Londyn stał się dziś sceną dwóch, jednoczesnych dużych demonstracji politycznych, które doprowadziły do wzmożonych działań służb porządkowych. W centrum miasta odbywają się zarówno marsze środowisk protestujących przeciwko imigracji, jak i manifestacje propalestyńskie. W sumie w zabezpieczenie wydarzeń zaangażowano około 4 tysięcy funkcjonariuszy policji.

- W Londynie odbywają się jednocześnie dwie duże demonstracje polityczne – środowisk antyimigracyjnych oraz propalestyńskich.
- W zabezpieczenie wydarzeń, określanych jako jedna z największych operacji policyjnych ostatnich lat, zaangażowano ok. 4 tys. funkcjonariuszy.
- Służby wykorzystują drony, śmigłowce oraz systemy rozpoznawania twarzy, obawiając się możliwych starć i prowokacji w mieście.
Brytyjska policja określiła skalę działań jako jedną z największych operacji porządkowych w ostatnich latach. Funkcjonariusze zabezpieczają nie tylko demonstracje, ale także dodatkowe wydarzenia w mieście, w tym finał Pucharu Anglii na stadionie Wembley, gdzie pojawi się blisko 90 tysięcy kibiców.
W działaniach wykorzystywane są m.in. drony, śmigłowce, pojazdy opancerzone oraz, po raz pierwszy podczas demonstracji, systemy rozpoznawania twarzy działające w czasie rzeczywistym.
Historia pisana przez góry. Recenzja książki Janowskiego
Marsz Tommy’ego Robinsona i środowisk propalestyńskich
Jednym z głównych wydarzeń jest marsz organizowany przez działacza skrajnej prawicy Tommy’ego Robinsona, znanego z krytyki imigracji i islamu. Demonstracja pod hasłem „Unite the Kingdom” (Zjednoczmy Królestwo – red.) ma według organizatorów zgromadzić dziesiątki tysięcy osób.
Robinson apelował do uczestników o zachowanie spokoju, powstrzymanie się od przemocy i nieużywanie alkoholu. Jednocześnie brytyjskie władze podkreślają, że wydarzenie może przyciągnąć również środowiska uznawane za radykalne.
Równolegle w Londynie odbywa się marsz solidarności z Palestyńczykami, organizowany w związku z upamiętnieniem tzw. „Nakby” – wydarzeń związanych z wysiedleniem setek tysięcy Palestyńczyków w 1948 r.
Uczestnicy protestują również przeciwko działalności skrajnej prawicy oraz polityce wobec konfliktu na Bliskim Wschodzie. Policja wprowadziła ograniczenia dotyczące tras przemarszu, aby uniknąć bezpośrednich starć obu grup.
Robert Lewandowski odchodzi z Barcelony. Koniec wielkiej ery Polaka w Katalonii
Władze ostrzegają przed prowokacjami i przemocą
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych ostrzegł, że osoby dopuszczające się przemocy podczas demonstracji spotkają się z „pełną surowością prawa”.
Władze podkreślają, że organizatorzy marszu skrajnej prawicy są związani z wcześniejszymi wyrokami i szerzeniem treści o charakterze dzielącym społeczeństwo.
Służby obawiają się, że w demonstracjach mogą uczestniczyć również grupy chuligańskie, zwłaszcza w związku z trwającym finałem piłkarskim. Dlatego teren miasta objęto wzmożonym nadzorem.
Władze wskazują również na rosnące napięcia społeczne związane z sytuacją międzynarodową oraz wzrost poziomu zagrożenia terrorystycznego w kraju. Po ostatnich incydentach antysemickich i atakach w Wielkiej Brytanii poziom zagrożenia określono jako „poważny”.
Rząd Wielkiej Brytanii zablokował wjazd do kraju 11 osobom powiązanym ze środowiskami skrajnie prawicowymi z zagranicy. Wśród nich znaleźli się politycy i aktywiści z różnych państw europejskich i obu Ameryk.
Według ekspertów, wydarzenie w Londynie wpisuje się w szerszy trend współpracy międzynarodowych środowisk skrajnej prawicy, które coraz częściej organizują wspólne działania i mobilizacje.