Reklama
Kraj

Polska zmierzyła się z koszmarem znanym z Ameryki. Czy jesteśmy na niego gotowi?

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdego zagrożenia ani zapobiec każdemu atakowi. Możemy jednak sprawić, aby o liczbie jego ofiar nie decydował wyłącznie przypadek, lecz również poziom naszego przygotowania. I to właśnie powinno być najważniejszą lekcją z tragedii w Krakowie.

Grzegorz Matyasik
Opinia autorstwa: Grzegorz Matyasik
Dzisiaj 16:04
16 min
Kraków, 07.11.2026. Miejsce zatrzymania sprawcy ataku przy ulicy Stradomskiej w Krakowie, gdzie 7 bm. doszło do strzałów z broni palnej. Policja potwierdziła śmierć pięciu osób, kilkanaście kolejnych jest rannych. (fot. Art Service / PAP)

7 listopada 2026 roku w Krakowie doszło do tragedii, którą dotychczas kojarzyliśmy przede wszystkim z doniesień medialnych ze Stanów Zjednoczonych i innych państw świata. Młody człowiek, najwyraźniej przygotowany do przeprowadzenia ataku, wyposażony w broń długą, hełm i kamizelkę taktyczną, otworzył ogień do przypadkowych ludzi w centrum miasta, w środku dnia. Dzięki zdecydowanej interwencji funkcjonariuszy Policji sprawca został postrzelony i zatrzymany. Niestety, zanim do tego doszło, zdążył zamordować sześć osób i ranić piętnaście kolejnych, w tym dwóch interweniujących policjantów. W domu napastnika odnaleziono również ciała trzech członków jego najbliższej rodziny.

To tragiczne wydarzenie wpisuje się w kategorię zagrożeń określanych w terminologii bezpieczeństwa jako aktywny strzelec (ang. Active Shooter). Pojęcie to odnosi się do osoby, która przy użyciu broni palnej prowadzi ostrzał ludzi, stwarzając bezpośrednie, dynamiczne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób. Charakterystyczne dla takich zdarzeń są ich gwałtowność, nieprzewidywalność i niezwykle krótki czas, w którym można podjąć skuteczne działania ograniczające liczbę ofiar.

Zamach w Krakowie. Kraków uczci pamięć ofiar. „Pokażmy solidarność” [RELACJA]

Dla wszystkich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo – Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Państwowego Ratownictwa Medycznego czy Straży Miejskiej – zdarzenie o takiej skali stanowi ogromne wyzwanie. Na podstawie dostępnych informacji można już dzisiaj wysoko ocenić zaangażowanie i determinację funkcjonariuszy oraz ratowników, którzy jako pierwsi znaleźli się na miejscu tragedii. Szczególne uznanie należy się policjantom, którzy podjęli bezpośrednią interwencję wobec uzbrojonego napastnika, narażając własne życie.

REKLAMA
Reklama

Na uwagę zasługuje również postawa części przypadkowych świadków, którzy nie pozostali obojętni wobec rannych i rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy. Niestety, widzieliśmy także zupełnie inne zachowania – osoby, które zamiast pomóc poszkodowanym, ograniczały swoją aktywność do filmowania dramatycznych scen telefonami komórkowymi. Oczywiście nie każdy świadek ma możliwość bezpiecznego udzielenia pomocy, szczególnie gdy zagrożenie nadal trwa. Jednak obrazy te skłaniają do refleksji nad naszym przygotowaniem do sytuacji kryzysowych, nie tylko w wymiarze organizacyjnym, ale również społecznym.

Trwa śledztwo, które powinno szczegółowo wyjaśnić okoliczności i motywy działania sprawcy oraz przebieg interwencji. W przestrzeni publicznej pojawiają się już pytania o przygotowanie Policji, sposób reagowania służb, a także zachowanie przypadkowych świadków. Nie chciałbym w tym miejscu oceniać szczegółów działań, których pełnego obrazu jeszcze nie znamy. Warto jednak już teraz pokusić się o kilka refleksji, przede wszystkim dotyczących tego, czy na podobne wydarzenia można się przygotować i jakie wnioski powinniśmy z nich wyciągnąć.

Strzelanina w Krakowie. Jak zmieni się bezpieczeństwo w polskich miastach? [OPINIA]

REKLAMA
Reklama

Czy takie zdarzenie można przewidzieć i czy można się do niego przygotować?

