Kraj

O Donku i Karolu, co Brukselę na SAFE przekręcili

Gdy polska polityka zaczyna przypominać „Vabank”, warto zadać pytanie: kto tu gra, a kto zostaje ograny? W historii SAFE Donald Tusk i Karol Nawrocki występują nie jako rywale, lecz duet, który – świadomie lub nie – testuje granice prawa, logiki i wyobraźni Brukseli. Gdy rzeczywistość przypomina scenariusz filmu, granica między analizą i żartem zaczyna się zacierać.

Andrzej Dybczyński
Opinia autorstwa: Andrzej Dybczyński
Dzisiaj 14:53
13 min
Warszawa, 14.08.2025. Premier Donald Tusk (P) i prezydent Karol Nawrocki (L) podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. (fot. Paweł Supernak / PAP)
TYLKO NA

Jestem rozbawiony brakiem zrozumienia i wsparcia dla weneckiej dwulicowości Donalda Tuska w sprawie SAFE. Dwulicowości, która sprawi, że nie będziemy musieli z sycylijskim honorem oddawać ani złotówki z tych pożyczonych 185 miliardów. I to nie tylko przez następne 50 lat, ale nawet przez 500.

Tylko żeby docenić to, jak nasz premier i prezydent zagrali z Brukselą vabank, to trzeba mieć za doradcę Romana Giertycha, a nie jakiegoś miękiszona, który z kumplem – mądra głowa – błąka się po całym świecie choć mu tęskno Pacanowa.

Pan prezydent był w tym wszystkim równie niezły. Że niby wymyślił „SAFE 0 proc”. Korale-mecyje… Z całym szacunkiem, ale kredyt na zero procent to można znaleźć w pierwszym lepszym markecie z elektroniką. I jeszcze filtry do frytkownicy dorzucą. A Tusk… Normalnie Kwinto… Zasłużył na Virtuti i Orła Białego. A Nawrocki to Duńczyk. Cygaro/snus, klasa i profesjonalizm. Sulejówek od narodu.

Wszystko wam wytłumaczę, bo rozumiem, że to wcale nie jest dla was takie oczywiste. I nie wierzycie, że gdy Tusk mówił, że nikt go w Brukseli nie ogra, to naprawdę wiedział, co mówi. A Nawrocki wiedział jeszcze bardziej.

Reklama
Reklama

Fakty

A zatem prawica grzmi, że Tusk złamał Konstytucję zgadzając się na pożyczkę SAFE pomimo weta prezydenta. Nieliczne obiektywne i jeszcze mniej liczne prawicowe konstytucjonalisty wyjeżdżają z artykułem 89. Konstytucji. Że Tusk złamał, że dlatego kazał podpisać innym, że pójdą siedzieć, że już pytają Magyara czy mieszkanie po Ziobrze wolne…

Ustalmy fakty.

Fakt pierwszy. W ramach SAFE pożyczamy 43,7 mld euro. Po dzisiejszym kursie 185 miliardów 230 mln zł.

Fakt drugi. Artykuł 89 Konstytucji mówi (specjalnie nie piszę „stanowi”, żeby wkurzyć swojego prawnika), że „Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy (…) znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym.”

Reklama
Reklama

Fakt trzeci. Prezydent zawetował Tuskowi ustawę o SAFE. 12 marca 2026 roku. Tusk nie ma ustawy.

A zatem w scenariuszu bezustawowym do uznania, że pożyczka z SAFE mimo wszystko jest zgodna z polską Konstytucją, potrzebowalibyśmy tylko jednej drobnej rzeczy. Stwierdzenia, że 185 miliardów 230 milionów złotych plus odsetki to nie jest znaczne obciążenie państwa. No cóż, jeśli ktoś tak uważa, to ja chcę być jego sąsiadem.

To, że wzięcie pożyczki SAFE bez zgody prezydenta jest złamaniem Konstytucji jest tak oczywiste, jak to, że zamach majowy Piłsudski zrobił w maju. Ale do Piłsudskiego jeszcze wrócimy. Nie uprzedzajmy zamachów.

Reklama
Reklama

Genialnego planu Tuska i Nawrockiego nie rozumiecie, bo zamiast studiować wszystkie najbardziej bezużyteczne kierunki studiów, jak ja, napchaliście sobie głowę pierdołami o sztucznej inteligencji i próbujecie na siłę zainteresować tym innych. A Tusk pięć lat studiował historię ludzkiej podłości i dlatego ma głowę na karku. A wiecie, kto jeszcze oprócz Tuska z pary Tusk-Nawrocki studiował historię na tym samym gdańskim wydziale? He he he… Ludzie, oni przecież mieli tych samych nauczycieli!

