciągu jednej nocy.

- Najlepszy czas na obserwacje to połowa lipca–połowa września, a szczytem sezonu jest ok. 12 sierpnia, gdy aktywny jest rój Perseidów.
- Park Gwiezdnego Nieba Bieszczady chroni ponad 113 tys. hektarów przed zanieczyszczeniem światłem – to jeden z największych takich obszarów w Europie.
- Do podziwiania Drogi Mlecznej, meteorów i światła zodiakalnego nie potrzeba sprzętu – wystarczy ciemne miejsce i spojrzenie w niebo.
Po zachodzie słońca Bieszczady pokazują twarz, której nie widać w dzień. W miejscach oddalonych od sztucznego światła nad górami wyraźnie rysuje się Droga Mleczna, a niebo regularnie przecinają meteory. Jak podkreśla Pavol Ďuriš, pomysłodawca Parku Gwiezdnego Nieba Bieszczady, by podziwiać takie widowiska, nie trzeba żadnych przygotowań ani specjalistycznego sprzętu.
– Kiedy zachodzi słońce, rozpoczyna się prawdziwa magia. Bieszczady są najbardziej rozgwieżdżonym miejscem w Polsce. Latem nie tylko widać gwiazdy, ale i spadające meteory – mówi Ďuriš.
Noc Perseidów. Najlepsze miejsca widokowe
Najbardziej widowiskowym zjawiskiem lata są Perseidy, których maksimum przypada około 12 sierpnia. W sprzyjających warunkach można wtedy zobaczyć nawet około 150 meteorów w ciągu jednej nocy. Jak radzi pomysłodawca parku, warto wtedy wyjść nawet bez teleskopu, położyć się pod gwiazdami i po prostu liczyć spadające gwiazdy.
Za jedno z najlepszych miejsc do obserwacji wskazuje Dolinę Górnego Sanu, gdzie jest wiele punktów umożliwiających swobodne podziwianie nieba. Dodaje jednak, że o tym, ile faktycznie uda się zobaczyć, decyduje pogoda – a szansa na pogodną noc jest największa właśnie od połowy lipca do połowy września.
Droga Mleczna. Coraz rzadszy widok
Wyjątkowość bieszczadzkiego nieba wynika z niewielkiego zanieczyszczenia sztucznym światłem. Dzięki temu można tam wciąż obserwować zjawiska, które w wielu miejscach Europy praktycznie zanikły. Coraz więcej osób po raz pierwszy widzi Drogę Mleczną dopiero w dorosłym wieku – dla wielu turystów z dużych miast to pierwszy kontakt z naprawdę rozgwieżdżonym niebem.
Mimo wieloletniego doświadczenia w organizowaniu pokazów, Ďuriš przyznaje, że wciąż są momenty, które robią na nim ogromne wrażenie. Jak mówi, na co dzień patrząc w niebo widzi mapę gwiazdozbiorów, ale gdy pod koniec wiosny i na początku lata pojawia się Droga Mleczna, „wewnętrznie ożywa". Drugim zjawiskiem, które szczególnie go zachwyca, jest światło zodiakalne – delikatna, przypominająca piramidę smuga światła widoczna po zachodzie lub przed wschodem Słońca, powstająca dzięki pyłowi odbijającemu blask Słońca. Jak zaznacza, to zjawisko jest na tyle subtelne, że wymaga naprawdę ciemnego nieba.
Park chroniący ciemność
Możliwość obserwowania takich zjawisk to efekt konsekwentnej ochrony nocnej ciemności. Służy temu Park Gwiezdnego Nieba Bieszczady, utworzony w 2013 r. jako wspólna inicjatywa instytucji naukowych, przyrodniczych i samorządowych. Jego celem jest ochrona nocnego środowiska przed nadmiernym sztucznym oświetleniem, popularyzacja wiedzy o zanieczyszczeniu światłem oraz rozwój turystyki astronomicznej.
Podziękowanie kierowcy to coś więcej niż grzeczność? Tak tłumaczy to psychologia
Park obejmuje ponad 113 tys. hektarów – tereny Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz parków krajobrazowych Doliny Sanu i Ciśniańsko-Wetlińskiego, co czyni go jednym z największych obszarów chroniących ciemne niebo w Europie. Choć nie obowiązują tam odrębne przepisy dotyczące oświetlenia, samorządy i instytucje zarządzające tymi terenami wdrażają rozwiązania ograniczające zanieczyszczenie światłem – m.in. odpowiednie oprawy oświetleniowe i wygaszanie latarni tam, gdzie nie są potrzebne.