Atak w Krakowie jest wydarzeniem bezprecedensowym w najnowszej historii Polski pod względem charakteru i skali użycia broni palnej przeciwko przypadkowym osobom w przestrzeni publicznej. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie tego rodzaju nie było wcześniej rozpoznawane. W Polsce dochodziło już do brutalnych ataków na przypadkowe osoby, również z użyciem noży i innych niebezpiecznych narzędzi. Zdarzenia typu Active Shooter były natomiast od lat analizowane przez specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem, a także uwzględniane w programach szkoleń i ćwiczeń.

Moim zdaniem pojawienie się takiego zagrożenia w Polsce było bardziej kwestią czasu niż samego prawdopodobieństwa jego wystąpienia. Nie oznacza to oczywiście, że można było przewidzieć konkretną datę, miejsce czy sprawcę. Można było natomiast przygotowywać się na określony rodzaj zagrożenia i jego potencjalne konsekwencje.

W tym miejscu chciałbym przywołać ćwiczenia „ŻBIK 19”, przeprowadzone 17–18 października 2019 roku w Pruszkowie, współorganizowane przez Stowarzyszenie ObronaNarodowa.pl razem ze Starostwem Powiatu Pruszkowskiego, Komendą Powiatową Policji w Pruszkowie, Komendą Powiatową PSP w Pruszkowie, jednostkami ratownictwa medycznego oraz Dyrekcją Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Pruszkowie. Były to ćwiczenia szczebla powiatowego z zakresu zarządzania kryzysowego, których zasadniczym tematem było reagowanie na atak uzbrojonych napastników w obiekcie publicznym.

REKLAMA
Reklama

W przedsięwzięciu uczestniczyło około 400 osób, w tym uczniowie, nauczyciele, funkcjonariusze Policji, pododdział kontrterrorystyczny oraz służby ratownicze. Scenariusz zakładał atak dwóch uzbrojonych napastników na budynek szkoły. Ćwiczono zachowanie osób zagrożonych, procedury alarmowania, działania pierwszych patroli Policji, interwencję pododdziału kontrterrorystycznego oraz udzielanie pomocy poszkodowanym. Szczególną wartością tego przedsięwzięcia było zastosowanie realistycznej pozoracji, między innymi amunicji treningowej systemu FX oraz symulowanych obrażeń.

Miałem okazję osobiście obserwować to ćwiczenie i do dzisiaj pamiętam kilka sytuacji, które w kontekście wydarzeń w Krakowie nabierają szczególnego znaczenia.

Pierwszą z nich była interwencja policjantów z prewencji. Podobnie jak podczas wydarzeń z 7 listopada w Krakowie, to właśnie zwykły patrol Policji jako pierwszy musiał zmierzyć się z bezpośrednim zagrożeniem. Nie wyspecjalizowany pododdział kontrterrorystyczny, nie grupa specjalna wyposażona w najlepszy sprzęt i przygotowana do konkretnej operacji, ale funkcjonariusze realizujący codzienną służbę patrolową.

Podczas ćwiczenia w Pruszkowie policjanci z prewencji mieli okazję zmierzyć się z dobrze przygotowanymi pozorantami posiadającymi wysokie umiejętności strzeleckie i taktyczne. Dzięki wykorzystaniu systemu FX konfrontacja miała bardzo realistyczny charakter. Obaj interweniujący policjanci zostali w trakcie symulacji wyeliminowani przez napastników. Co jednak szczególnie zapamiętałem, sami funkcjonariusze podkreślali później, że doświadczenie zdobyte podczas tego ćwiczenia było dla nich bezcenne.

REKLAMA
Reklama

I właśnie o to chodzi w ćwiczeniach. Nie o stworzenie sytuacji, w której wszyscy wykonują swoje zadania bezbłędnie, a scenariusz kończy się przewidzianym sukcesem, lecz o możliwość popełnienia błędów w warunkach szkoleniowych, przeanalizowania ich i wyciągnięcia wniosków. Lepiej bowiem przegrać konfrontację z napastnikiem podczas ćwiczenia, niż po raz pierwszy zetknąć się z takim zagrożeniem w rzeczywistości.

Dopiero po pewnym czasie do działań przystąpił pododdział kontrterrorystyczny, który skutecznie wyeliminował pozorowanych napastników. Pokazało to jedną z fundamentalnych prawidłowości: w sytuacji aktywnego strzelca pierwsze minuty mają decydujące znaczenie, a ciężar początkowej interwencji w praktyce spada na funkcjonariuszy pełniących codzienną służbę.

Dlatego tak istotne jest ich przygotowanie. Nie tylko w zakresie wyszkolenia strzeleckiego, ale również umiejętności podejmowania decyzji pod presją czasu, reagowania w warunkach zagrożenia, prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych w ruchu miejskim czy udzielania pomocy rannym. Szczególnego znaczenia nabierają tutaj szkolenia z zakresu medycyny taktycznej, w tym TCCC, odpowiednio dostosowane do charakteru służby policyjnej.