Teraz się skupcie, będzie krótki wykład z prawa międzynarodowego. Jazda bez trzymanki i tylko dwa postoje.

Para – buch, koła w ruch. Jedziemy.

Co wynika z Konwencji

Jest taka umowa zawarta przez państwa w 1969 roku, która nosi nazwę Wiedeńskiej Konwencji o Prawie Traktatów. Polska przystąpiła do niej dopiero w 1990, bo wcześniej „nasze” władze z leninowską uczciwością miały podpisywane traktaty w nosie. I do nikogo nie miały pretensji, jak dzisiaj prawica do Unii, że też mają traktaty w nosie. I ta właśnie Wiedeńska Konwencja tworzy zasady zawierania umów między państwami i – uwaga – organizacjami międzynarodowymi. Rozumiecie? Taka jakby biblia tego, jak należy zawierać umowy międzynarodowe. Instrukcja obsługi. Manual.

Reklama
Reklama

AI przejmuje władzę: Campus Polska i rewolucja w zarządzaniu państwem

Stajemy. Stacja pierwsza. A więc ta nasza Konwencja w Części V, Dział 5 tłumaczy pojęcie „nieważności” umowy międzynarodowej. Generalnie nieważność oznacza, że umowa nie ma żadnej mocy prawnej. Tak na przykład, jak ja bym sobie podpisał umowę z pięcioma inżynierami z Somalii, że od jutra mogą mieszkać w waszym mieszkaniu przy Rondzie Łylsona we Warszawie. Rozumicie? Mogą sobie z tego papierka zrobić żagiel na swojej pirackiej łódce.

Jedziemy dalej. Prawo międzynarodowe od prawa karnego różni się tylko tym, że pierwsze stworzono dla osobistości, a drugie dla osobników. Twórcy Konwencji Wiedeńskiej doskonale o tym wiedzieli, bo sami niejedną wojnę wywołali i niejeden milion ludzi wymordowali. Dlatego starali się bardzo ograniczyć możliwość powoływania się na „nieważność umowy”. Jak to zrobili? Po prostu. Wymienili tylko osiem powodów, dla których umowa może być nieważna. W każdym innym przypadku – obowiązuje.

Te powody same w sobie są warte lektury, bo zawsze miałem wrażenie, że są zbudowanym na bazie doświadczenia katalogiem wałków, niegodziwości, fałszu, przekrętów i wymuszeń stosowanych przez zawodowych dyplomatów – czyli ludzi, dla których honor jest taką cechą, jak dla krytyka muzycznego głuchota. Ale o tym innym razem. Ruszamy dalej.

Reklama
Reklama

Stacja druga. Część V, Dział 2, Artykuł 46.

A co, jeśli umowę międzynarodową podpisano w jakiś taki sposób, który delikatnie mówiąc, brzydko pachnie? Na przykład narusza prawo wewnętrzne podpisującego państwa...? Czujecie już zapach krwi...? Tak, tak, jesteśmy blisko geniuszu Tuska i prawniczej błyskotliwości Giertycha. Artykuł 46 Konwencji jest dla sprawy SAFE tak ważny, że przytoczę go in extenso. Znaczy, chciałem napisać, jak leci:

Państwo nie może powoływać się na to, że jego zgoda na związanie się traktatem jest nieważna, ponieważ została wyrażona z pogwałceniem postanowienia jego prawa wewnętrznego dotyczącego kompetencji do zawierania traktatów, chyba że to pogwałcenie było oczywiste i dotyczyło normy jego prawa wewnętrznego o zasadniczym znaczeniu.

Teraz już rozumiecie? Złamanie prawa wewnętrznego NIE MOŻE być podstawą nieważności umowy, CHYBA ŻE było złamaniem ważnego przepisu tego prawa i było oczywiste.

Reklama
Reklama

A zatem mam trzy proste pytania do leszczy z Brukseli, których nasi dwaj historycy z Gdańska właśnie koncertowo ograli. I choć naczelnik Twardijewicz mówił, że „strasznie wyklucza przyjemnie”, to pytania owe są dla mnie tak strasznie przyjemnie, że zadam je Brukselczykom w najpiękniejszym z języków. Języku polskich królów:

Pytanie pierwsze: czy złamanie artykułu 89 polskiej Konstytucji stanowiącego o tym, jak Polska zawiera traktaty, jest złamaniem normy dotyczącej zawierania traktatów?

