Reklama

Bilans ofiar protestów w Iranie rośnie. HRANA: co najmniej 7 tys. ofiar

Reklama

Liczba ofiar po fali protestów w Iranie wzrosła do co najmniej 7002, poinformowała w czwartek amerykańska agencja pozarządowa Human Rights Activists News Agency (HRANA). Organizacja, powołując się na sieć aktywistów w kraju, podkreśla, że bilans może być jeszcze wyższy. Władze w Teheranie wcześniej podawały znacznie niższą liczbę - 3117 zabitych według danych z 21 stycznia.

Archiwum zagraniczne East News 2026-01
W Teheranie znów mogą wybuchnąć napięcia. (fot. SalamPix/ABACA / East News)
  • Według HRANA liczba ofiar protestów w Iranie wzrosła do co najmniej 7002; władze wcześniej informowały o 3117 zabitych.
  • Reżim obawia się kolejnej fali demonstracji w związku z obchodami 40. dnia żałoby po zabitych.
  • W tle napięć trwają niepewne rozmowy USA-Iran o programie nuklearnym oraz rośnie obecność wojskowa USA w regionie.

Reklama

W przeszłości irański rząd był oskarżany o zaniżanie statystyk dotyczących ofiar zamieszek.

W kraju coraz bardziej izolowanym, niezależna i wiarygodna weryfikacja danych jest utrudniona. Władze irańskich ajatollahów bowiem ograniczają dostęp zarówno do internetu, jak i do międzynarodowych połączeń telefonicznych. Tymczasem w Teheranie znów mogą wzrosnąć napięcia. Rodziny zabitych przygotowują się do tradycyjnych obchodów 40. dnia żałoby. Dlatego irański reżim obawia się kolejnych, antyrządowych demonstracji.

Protesty w Iranie wybuchły pod koniec grudnia i początkowo były reakcją na pogarszające się warunki życia oraz kryzys gospodarczy. W krótkim czasie przerodziły się jednak w ogólnokrajowe demonstracje o wyraźnie politycznym charakterze. Kulminacja napięć przypadła na 8 i 9 stycznia, kiedy irańskie władze brutalnie stłumiły wystąpienia. Teheran obarczył odpowiedzialnością za wybuch zamieszek Stany Zjednoczone i Izrael, zarzucając im inspirowanie niepokojów.


Reklama

Wzrost liczby ofiar zbiega się w czasie ze wznowieniem rozmów między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Druga runda negocjacji o programie nuklearnym Teheranu pozostaje niepewna. Prezydent USA Donald Trump poinformował, że opowiada się za kontynuowaniem rozmów oraz zawarciem porozumienia. Jednocześnie przypomniał, że w przeszłości brak konsensusu skutkował bombardowaniami Iranu.


Reklama

„Nie osiągnięto żadnych ostatecznych ustaleń. Nalegałem, aby negocjacje z Iranem były kontynuowane i sprawdzane, czy uda się sfinalizować porozumienie” – napisał na profilu TruthSocial prezydent Stanów Zjednoczonych.

USA zwiększają obecność wojskową na Bliskim Wschodzie

Presje dyplomatyczne wzmocnione są groźbami militarnej interwencji. USA w ostatnich tygodniach zwiększyło obecność wojskową na Bliskim Wschodzie. W region skierowano lotniskowiec USS Abraham Lincoln, dodatkowe okręty oraz myśliwce. Ponadto amerykańskie siły zestrzeliły drona, który, według ich relacji, zbliżył się do lotniskowca. Udzieliły także wsparcia statkowi pod amerykańską banderą w Cieśninie Ormuz, gdy próbowały go zatrzymać jednostki irańskie.

Trump nie wykluczył wysłania w region Iranu drugiego lotniskowca.


Reklama

Równolegle trwają intensywne działania dyplomatyczne. W Katarze doszło do spotkania wysokiego irańskiego urzędnika ds. bezpieczeństwa Alego Laridżaniego z premierem i ministrem spraw zagranicznych szejkiem Mohammedem bin Abdulrahmanem Al Thanimm. Laridżani przyznał, że nie otrzymano od USA konkretnej propozycji, lecz doszło do „wymiany stanowisk negocjacyjnych”. Katar, współdzielący z Iranem ogromne złoża gazu w Zatoce Perskiej, pozostaje kluczowym graczem w regionie.


Reklama

Niepokój społeczności międzynarodowej budzi także sytuacja laureatki Pokojowej Nagrody Nobla z 2023 r. – Narges Mohammadi. Norweski Komitet Noblowski poinformował o „brutalnym aresztowaniu” i złym traktowaniu aktywistki. Według komitetu Mohammadi była bita, ma poważne problemy zdrowotne i na domiar nie otrzymuje odpowiedniej opieki medycznej. Niedawno skazano ją na kolejne ponad siedem lat więzienia.

Luc Ferry: Europa bezsilna wobec reżimu w Teheranie

W kontekście wydarzeń w Iranie pojawiają się również głosy krytyczne wobec biernej postawy Europy. Luc Ferry, filozof i były, francuski minister edukacji w latach 2002-2004, przekonuje na łamach Le Figaro, że Unia Europejska ogranicza się do działań symbolicznych – takich jak wpisanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej na listę organizacji terrorystycznych – podczas gdy Stany Zjednoczone stosują realną presję polityczną i militarną.

Ferry wskazuje, że europejska „bezsilność” prowadzi do postępującej obojętności opinii publicznej wobec tragedii irańskiego narodu, a zasada suwerenności państw nie może usprawiedliwiać braku reakcji na łamanie praw człowieka. Zdaniem filozofa bez realnej siły – politycznej, gospodarczej i militarnej – Europa nie będzie w stanie odegrać znaczącej roli ani w kwestii irańskiego programu nuklearnego, ani w obronie prześladowanych.


Reklama

Sytuacja w Iranie pozostaje napięta zarówno na poziomie wewnętrznym, jak i międzynarodowym. W najbliższych tygodniach kluczowe będą rozwój negocjacji dyplomatycznych i reakcja irańskich władz na społeczne napięcia, które, mimo brutalnych represji, wciąż nie wygasają.

 


Reklama