Drugim elementem, który szczególnie zapamiętałem z ćwiczenia „ŻBIK 19”, było przygotowanie uczniów i pracowników szkoły. Na duże uznanie zasługiwała postawa dyrektor liceum, która zdecydowała się na udział placówki w tak wymagającym przedsięwzięciu. Udział uczniów był dobrowolny, a mimo to zdecydowała się na niego zdecydowana większość z nich.

REKLAMA
Reklama

Co istotne, uczniowie nie zostali postawieni przed zagrożeniem bez wcześniejszego przygotowania. Przeszli szkolenia z zasad postępowania podczas ataku, w tym ucieczki, ukrywania się i barykadowania pomieszczeń. Następnie mieli możliwość praktycznego zastosowania tej wiedzy. W trakcie ćwiczenia część uczniów spędziła kilka godzin w zabarykadowanych klasach, oczekując na zakończenie działań i ewakuację przez funkcjonariuszy pododdziału kontrterrorystycznego.

Takie doświadczenie, nawet w warunkach symulacji, daje znacznie więcej niż samo zapoznanie się z instrukcją czy wysłuchanie wykładu.

Trzecią sytuacją, którą zapamiętałem, była reakcja strażaków Państwowej Straży Pożarnej. W pewnym momencie pozorowani napastnicy przedostali się na dach szkoły i otworzyli ogień w kierunku stanowiska PSP. Rozjemca wyeliminował wówczas z ćwiczenia kilku strażaków. Zaskoczony i wyraźnie zdenerwowany dowodzący miał stwierdzić, że przecież „do strażaków się nie strzela”.

Ta sytuacja, choć dzisiaj może budzić uśmiech, doskonale pokazuje jeden z problemów związanych z przygotowaniem do zdarzeń o charakterze terrorystycznym lub masowych ataków z użyciem broni. Poszczególne służby są znakomicie przygotowywane do realizacji swoich standardowych zadań, jednak podczas zdarzenia o charakterze niestandardowym same mogą stać się celem ataku. Sprawca nie musi przecież respektować przyjętych zasad działania służb ratowniczych ani rozróżniać ich funkcji.

REKLAMA
Reklama

Dlatego ćwiczenia powinny obejmować również sytuacje, które wykraczają poza rutynowe procedury i zmuszają uczestników do podejmowania decyzji w warunkach niepewności.

Zainteresowanych zachęcam do obejrzenia materiału filmowego z ćwiczenia „ŻBIK 19”:

Oczywiście podczas tych ćwiczeń ujawniono wiele kwestii wymagających poprawy. Ale właśnie temu służą ćwiczenia – identyfikowaniu słabości systemu, zanim zostaną one zweryfikowane przez rzeczywiste zagrożenie.

Wracając więc do postawionego pytania: czy takie zdarzenia można przewidzieć? Moim zdaniem w odniesieniu do konkretnego miejsca, czasu i sposobu działania sprawcy jest to niezwykle trudne, a często wręcz niemożliwe. Można natomiast przewidywać określone kategorie zagrożeń i przygotowywać się do reagowania na nie. I to powinno być jednym z podstawowych zadań systemu bezpieczeństwa państwa.

Czego powinniśmy nauczyć się z wydarzeń w Krakowie?

Pierwszym obszarem wymagającym refleksji jest przygotowanie Policji, a w szczególności funkcjonariuszy służby patrolowej. W przypadku aktywnego strzelca nie zawsze będzie czas na oczekiwanie na wyspecjalizowane siły kontrterrorystyczne. To pierwszy patrol przybywający na miejsce może znaleźć się w sytuacji wymagającej podjęcia natychmiastowej decyzji, od której zależy życie wielu osób.

REKLAMA
Reklama

Dlatego warto postawić pytanie, czy obecny system szkolenia funkcjonariuszy Policji w wystarczającym stopniu przygotowuje ich do tego rodzaju zdarzeń. Czy ćwiczenia z udziałem realistycznie działających pozorantów są standardem, czy raczej przedsięwzięciem wyjątkowym? Czy policjanci mają wystarczające możliwości regularnego doskonalenia umiejętności strzeleckich, taktycznych i ratowniczych? I wreszcie, czy wyposażenie patroli odpowiada zagrożeniom, z którymi mogą zetknąć się podczas codziennej służby?