Pytanie drugie: czy norma zawarta w polskiej Konstytucji jest normą o zasadniczym znaczeniu?

I pytanie trzecie, taka moja mizerykordia w gardło Brukselczyków: czy złamanie tej normy nie było dla was oczywiste, skoro trąbiła o tym cała polska opozycja, wszystkie polskie media i realizujący z Tuskiem nasz makiaweliczny plan prezydent Nawrocki? Ambasad w Warszawie nie macie? Raportów nie dostajecie? Czy wam wasi ministrowie spraw zagranicznych też wszystkich ambasadorów odpalili i szyfrówki nie ma kto nadać?

Reklama
Reklama

He he he, naiwne brukselskie biurokraty. Donek i Karol to nie tylko historycy z tego samego wydziału. To kibice Lechii Gdańsk, wywiad wam nie doniósł? Nie takich jak wy herbatników wespół w zespół przekręcali i nie takie konflikty między sobą symulowali, żeby ich jak dzieci rozprowadzić.

Gratuluję, właśnie przekazaliście 50 dużych baniek eurasów dwóm inżynierom z Somalii, którzy rządzą trzydziestoma milionami najlepszych cwaniaków Europy. Cwaniaków, którzy – gdyście zabronili Polsce sprzedaży w sklepach zwykłych żarówek – powiedzieli, że to nie żarówki, tylko urządzenia grzewcze.

I teraz do oburzonych polskich komentatorów i publicystów. Że Konstytucja złamana? Ogarnijcie się! No jasne, że złamana i to na rympał! Taki był plan! Trza brać kasiurę i wydawać, ile wlezie. I nie hamletyzować na co. Za ostatnią transzę kupić, ile się da północnokoreańskich czołgów i sprzedać od razu na złom w tej drugiej Korei.  Też wyjdziemy na plus.

A jak przyjdzie do zapłaty pierwsza rata, to powiedzieć, że adresata nie zastano. Że nie wiemy, kto to podpisywał. Jaki artykuł 7 punkt 2 Konwencji? Jaka domniemana kompetencja zawierania umów przez prezydenta, premiera i szefa MSZ? Ani Karol, ani Donek nic nie podpisywali. Radek też nie. A w ogóle to nie znamy żadnego Radka! Może i jakiś Kosiniak-Kamysz z Domańskim coś tam podpisali, ale jak na przykład Dybczyński na targu w Obornikach Śląskich podpisze weksel na 5 złotych, to żaden chłop z okolicznej wsi na ten kwit worka ziemniaków mu nie da. Polscy chłopi tacy głupi nie są.

Reklama
Reklama

Czujecie już klimat z Machulskiego?

Najpierw Ursula von der Leyen i komisarz od finansów, Piotr Serafin, idą do Tuska. Czyli „tego, co wpuszcza”:

– Chcielibyśmy się skomunikować z panem Domańskim.

– Domańskim, powiada pan... Nie znam człowieka.

Reklama
Reklama

– Hm, to dziwne, przez dwa lata był pana ministrem finansów.

– Tak? Nie pamiętam. Może byłem wtedy chory.

– A teraz?

– A teraz jestem zdrowy.

Reklama
Reklama

He he he… I co teraz? No nie ma wyjścia. Ekipa z Brukseli idzie po pieniądze na Krakowskie Przedmieście, do Nawrockiego:

– Jestem komisarz Przygoda… Przepraszam, jestem komisarz Serafin. Czy zastałem tego, no, Domańskiego?

– Jakiego Domańskiego?

– No tego Domańskiego, co był u was ministrem finansów.

Reklama
Reklama

– A niech mnie Matka Boska broni! Pod jednym dachem, z Antychrystem??

– Dlaczego pan prezydent kłamie? Przecież widziałem, jak podpisywał umowę na SAFE, z Kosiniakiem-Kamyszem.

– Z Kosiniakiem-Kamyszem??

– Tak, z Kosiniakiem-Kamyszem!!

Reklama
Reklama

– Święty… Z jakim Kosiniakiem-Kamyszem?? Tu nie ma żadnego Kosiniaka-Kamysza!

– Ursula, niech pani tego Nawrockiego też aresztuje, błagam panią… Jak Boga kocham, widziałem jak SAFE podpisywał Kosiniak z Domańskim-Kamyszem… No pani przewodnicząca, jak Boga kocham! Ten Nawrocki też jest z nimi w zmowie…

He he he…  Przecież Lenin powiedział, że kino jest najważniejszą ze sztuk. I niech se teraz Brukselczyki ściągają te 185 miliardów z Domańskiego i Kosiniaka. Solidarnie. Podobno obaj mieszkają w Budapeszcie.