Nie chodzi przy tym o zastępowanie funkcjonariuszy kontrterrorystycznych przez policjantów prewencji. Chodzi o zapewnienie tym ostatnim takich umiejętności i środków, które pozwolą im skutecznie reagować w pierwszych, często najważniejszych minutach zagrożenia.

Drugim obszarem jest współdziałanie służb. Zdarzenie w Krakowie pokazało, jak wiele podmiotów może zostać jednocześnie zaangażowanych w likwidację skutków jednego ataku. Policja, Państwowa Straż Pożarna, Państwowe Ratownictwo Medyczne, Straż Miejska, a także administracja samorządowa i rządowa – każdy z tych podmiotów posiada własne zadania, kompetencje oraz procedury.

Warto jednak zastanowić się, czy system ich współdziałania jest wystarczająco zintegrowany. Szczególnie istotne są tutaj kwestie łączności, przepływu informacji oraz jednoznacznego określenia odpowiedzialności za kierowanie poszczególnymi działaniami.

REKLAMA
Reklama

W sytuacji aktywnego zagrożenia związanego z użyciem broni palnej zasadnicza rola w neutralizacji napastnika powinna należeć do Policji. Nie oznacza to jednak automatycznego przejęcia przez nią wszystkich kompetencji pozostałych służb. Niezbędny jest natomiast sprawnie funkcjonujący mechanizm koordynacji, który pozwoli na bieżąco przekazywać informacje o zagrożeniu, bezpiecznych strefach, możliwościach dotarcia do poszkodowanych i potrzebach ratowniczych.

Zamach w Krakowie: Działania minuta po minucie. Policja ujawnia kulisy akcji

Trzeba postawić również pytanie o funkcjonowanie zintegrowanego systemu łączności pomiędzy służbami. Czy w sytuacji tak dynamicznej każda z nich dysponuje pełnym i aktualnym obrazem zdarzenia? Czy informacje o przemieszczaniu się napastnika, lokalizacji rannych czy zmianach sytuacji są przekazywane odpowiednio szybko? Nie twierdzę, że w Krakowie wystąpiły w tym zakresie nieprawidłowości. Uważam jednak, że jest to jeden z kluczowych obszarów, które powinny zostać poddane analizie po zakończeniu działań i szczegółowym odtworzeniu ich przebiegu.

Trzeci obszar to przygotowanie społeczeństwa. W ostatnim czasie obserwujemy wzrost zainteresowania edukacją obywateli w zakresie bezpieczeństwa i reagowania na sytuacje kryzysowe. Dobrym kierunkiem są inicjatywy takie jak program „wGotowości” czy opracowany przez administrację państwową „Poradnik bezpieczeństwa”.

REKLAMA
Reklama

Są to działania potrzebne, ponieważ podstawowa wiedza z zakresu pierwszej pomocy, zachowania podczas zagrożenia czy prawidłowego alarmowania służb powinna być powszechna. Wydarzenia w Krakowie pokazują jednak, że warto rozszerzać edukację także o scenariusze bezpośrednich ataków na ludzi, w tym zdarzenia typu aktywny strzelec.

Nie chodzi o wywoływanie strachu ani budowanie atmosfery permanentnego zagrożenia. Chodzi o przekazanie prostych zasad postępowania: kiedy należy uciekać, kiedy szukać bezpiecznego schronienia, w jaki sposób alarmować służby oraz kiedy można bezpiecznie przystąpić do udzielania pomocy poszkodowanym.

Szczególne znaczenie powinna mieć umiejętność udzielania pierwszej pomocy przy masywnych krwotokach. W przypadku ran postrzałowych czas rozpoczęcia działań ratowniczych może decydować o przeżyciu. Dlatego szkolenia z tamowania krwotoków, stosowania opasek uciskowych i podstaw postępowania z poszkodowanym powinny być szerzej dostępne nie tylko dla służb, ale również dla zwykłych obywateli.

Nie można jednak oczekiwać od przypadkowych świadków zachowań właściwych dla wyszkolonych ratowników. Pierwszą zasadą musi pozostać bezpieczeństwo osoby udzielającej pomocy. Nikt nie powinien być zachęcany do podejmowania działań ratowniczych w miejscu, w którym nadal trwa bezpośredni ostrzał.

REKLAMA
Reklama

Warto również zastanowić się nad częstszym organizowaniem wspólnych ćwiczeń z udziałem różnych służb, administracji, instytucji publicznych i obywateli. Nie muszą to być zawsze rozbudowane przedsięwzięcia o skali „ŻBIK 19”. Czasami wystarczą dobrze przygotowane ćwiczenia lokalne, pozwalające sprawdzić procedury alarmowania, ewakuacji, schronienia czy udzielania pierwszej pomocy.

Najważniejsze, aby szkolenia i ćwiczenia nie były jedynie formalnością realizowaną dla odnotowania kolejnego przedsięwzięcia w sprawozdaniu. Ich rzeczywistą wartością powinno być ujawnianie błędów i późniejsze wprowadzanie zmian w procedurach, wyposażeniu i przygotowaniu ludzi.

REKLAMA
Reklama

Zamiast podsumowania

Tragedia w Krakowie powinna stać się impulsem do poważnej dyskusji o przygotowaniu państwa i społeczeństwa na zagrożenia, które jeszcze niedawno wydawały nam się odległe. Nie oznacza to, że Polska staje się krajem, w którym podobne ataki będą codziennością. Oznacza jednak, że nie możemy wykluczać ich wystąpienia i powinniśmy umieć ograniczać ich skutki.

Nie istnieje system bezpieczeństwa, który zapewni stuprocentową ochronę przed każdym zdeterminowanym sprawcą. Można natomiast budować system, w którym ludzie wiedzą, jak się zachować, służby są odpowiednio wyszkolone, procedury zostały wcześniej sprawdzone, a współdziałanie poszczególnych podmiotów nie rozpoczyna się dopiero w chwili wystąpienia kryzysu.

Doświadczenia ćwiczenia „ŻBIK 19” sprzed siedmiu lat pokazują, że zagrożenie tego rodzaju było dostrzegane i że potrafiliśmy już wówczas przygotowywać realistyczne przedsięwzięcia szkoleniowe. Pytanie, które dzisiaj powinniśmy sobie postawić, brzmi: czy doświadczenia te zostały właściwie wykorzystane i czy stały się elementem systemowego przygotowania naszych służb oraz społeczeństwa?

Na szczególne słowa uznania zasługują funkcjonariusze Policji, którzy 7 listopada podjęli interwencję wobec uzbrojonego napastnika. Ich odwaga i determinacja zasługują na najwyższy szacunek, tym bardziej że dwóch policjantów odniosło obrażenia podczas wykonywania swoich obowiązków. Uznanie należy się również strażakom, zespołom Państwowego Ratownictwa Medycznego, funkcjonariuszom Straży Miejskiej oraz wszystkim osobom, które uczestniczyły w ratowaniu życia i zabezpieczaniu miejsca tragedii. Także przypadkowym świadkom. Z relacji wiemy, że dwóch z nich to lekarze chirurdzy, którzy mimo dramatycznych okoliczności zdecydowali się pomagać innym. To także bohaterowie – doceńmy ich działanie.

REKLAMA
Reklama

Ostateczna ocena przebiegu działań powinna zostać dokonana na podstawie pełnych ustaleń, nie zaś fragmentarycznych nagrań czy emocjonalnych komentarzy pojawiających się bezpośrednio po zdarzeniu.

Szczegółowe wnioski z wydarzeń w Krakowie będzie można sformułować dopiero po przeprowadzeniu kompleksowej analizy przebiegu zdarzenia oraz działań wszystkich zaangażowanych służb. Jednak jeden zasadniczy wniosek możemy wyciągnąć już dzisiaj – na tego rodzaju zagrożenia musimy być przygotowani, ponieważ nie mamy gwarancji, że podobna tragedia się nie powtórzy. Przygotowanie to nie może ograniczać się wyłącznie do wyspecjalizowanych jednostek kontrterrorystycznych. Musi obejmować przede wszystkim funkcjonariuszy pełniących codzienną służbę, pozostałe służby ratownicze, ale również zwykłych obywateli.

Ćwiczenia „ŻBIK 19” pokazały już siedem lat temu, że potrafimy przygotowywać się do takich scenariuszy, identyfikować słabości systemu i wyciągać z nich wnioski. Pytanie, czy potrafimy przełożyć te doświadczenia na systemowe rozwiązania, regularne szkolenia i rzeczywiste przygotowanie do działania.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdego zagrożenia ani zapobiec każdemu atakowi. Możemy jednak sprawić, aby o liczbie jego ofiar nie decydował wyłącznie przypadek, lecz również poziom naszego przygotowania. I to właśnie powinno być najważniejszą lekcją z tragedii w Krakowie.

REKLAMA
Reklama

Może zainteresuje Cię także: 

Źródło: Zero.pl
Grzegorz Matyasik
Grzegorz MatyasikPolitolog, ekspert w zakresie ochrony i obrony infrastruktury krytycznej z doświadczeniem pracy w sektorze publicznym (m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa) oraz manager w pionach bezpieczeństwa w zakładach przemysłowych - autor zewnętrzny
REKLAMA
Reklama