Taki to jest numer.

Reklama
Reklama

Wiecie, że na premiera po Tusku szykuje się Czarnek? Każdy mały tuszczek w Polsce słucha na dobranoc od mamy i taty, że jak rano Czarnek zęby umyje, to zawija ogon w spodnie, przypiłowuje rogi, kopytkiem drzwi domyka i idzie politykę robić. Ale gdy Czarnek się dowiedział, jak Tusk i Nawrocki Unię na SAFE przekręcili, to nawet jemu się z wrażenia wszystko pomieszało. Rogi w spodnie zawinął, ogon spiłował i poszedł dać na mszę za obu, mrucząc tylko „SAFE-srafe” pod nosem. A kopytkiem po zakrystii tak stukał, że aż się proboszcz przeżegnał, bo Giertycha przecież w pobliżu nie widział.

Pierwszy raz jestem dumny z naszego premiera i prezydenta, że oni tak to wszystko razem, nie po polsku, tylko wespół w zespół.... Właśnie, jeszcze a propos prezydenta…

Cień Piłsudskiego

Byłem ostatnio w Belwederze. Tam to dopiero jest dziwnie. Przy wejściu zabrali mi multitoola. Chyba myśleli, że będę popiersiu Marszałka zęby wyrywał. Nie mówię, może i sprawiam takie wrażenie. No ale jak mi tego multitoola zabrali, to dalej puścili już bez nadzoru. Jakby się nie bali, że skorom z Wałbrzycha, to z bańki kamiennemu popiersiu też mogę pociągnąć. No i tak chodzę sobie po tym Belwederze i chodzę, ani żywej duszy. Kamer nie widać. Tu pooglądam, tam dotknę, gdzie indziej powącham. Normalnie, jak to Dyzma na salonach.

Protest naukowców. Dlaczego polska nauka protestuje i co musi się zmienić?

Reklama
Reklama

Patrzę, schody w dół, jak do piekła. Idę, może spotkam Przemka i pożartujemy z Darka... Patrzę, faktycznie – kaplica. Przeżegnałem się jak na agnostyka przystało i eksploruję dalej. A za kaplicą taka mała kanciapa i aż mnie w katakumby wbiło. W gablotach same Virtuti Militari. Normalnie zatkało mnie bardziej niż Czarzastego w konfesjonale.

Rozglądam się – dalej nikogo. Podchodzę, no prawdziwe Virtuti. Gablota po gablocie. Nagle czytam… Nie wierzę... Aniołem czy Wilhelmim jadąc – Matko Bosko Częstochowsko… Toż to Virtuti Marszałka! I ja sam na sam z nim. Wystraszyłem się. Dla mnie to jak najświętsza relikwia, ale przecież czasem jak mnie temperament poniesie, to i multitoola nie potrzebuję, sama klawiatura wystarczy. Wziąłem głęboki oddech, paluchy brudne za plecy schowałem i powolutku się zbliżyłem.

Na mocy uchwały… 13 kwietnia 1923 roku… Krzyż Wielki… Twórcy Armji Polskiej i Wodzowi w bojach o niepodległość ojczyzny… Jako wodzowi naczelnemu za zwycięską wojnę polsko-bolszewicką…

Gardło ścisnęło jak imadłem. Spotkałem w belwederskich piwnicach prawdziwego polityka.

Reklama
Reklama

Macie we wszystkie strony pretensje do Tuska i Nawrockiego o SAFE? Że jeden podpisał, a drugi nie podpisał? Ludzie! „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”.

 

PS Dedykuję RK.

PPS Felieton polecam jako materiał dydaktyczny do ćwiczeń z prawa międzynarodowego. Czas kolokwium: 30 minut. Zadanie: wskaż wszystkie błędy Dybczyńskiego w wykorzystaniu zapisów Wiedeńskiej Konwencji o Prawie Traktatów do uchylenia się przez Polskę od zwrotu SAFE.

Reklama
Reklama

PPPS Jestem po awanturze z redakcją. Wygadałem się, że całe moje rozumowanie z Konwencją jest do podważenia i kasę z SAFE i tak trzeba będzie oddać. Kazali mi to napisać, bo ich zdaniem felieton jest na tyle wiarygodny, że może być z tego dym. No to piszę.

Źródło: Zero.pl
Andrzej Dybczyński
Andrzej DybczyńskiDoktor nauk humanistycznych, były prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz – autor zewnętrzny